Laureaci Cthulhtowego konkursu! Wersja zatwierdzona

Konkursy Ebola - 21 grudnia 2014

konkurs_hell-pNie czas przeciągać ogłoszenia werdyktu, gdy Cthulhu po sąsiedzku i na nasze nieśmiałe uwagi może nonszalancko spytać: „Więc, twierdzi pan, że pana zalewam?”.

Opisywanie obrad jury nie ma większego sensu, podpisaliśmy umowę z firmą sprzątającą, więc w sumie nic się nie stało. Permanentne (umowy ze szklarzem nie zdążyliśmy przedłużyć) wietrzenie pomieszczeń przy dodatnich temperaturach ma swoje zalety, a i Mikołaj nie będzie musiał włazić przez komin. Tym bardziej, że od zeszłego roku niepokojąco przybrał na wadze. Podobno zgłosił się nawet do programu „Odchudzanie na ekranie” i…

…eee, a Wy na coś tu czekacie? A tak – wybaczcie, rozumiecie: obrady, oddział ratunkowy, te klimaty.

Już!

Sąsiadami (yyy nie, tego im mówić nie będziemy), laureatami Cthulhtowego konkursu i szczęśliwymi zdobywcami powieści „HELL-P” z cyklu Moherfucker naszego c(th)ul(h)towego OjZeta* EuGeniusza Dębskiego, wydanej przez wydawnictwo Piaskun, zostali: Rafał Sala, Jędrzej Feranos Bargłowski Hubert Sitarz. Zwycięzcom gratulujemy i przypominamy o przesłaniu danych teleadresowych na adres redakcja@fahrenheit.net.pl Pozostałym dziękujemy za udział w konkursie i polecamy się na przyszłość. A nawet na teraźniejszość.

Wasza RedAkcja

Nagrodzone odpowiedzi:

Rafał Sala

Polski Cthulhu jest najlepszy, bo widziałem go kilkukrotnie i na takiego wyglądał. Nie jest tajemnicą, że żyje pod Wejherowem od dobrych kilkudziesięciu lat i nie zapowiada się, co by miał się stamtąd wynieść. Bo i po co? Dobrze mu tam, spokój, cisza. Ludziska nie wścibiają się w nieswoje sprawy, a już tym bardziej w sprawy Przedwiecznego, przez co z kolei i sam zainteresowany nie jest specjalnie aktywny, a już na pewno nie bywa agresywny. Zerka tylko czasem w gwiazdy, co by sprawdzić, czy aby nie nadszedł jego czas, w którym miałby przejąć władzę nad światem. Zerka i czasem tylko, gdy mu coś na żołądku stanie, albo wstanie lewą nogą wkurza się na przelatujące po niebie samoloty. Zazwyczaj je ignoruje, ale czasem…
Czasem Cthulhu przypomina sobie czasy, gdy zamieszkiwał dno Pacyfiku. Jakież wtedy miewał sny. Wymyślił sobie nawet o opowieść o samym sobie i zaszczepił ją jednemu pisarczykowi. Skąd mógł wiedzieć, że ludzie w te historie uwierzą? No i wyszedł po wiekach całych Wielki Przedwieczny z otchłani wód i wzbiwszy się w powietrze pofrunął w sobie tylko znanym kierunku, aż dotarł do pięknej mieściny nad Bałtykiem. Z tego co mi wiadomo od razu znalazł wspólny język z niektórymi Kaszubami, pomijając jednego rudowłosego Kaszuby, który w późniejszym czasie stał się jego najgorszym wrogiem. Ale zostawmy ten ich spór w spokoju. Wydaje się być już rozstrzygnięty.
Polski Cthulhu jest jedynym Cthulhu, jakiego ma świat, więc czy może być od niego jakiś lepszy?

Jędrzej Feranos Bargłowski
Polski Cthulhu jest najlepszy, bo Bałtyk jest płytszy niż Ocean Indyjski, a R’lyeh widać z molo w Sopocie.

Hubert Sitarz
Polski Cthulhu jest najlepszy, bo zjadł całą zagraniczną konkurencję. **

*) Czytaj: Ojciec Założyciel

**) I to jest myśl!

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Konkurs literacki „Dobro złem czyń” – pozostał niecały miesiąc
Aktualności Fahrenheit Crew - 7 października 2015

Do zakończenia literackich bojów w konkursie literackim „Dobro złem czyń” pozostał już niecały miesiąc –…

Konkurs! Dwie wejściówki na NiuCon. 7-9 sierpnia, Wrocław
Konkursy Ebola - 23 lipca 2015

Organizatorzy konwentu NiuCon i redakcja Fahrenheita zapraszają do udziału w konkursie. Do wygrania dwie wejściówki na imprezę,…

Eugeniusz Dębski „Raptowny fartu brak”

Fabryka Słów Fartu brak? Czarta znak! Bywa, że przeznaczenie, na autostradzie losu rozbija się…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!