Zmarł Krzysztof KochańskiObrazek wstążki
Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

„Wilkołak. Uwielbiam figurę wilkołaka…” – wywiad z Maciejem Lewandowski

Tytuł: "Diabelstwò"
Autor: Maciej Lewandowski,
Grafika: Dawid Boldys,
Seria wydawnicza: Mint Witch
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta,
Lektor: Wojciech Żołądkowicz,
Typ publikacji: papier, ebook, audiobook,
Premiera: 19 listopada 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 448
Format: 13x20 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-68608-08-3
Cena: 59.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-68608-09-0
Cena (ebook): 45.99
ISBN (audiobook): 978-83-68608-10-6
Cena (audiobook): 45.99 PLN
Więcej informacji: Maciej Lewandowski „Diabelstwò”
Recenzje fantastyczne: [Recenzja] „Diabelstwò” Maciej Lewandowski
Tytuł: "Grzechòt"
Autor: Maciej Lewandowski,
Grafika: Dawid Boldys,
Seria wydawnicza: Mint Witch
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta,
Redakcja: Krystian Gaik,
Korekta: Justyna Yiğitler, Justyna Żebrowska,
Lektor: Marcel Sabat,
Typ publikacji: papier, ebook, audiobook,
Premiera: 24 kwietnia 2024
Wydanie: 1
Liczba stron: 336
Format: 13x20 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-68005-06-6
Cena: 54.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-68005-07-3
Cena (ebook): 44.99
ISBN (audiobook): 978-83-68005-08-0
Cena (audiobook): 44.99 PLN
Więcej informacji: Maciej Lewandowski „Grzechòt”
Recenzje fantastyczne: [Recenzja] „Grzechót” Maciej Lewandowski

W listopadzie 2025 roku, nakładem ukazała się powieść „Diabelstwò” Macieja Lewandowskiego – druga książka opowiadająca o grupie młodych przyjaciół z kaszubskiej miejscowości. W ostatnie grudniowe dni, zapraszamy do lektury wywiadu z autorem.

Fahrenheit: Zacznijmy naszą rozmowę od pytania tylko pozornie pośrednio związanego z fabułą Twojej najnowszej książki „Diabelstwò”. Kiedy zainteresowałeś się słowiańskimi wierzeniami i co było do tego pretekstem?

Maciej Lewandowski: Słowiańszczyzna jako taka pojawiła się na moim radarze relatywnie wcześnie, chyba jeszcze w liceum. Dopiero jednak na studiach znalazła się w kręgu moich zainteresowań, acz nie jako zagadnienie centralne. W tamtym czasie zajmowały mnie bardziej tematy związane z systemem władzy plemion germańskich, sacrumprofanum wojny i temu podobne sprawy. Szeroko rozumiana mitologia słowiańska była więc częścią kontekstu, w którym, raczkując, poruszałem się, przygotowując pracę magisterską i projekt niedoszłego doktoratu.

F: Czy jest jakiś jeden stwór, baśniowa postać albo miejsce, które okazało się dla Ciebie szczególnie interesujące albo ważne?

ML: Wilkołak. Uwielbiam figurę wilkołaka i wszelkie powiązane z nią tropy kulturowe. Paradoksalnie nie napisałem jeszcze, nie licząc jednego artykułu, słowa o wilkołakach. Myślę, że mogę w tym miejscu zdradzić, że jeśli nic nie zmienia się w planach, to książka z wilkołakiem powstanie w ciągu najbliższych dwóch lat.

F: A dlaczego jako miejsce akcji wybrałeś akurat Kaszuby?

ML: Szukałem miejsca, które z jednej strony wibrowałoby duchem wakacji i beztroski, a zarazem nie było mocno wyeksploatowane literacko przez innych autorów i autorki. No i które pozwoliłoby, w razie konieczności, łatwo odseparować bohaterów od gapiów. A cóż może być bardziej wakacyjnego niż morze, plaże, lasy oraz jeziora. I Kaszuby mają to wszystko, więc są scenerią idealną.

F: Robiąc research do książek dotarłeś może do jakiś szczególnie interesujących kwestii związanych z lokalnymi wierzeniami, które już wykorzystałeś albo zamierzasz wykorzystać w przyszłości?

ML: Nie to, że nagle natknąłem się na nigdzie niepublikowane materiały źródłowe. Szczerze mówiąc, dla mnie wszystko jest tu interesujące, nawet takie niuanse jak różnice w sposobie połowu ryb na jeziorach. A wierzenia? Kopalnia świetnych motywów: jakie zioła na odstraszanie upiorów, ile czasu po porodzie kobieta nie mogła wychodzić z domu, uchowane w materiale etnograficznym echa zaklęć. To są już elementy, które przemknęły w obu książkach. To jest magia związana z cyklem życia i wegetacji. Więc co jeszcze czeka na użycie, to elementy obrzędowości i tradycji związanej z pogrzebem i powrotem nieumarłych. Nie użyłem też jeszcze kwestii kary lub, jak wolisz, ceny, jaką trzeba zapłacić za dostatek. Na pewno też jeszcze wrócę do diabła i sposobu radzenia sobie z nim.

F: Przejdźmy teraz nieco bliżej do powieści. Na początku „Diabelstwa” czytelnik dowiaduje się, że Czartyże nawiedziła niespodziewana powódź. Na ile ten rodzaj klęski żywiołowej jest Twoim osobistym doświadczeniem? Czy jest to może reminiscencja powodzi z 1997 roku albo 2024 roku?

ML: Nie. Zalanie Czartyży było zaplanowane znacznie wcześniej i wynikało z fabularnej potrzeby odwrócenia uwagi dorosłych i pewnego rozedrgania sytuacji w powieści. Opisana cofka jest zjawiskiem hydrologicznym powodowanym między innymi przez silne, długotrwałe sztormy. Oczywiście, pisałem książkę w roku powodzi, więc echo katastrofy na południu Polski towarzyszyło mi niemal każdego dnia.

F: W powieści „Grzechòt” Czartyże jawiło się jako zwykłe miasto łączące nadmorskie walory z pewnymi dolegliwościami typowymi dla polskich miast średniej i małej wielkości, które raczej gorzej niż lepiej przeszły czas systemowej transformacji. Jednak w „Diabelstwie” obraz ten przestaje być już tak jednoznaczny, a losy mieszkańców okazują się zdecydowanie bardziej skomplikowane. Co na to wpłynęło? Potrzeba fabularna czy jednak od początku wiedziałeś, że nie będzie to punkt jak każdy inny?

ML: Sądzę, że już sama nazwa miasteczka sugeruje, że nie mamy do czynienia z każdym innym punktem na mapie. Do tego Czartyże są ujęte w widłach Gniewy i Chochoły… Więc tak, od samego zarania to miejsce o specjalnym przeznaczeniu. „Grzechòt” układał szachownicę i piony, prezentował nowy świat. „Diabelstwò”, poza opowiedzeniem konkretnej historii, ma za zadanie wprowadzenie w ruch tej rzeczywistości tak, by kolejne opowieści mogły skupiać się już na innych aspektach. Choć tego nie widać, „Diabelstwò” wytycza ścieżkę szerszej historii.

F: Trzymając się jeszcze na chwilę miejsca akcji. Czy istnieje w Twojej głowie lub przełożona na szkic mapa miasta? Czy też, przynajmniej na razie, traktujesz plan Czartyż nieco umownie, dopasowując położenie budynków i ważnych punktów do opowieści?

ML: Istnieje. Jest nawet odręczna mapa! Jest w tym planie sporo umowności, chociaż takie punkty jak biblioteka miejska, domy bohaterów, pas techniczny i linia Bałtyku są wpisane „na sztywno”. Do tego sporo tam białych plam czy sektorów z adnotacją „tu mieszka wilkołak” lub „tu tajna baza”, które wyznaczają linie powiązań, ale są to bardziej lampiony dryfujące po wodzie niż punkty orientacyjne.

F: Kiedy, jeśli w ogóle, będzie zatem szansa poznać bliżej plan Czartyż? A może wolisz, żeby czytelnicy dalej samodzielnie tworzyli mapę na podstawie kolejnych historii?

ML: Mapa stworzona przez czytelników to by było coś! Natomiast bardzo bym chciał, by powstała mapa „oficjalna”, zaprezentowana wraz z unormowaniem serii. Jeśli oczywiście seria się faktycznie rozwinie. Na chwilę obecną jesteśmy na początku drogi i taka mapa albo zdradzałaby zbyt wiele albo wyglądałaby jak ser szwajcarski. Weźmy na ten przykład latarnię morską, niewspomnianą jeszcze w książkach. Lub park miejski przy bibliotece, gdzie ulokowane są ruiny grobowca rodzinnego: park już był wspomniany w książkach, ale ruiny jeszcze nie. „Diabelstwò” wspomina starą bazę wojskową, z jakiegoś powodu wyłączoną z użytku, ale nie podaje jej lokalizacji.

F: Z jakich źródeł korzystałeś, tworząc postać antagonistki i jej popleczników? Opierałeś się na jednej konkretnej legendzie (lub kilku), czy też jest to Twój w pełni autorski pomysł, czerpiący podstawy z różnych wyobrażeń na temat czarownicy i wiedźm?

ML: „Diabelstwò” w swoim rdzeniu ma podania i baśnie opublikowane w książce „W krainie Gryfitów. Podania, legendy i baśnie Pomorza Zachodniego”. Stąd mgły, łyse góry i diabły. Natomiast postać czarownicy powstała w oparciu o monografię „Baba Jaga: tajemnicza postać słowiańskiego folkloru” autorstwa Andreasa Johnsona, opracowania zajmującego się procesami o czary w Gdańsku i na szeroko rozumianym Pomorzu, oraz artykuły omawiające tzw. fabrykantki aniołków. Tworząc tę postać korzystałem z dobrodziejstwa legend, biorąc z każdej jakiś interesujący element, np. żelazne kły. Równolegle, odwołując się do realiów społecznych przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku, tego, jak traktowano kobiety lub mniejszości, chciałem nadać jej nieco głębi. Oczywiście „Diabelstwò” to przygodowa fantastyka, a nie książka skupiona na krytyce układanki społeczno-politycznej.

F: „Grzechòt” stanowił zamkniętą całość. W przypadku „Diabelstwa” historia jest również opowiedziana od początku do końca, ale jednocześnie zostawiłeś wyraźną zapowiedź następnego tomu. Masz zatem może pomysł na dłuższy cykl czy jednak skupiasz się wyłącznie na kolejnej powieści?

ML: Złapałeś mnie za rękę. Tak, w notatkach Majka, Sław i Kubson mają przed sobą około sześciu przygód, nim odkryją wszystkie karty. Natomiast to, jak „Diabelstwò” się kończy, nie było pierwotnym planem. Finał miał być nieco inny i bardziej ponury. W trakcie prac nad książką doszedłem do wniosku, że lżejsze zakończenie, paradoksalnie, nie tylko wybrzmi lepiej, ale i pozwoli jednemu z bohaterów zawalczyć o wyższą stawkę.

F: Na koniec rozmowy wróćmy do kwestii słowiańskich wierzeń. Jakie trzy książki poleciłbyś osobie, która wie nic lub niewiele wie na ich temat? Jakie pozycje stanowią dla Ciebie kanon w tym temacie?

ML: Podchwytliwa sprawa, bo z jednej strony istnieją wydawnictwa popularnonaukowe, a przynajmniej takie udające, ponieważ ześlizgują się w odmęty farmazonów podlanych gęstym sosem nadinterpretacji czynionych przez autorów „łamiących stereotypy”. Z drugiej strony mamy opracowania starsze, które są obciążone (w różnym stopniu) czasem powstania. Jest publikacja „Mitologia słowiańska i polska”, którą dawno temu popełnił Aleksander Brückner. Można to przeczytać, czemu nie, ale trzeba wiedzieć, że od tamtej pory stan badań uległ daleko idącej zmianie. Dalej – Aleksander Gieysztor i jego „Mitologia Słowian”, ale jeśli już, to wydanie z dwa tysiące szóstego roku, bo to wydanie z aparatem krytycznym. I na koniec: Jerzy Strzelczyk „Mity, podania i wierzenia w starożytnych Słowian”. Wszystko to jednak jest poruszaniem się po bardzo niepewnym gruncie, bo realnie nie zostało wiele materiału historycznego. Nie pomagają też szemrane zabytki i kroniki produkowane w dziewiętnastym wieku. No ale to już zupełnie inna kwestia.

F: Czekamy zatem na dalsze przygody Kuby, Majki i Sławka (i innych). Dziękujemy za rozmowę.

    Mogą Cię zainteresować

    [Recenzja] „Wtem denat” Marta Kisiel
    Bookiety Maciej Tomczak - 15 grudnia 2023

    „Wtem denat” jest drugim tomem przedstawiającym nie do końca typowe losy pracowników…

    [Recenzja] „Efekt pandy” Marta Kisiel
    Bookiety Piotr Wojnarowicz - 25 sierpnia 2025

    Sama intryga, która zajmuje umysły kwartetu (a jeśli dodamy czworonożną Pindzię, to…

    [Recenzja] „Harda Horda” Antologia

    Twórcy, zarówno dopiero początkujący, jak i już wiekowo lub/i artystycznie dojrzali, mają w zwyczaju…

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *