ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Gaz do dechy” Joe Hill

Juliusz „Q” Mróz przeczytał i napisał kilka słów o trzynastu historiach mistrza grozy młodego pokolenia.
Nie jest tajemnicą, że Joe Hill to tak naprawdę Joseph Hillstorm King. W czasach, gdy debiutował i chciał uniknąć bycia postrzeganym jako syn swojego ojca, gdybym nawet wówczas dysponował taką wiedzą, zaczynanie od powyższego stwierdzenia byłoby nietaktem. Jednak teraz, gdy odniósł już samodzielny sukces, i nie tylko nie ukrywa, że jest potomkiem Króla Horroru, ale i wydaje się dumny z takiego pochodzenia – vide powstałe jako efekt ojcowsko-synowskiej współpracy, a wchodzące w skład o omawianego zbioru opowiadanie „Throttle” i przedmowa do „Gazu do dechy” – można mieć nadzieję, że – gdyby jakimś cudem przeczytał niniejszą recenzję – nie pogniewałby się za stwierdzenie, że widać rodzinny, kingowski, talent do opowiadania historii.

Fahrenheit