Konstantin Skuratow „Lek na depresję”

Szedłem zaśnieżoną ulicą, przyciskając ramieniem komórkę do ucha. Numer rozmówcy oczywiście się nie wyświetlił, ale to było mi niepotrzebne. Dobrze znany całemu byłemu Związkowi Radzieckiemu wiecznie zachrypnięty głos wydawał dyspozycje:
– Przede wszystkim dokładnie wyjaśnij, czego oni chcą. Bo to potem cały świat z nas śmiać się będzie, że niby kraj wiecznie zielonych ludzików.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!