Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

Fotorelacja – Kingdom Come: Deliverance Fanfest 2025 Malešov

Galeria A.Mason - 15 września 2025

Konwenty fantastyczne chyba mnie rozbestwiły. Na co dzień przyzwyczajeni jesteśmy do narzekania, ja jednak uważam, że większość z tych imprez przygotowywana jest na naprawdę wysokim poziomie organizacyjnym. Dlatego zaskoczeniem dla mnie okazało się, że impreza, która sygnowana była logiem popularnego studia, nie obyła się bez paru dosyć dziwnych potknięć.

Sala prelekcyjna, za której oknami znajdowała się główna scena, okazała się pomysłem iście diabelskim, ponieważ uczestnicy prelekcji mogli brać udział jednocześnie w dwóch punktach programu. Zorganizowanie turnieju gry w kości, który był prowadzony przez człowieka nieznającego czeskiego i mającego wyraźny problem z mówieniem po angielsku… hmm.

Zresztą zasady tego turnieju też wyglądały jakby były zrobione na kolanie. W Kingdom Come: Deliverance standardowo gra się do 1500 punktów; co i tak jest za małym limitem. Natomiast w turnieju limit ten został obniżony do tysiąca. Zdobycie tylu punktów jest bardzo łatwe, zatem osoby rozpoczynające grę miały ogromny handicap. Przez tak niski próg wiele gier kończyło się zanim drugi zawodnik w ogóle mógł rzucić kośćmi.

Mam wrażenie, że co prawda sympatycznego człowieka, ale bez doświadczenia, ktoś postawił w zastępstwie lub wyznaczył do prowadzenia w ostatniej chwili, i gdyby nie pomoc kilku uczestników, turniej mógłby zakończyć się katastrofą.

Moim zdaniem decyzja organizatorów, aby większość punktów programu była po angielsku, również okazała się niezbyt trafiona. Zauważyłem, że na widowni sporo było ludzi, którzy mieli poważne problemy ze zrozumieniem o czym się mówi.

Było jeszcze kilka drobnych niedociągnięć, których teraz już nawet nie pamiętam. Na FanFest Kingdom Come: Deliverance pojechałem przecież po to, żeby się bawić.

A bawiłem się świetnie. Festiwal zaplanowano tak, że oprócz koncertów i prelekcji będącymi głównymi atrakcjami, zamieniono Twierdzę Malešov w miejsce średniowiecznego festynu, całkiem nieźle dopisała też pogoda (dzień wcześniej padało). Imprezie uroku dodał też cosplay – część uczestników była przebrana w średniowieczne stroje, część ustylizowała się jak poszczególne postacie z gry.

Tutaj dla mnie objawiła się jedna z przewag tego typu imprez i niewielkich konwentów nad dużymi konwentami pretendującymi do miana festiwali – pewna homogeniczność społeczności, skupionej wokół jednej tematyki. To powoduje, że FanFest spełnił doskonale rolę socjalizującą. Z każdym dało się porozmawiać o Kingdom Come. Niezależnie czy trafiło się na Czecha, Polaka, Austriaka, Węgra, Anglika, Niemca, Holendra, z każdym udawało się znaleźć wspólny język.

Zresztą przy okazji języka zdarzyła się mi zabawna sytuacja. Przy jednej ławie siedzieliśmy w jakieś 6-8 osób, część z nich grała w kości, których właścicielem był sympatyczny młodzik. Rozmowa toczyła się po angielsku, ale w którymś momencie doszło do dialogu między mną i tym człowiekiem, więc mówię mu, że może do mnie mówić po czesku, że jestem z Polski. I w tym momencie z końca stołu słyszę:
– Ty jesteś z Polski?! My też!
Na co z drugiej grupy:
– My też! Hahaha!
Okazało się, że przy stole jedynymi Czechami był wspomniany młodzian z lubą.

Podczas festiwalu, oprócz możliwości wysłuchania prelekcji, miałem też możliwość porozmawiać z niektórymi osobami odpowiedzialnymi za grę, i to było bardzo pouczające. Ondra Bittner wyjaśnił mi częściowo rzecz, która nie dawała mi spokoju – błędów w polskim tłumaczeniu. Polskie napisy bliższe są oryginałowi niż czeski dubbing. Ponieważ priorytetem dla twórców był dubbing angielski, czeska wersja była dostosowywana do ruchu ust z angielskiego, część wypowiedzi musiała ulec zmianie, a to generuje różne problemy.

Wspólnie doszliśmy do wniosku, że należałoby zrobić osobne polskie tłumaczenie pod czeski dubbing. Przez moment przemknęło mi przez głowę, że mógłbym to zrobić, ale na pytanie czy jest możliwość otrzymania linii dialogowych, usłyszałem sugestię, że powinienem się zwrócić raczej do modderów, ponieważ oni potrafią wyciągnąć z gry takie rzeczy.

Co jeszcze mogę napisać o samym festiwalu? Może to, że kompozytor Jan Valta był chyba trochę zaskoczony reakcją publiczności. Muzyka z gry (swoją drogą świetna!) jest „muzyką klasyczną”, natomiast uczestnicy koncertu zachowywali się, jak na najlepszym koncercie rockowym. Valta stwierdził, że to najlepsza widownia, jaką miał w życiu. Nawet jeśli ściemniał, to wszyscy, w tym i ja, bawiliśmy się świetnie.

Jestem pewien, że w przyszłym roku, jeśli będę miał możliwość i festiwal się odbędzie, ponownie wybiorę się do Malešova.

 

A.Mason

    Mogą Cię zainteresować

    Fotorelacja z Dni Fantastyki we Wrocławiu 2024
    Galeria A.Mason, Anna Szumacher - 4 października 2024

    Co ciekawe, Dni Fantastyki we Wrocławiu zmieniły moje postrzeganie linii literackich konwentów.…

    Cieszmy się kochać konwenty
    Galeria A.Mason - 3 września 2018

    Masona przemyślenia o współczesnych konwentach, wraz z galerią zdjęć z Niuconu, Pyrconu,…

    Fotorelacja – RetroSfera vol. 6
    Galeria A.Mason - 25 września 2024

    RetroSfera vol. 6 jest już za nami. Całe szczęście imprezę udało się…

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *