Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Poszukiwacze z Drzewoświata” Laurent Genefort, Alexandre Ristorcelli

Komiks Maciej Tomczak - 19 września 2025
Tytuł: "Poszukiwacze z Drzewoświata"
Scenariusz: Laurent Genefort, Alexandre Ristorcelli,
Grafika: Alexandre Ristorcelli,
Tytuł oryginalny: "Chasseurs de Sève"
Wydawnictwo: Lost In Time,
Tłumaczenie: Jakub Syty,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 24 lipca 2023
Liczba stron: 112
Format: 24x32 cm
ISBN: 978-83-67270-45-8
Cena: 95 PLN
Więcej informacji: Laurent Genefort, Alexandre Ristorcelli „Poszukiwacze z Drzewoświata”

Podróż do korzeni

W człowieku od zawsze drzemał niespokojny duch, pchający go do podążenia ku niewiadomej, kryjącej się gdzieś za horyzontem. I tak naprawdę nie do końca jest ważne, czy mowa o dosłownym wyruszeniu w drogę czy też tylko o rozważaniach w myślach, powtarzanych później przy ognisku lub w jakiejś formie utrwalonych. Gdy zabrakło miejsc godnych takiej ekscytującej eksploracji, czas był najwyższy, by mocą imaginacji sięgnąć ku gwiazdom, gdzie kryją się inne, jeszcze niepoznane światy.

Na planecie Yeisshajar ludzie żyją na olbrzymich konarach wyrastających z gigantycznego pnia Drzewoświata. Coś złego dzieje się jednak z rośliną. Różdżkarz Pierig odkrywa, że w gałęziach przestają płynąć życiodajne płyny, ich liście usychają, a pędy w końcu pękają. Zanim zdoła dokładnie zbadać przyczynę tego zjawiska, zostaje porwany przez klan zbieraczy soku. W towarzystwie ich trojga wojowników – Revy, córki wodza, oraz Askela i Juse – jako więzień wyrusza na poszukiwanie źródła choroby. Celem ich podróży są leżące poniżej odrośle, a być może nawet same okryte niewiadomą korzenie. Ta wyprawa w nieznane to konieczność, lecz nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy dokonane odkrycia nie zaburzą obowiązującego porządku i pokładanej przez wszystkie familie wiary w Drzewoświat.

Komiks Alexandre’a Ristorcellina stanowi adaptację powieści z 1994 roku Les Chasseurs de sève autorstwa Laurenta Geneforta, francuskiego pisarza science fiction i fantasy, tworzącego od końca lat 80. XX wieku, chociaż w Polsce znanego tylko nielicznym. Po lekturze komiksu można odnieść wrażenie graniczące z pewnością, że pomijanie przez polskich wydawców tłumaczeń Geneforta jest zachowaniem głęboko niesłusznym.

Wykreowana rzeczywistość Drzewoświata jest intrygująca. Jak można przypuszczać, posiada własną oryginalną florę i, przede wszystkim, faunę, do której zaliczają się najliczniej występujące różnego rodzaju owady, w zdecydowanej większości dość agresywne i śmiertelnie niebezpieczne. Nie brak także dzikich zwierząt czy ptaków, a nawet humanoidalnych istot, mniej lub bardziej przypominających ludzi swoim postępowaniem i organizacją grup. Całość jest zobrazowana w sposób dość konwencjonalny, ale zarazem oddaje zróżnicowanie indywidualnego przebiegu ewolucji tego globu. Inne umaszczenie lub kolorystyka, nieco odmienna budowa i kształty odnóży albo kończyn czy niepowtarzalny sposób wegetacji i egzystencji, to zaledwie kilka podstawowych odrębności.

Jeśli zaś mowa o samych przedstawicielach homo sapiens zamieszkujących Drzewoświat, wydaje się, że ich rozwój odpowiada ziemskim społeczeństwom zbieraczy i myśliwych. Mają w większości proste narzędzia, wykonane z naturalnych materiałów, takich jak kamień, drewno czy kość. Podobnie ma się sprawa z ubraniami, tworzonymi ze skór zwierząt, pancerzy owadów czy po prostu roślin. Jakkolwiek poszczególne klany mają własne systemy wierzeń, opierają się one na wspólnej podstawie – zasadzie emanacji, stawiającej na pierwszym miejscu jakieś doskonałe bóstwo. Spór, jak dokładnie wygląda świat, a nawet czym jest, przekłada się na konflikty między familiami. Jedno jest za to wspólne i pewne – że Drzewoświat jest miejscem ich życia. A miejsce to zaczyna umierać.

W ten sposób na pierwszy plan wysuwa się podróż protagonistów, zobligowanych do eksploracji nieznanych im części rośliny. Zawiązanie fabuły opiera się zatem na motywie może nie tyle do cna wyeksploatowanym, co na pewno klasycznym, nie tylko z punktu widzenia powieści fantastycznych. Fakt, że bohaterowie przemierzają obce sobie regiony, ale też wychowali się w innych środowiskach – na przykład, w klanie Pieriga rola kobiet była mocno ograniczona – pozwala spojrzeć na rozgrywające się wydarzenia i gromadzone doświadczenia z różnych perspektyw. Zarazem trasa pokonywana przez bohaterów jest świetnym pretekstem, aby autor mógł wykreowaną rzeczywistość niemal w pełnej krasie zaprezentować.

W pewnym sensie opowieść o wyprawie czwórki bohaterów przypomina historie pierwszych odkrywców, docierających do obcych krain. Jak niemal zawsze w takich sytuacjach, badacze, wyruszający w przekonaniu, że stanowią przedstawicieli cywilizowanego świata, są mocno zaskoczeni, gdy natrafiają na inne społeczeństwa, różniące się od nich co prawda sposobem organizacji czy technologicznym zaawansowaniem, lecz posiadające wcale nie gorzej rozwiniętą własną kulturę.

W konsekwencji, komiks Ristorcellina (a zapewne jest to pokłosie tego, jak przedstawia się jego źródło, czyli książka Geneforta) przypomina nieco powieści awanturniczo-przygodowe z przełomu XIX i XX wieku. Mimo dość dynamicznego otwarcia fabuła jest generalnie poprowadzona w sposób niespieszny, historia toczy się powolnym rytmem. Drużyna dociera do kolejnych miejsc, napotyka na pewne przeszkody, poznaje inne klany lub nowe oblicza choroby toczącej Drzewoświat. Siłą opowieści nie jest akcja, lecz dialogi.

Tę konwencję dobrze oddaje kreska autora, hiperrealistyczny – na tyle, na ile jest to możliwe w fantastycznym komiksie – styl oraz montaż kadrów. Rysunki są precyzyjne i dokładne, bogate w detale, pojawiające się zarówno na pierwszym, jak i drugim oraz dalszym planie. Poszczególne ilustracje są od siebie oddzielone ramkami, tworząc uporządkowaną, spójną i przejrzystą całość; tak na poziomie strony, jak i całego albumu. Jeśli o coś można mieć pretensję do Ristorcellina, to właśnie o tę swoistą „sterylność”, co objawia się, między innymi, faktem, że postacie niemal w ogóle się nie brudzą, a mimo upływu dni nie rosną im włosy; w tym w miejscach dla kobiet i mężczyzn newralgicznych.

Niemniej jednak komiks pod względem fabularnym i wizualnym jest ciekawy, a zatem jak najbardziej godny polecenia. Co może być nieco zaskakujące, powinni zwrócić na niego uwagę również odbiorcy fantastyki naukowej, ponieważ za źródłem obecności człowieka na planecie Yeisshajar kryje się jakaś niewypowiedziana tajemnica. Poza samym początkowym komentarzem narratora, wskazują na nią pewne detale, takie jak niektóre elementy ubrań postaci, włócznia z drzewożelaza Pieriga czy wreszcie komunikaty, jakie wysyła swoim mieszkańcom Drzewoświat. Być może ta zagadka znajdzie (lub już znalazła) swoje rozwiązanie w inne książce Laurenta Geneforta i kiedyś zostanie wykorzystana jako inspiracja dla pracy Alexandre’a Ristorcellina. Natomiast do tego czasu pozostaje przyjemna lektura „Poszukiwaczy z Drzewoświata”.

 

Maciej Tomczak

    Mogą Cię zainteresować

    Jak zaliczyć wpadkę
    Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 16 kwietnia 2012

    Dariusz Domagalski Cherem Fabryka Słów 2011 Stron: 328 Cena: 34,65 zł  …

    [RECENZJA] „Bramy Światłości t. 3” Maja Lidia Kossakowska

    Minęło 18 lat i Daimon Frey stał się „pełnoletni”. „Dorastał” na kartach…

    [Recenzja] „Ćma: Nasiono zła”, Tomasz Grodecki, Grzegorz Kaczmarczyk, Rafa Janko
    Komiks Maciej Tomczak - 6 listopada 2023

    Seria „Ćma”, zarówno w swej formie i strukturze, jak i konstrukcji fabularnej,…

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *