Scenariusz: Alain Brion,
Grafika: Alain Brion,
Tytuł oryginalny: "Sphères, volume 1"
Wydawnictwo: Lost In Time,
Tłumaczenie: Jakub Syty,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 26 sierpnia 2025
Liczba stron: 64
Format: 22x32 cm
ISBN: 978-83-68346-34-3
Cena: 65 PLN
Więcej informacji: Alain Brion „Sfery. Tom 1: Uwertura”
Dobry początek
Kiedy w lipcu 1969 roku załoga misji Apollo 11 wylądowała na Księżycu, wydawało się, że jest to początek nowej epoki w historii ludzkości, a kwestią czasu będzie dosłowne, a nie wyłącznie metaforyczne, sięgnięcie do gwiazd. Marzenia o podróżach międzyplanetarnych stały się odpowiednikiem – czy substytutem – dawnych wypraw morskich odkrywających nowe lądy. Przynajmniej takimi właśnie powinny być. Bowiem wydaje się, że zamiast dążyć do dalszej ekspansji, ludzkość coraz bardziej pogrąża się w nihilizmie i marazmie, co doprowadzi w końcu do skutków znanych z lektury przygnębiającego „Powrotu z gwiazdy” Stanisław Lema, czy też, w wydaniu nieco bardziej humorystycznym, choć nadal wywołującym dreszcz niepokoju, filmu animowanego „WALL-E”.
Natomiast w świecie wykreowanym przez Alaina Briona na łamach serii komiksowej „Sfery” kolejne dekady XXI wieku stały się pasmem kosmicznych sukcesów. Najpierw zbudowano bazę na Księżycu, potem dotarto na Mars, by w ciągu następnych dwóch stuleci rozwinąć napęd pozwalający na dalszą i swobodną eksplorację Układu Słonecznego. Właśnie podczas jednej z takich misji badających Jowisz dostrzeżono trzy sfery – niezidentyfikowane obiekty – które zagłębiły się w atmosferę piątej planety od Słońca. Ówczesna technologia, mimo dużego zaawansowania, nie pozwoliła zrobić nic więcej, a Prax’x, jeden z świadków wydarzenia, przez lata czekał na kolejny kontakt. Gdy ten nie nastąpił, zdecydował się na kriogeniazację. Po trzystu latach został wybudzony i ponownie wyrusza na Europę, najmniejszy z księżyców Jowisza, by objąć dowództwo nad funkcjonującą tam bazą.
Jednak główną protagonistką pierwszej części cyklu, zatytułowanej „Uwertura”, nie jest wymieniony pułkownik Konsorcjum, lecz kosmiczna nawigatorka Nell’o. Dziewczyna nie radzi sobie z traumatyczną przeszłością, pogrążając się w coraz większym uzależnieniu od narkotycznej substancji, której źródłem pochodzenia okazuje się, a jakże, Europa. Nałóg wplątuje Nell’o w przemytniczy interes, zmuszając do podróży na satelitę Jowisza. I to właśnie ona dowodzi statkiem transportującym Prax’xa do bazy. W ten sposób splątują się nie tylko ich losy, lecz również załogi kosmicznej przystani.
Tak w drastycznym skrócie przedstawia się komiks Alaina Briona. Wbrew możliwym, i jak najbardziej uzasadnionym skojarzeniom, opowieść nie przypomina space opery, lecz raczej kryminał noir toczący się w futurystycznych realiach. Pojawiają się protagoniści walczący z własnymi demonami i trudnymi doświadczeniami, spiski polityczne wielkich korporacji dzielących się władzą nad światem, mroczni zabójcy i postacie ogarnięte pożądaniem lub pasją. Można zatem stwierdzić, że to wszystko już w różnym wydaniu, filmowym, literackimi i komiksowym, było. A jednak „Sfery. Uwertura” nie nużą, wręcz przeciwnie, wciągają do tego stopnia, że nieco ponad sześćdziesiąt stron z jednej strony zaskakuje bogatą i wielowątkową akcją, a z drugiej wywołuje po lekturze poczucie poważnego niedosytu.
Dzieje się tak, ponieważ mimo całej charakterologicznej sztampowości bohaterowie są interesujący i wywołują poczucie sympatii, nawet jeśli weźmie się pod uwagę ich mniejsze lub większe słabości czy niekoniecznie najbardziej moralne zachowania. Co więcej, za sprawą kreski autora wyglądają więcej niż atrakcyjnie niezależnie od swojej płci. Można mieć o to zresztą pewne pretensje do Alaina Briona, ponieważ każda z kluczowych postaci spełnia współczesne, dość wyśrubowane standardy piękna, a pozostałe, zwłaszcza te negatywne czy nieodgrywające istotnej dla fabuły roli, już niekoniecznie.
Niemniej jednak styl francuskiego twórcy oddaje jakże odmienne aspekty przedstawionego świata. Futurystyczne południowoamerykańskie miasto Mega Bogota, gdzie rozpoczyna się opowieść Nell’o, jest metropolią pozbawioną zieleni, za to wypełnioną betonem i żelazem, z licznymi wieżowcami, wielofunkcyjnymi arteriami oraz dzielnicami rozrywki. Nie przytłacza ani nie odpycha jak na przykład dystopijne miasta z utworów Philipa K. Dicka, ale też zdecydowanie nie zachwyca; po prostu jest. Kosmos to bezkresna przestrzeń, ale nie do końca pustka, gdyż w zasięgu wzroku zawsze pojawia się jakiś obiekt, niekoniecznie naturalny. I wreszcie księżyc Europa o lodowej powierzchni jawi się jako kraina wiecznej zmarzliny, pozostająca w cieniu swojej planety, lecz skrywająca liczne tajemnice. Kontrast między tymi trzema głównymi miejscami pogłębia zastosowana kolorystyka – piaskowo-złota w przypadku Mega Bogoty, ciemnogranatowa jeśli chodzi o kosmos i biała, co oczywiste, w przypadku Europy.
Podobnie na tle pozostałych osób swoją kolorystyką wyróżniają się bohaterowie. Pułkownik Prax’x siwizną, nawigatorka Nell’o perłową fryzurą, kultysta Pol’l cerą, jego adeptka Lahar’r kolorem skóry, tropiciel Seek’k ciemną barwą, jedynie planetolog Thorp’ i porucznik Lum’m nieco odchodzą od tego schematu, chociaż i tak odznaczają się odpowiednio nietypowymi włosami i budową ciała. Ich cała prezentacja dokonana jest na poziomie meta – na drugiej i trzeciej stronie komiksu znajdują się karty przypominające nieco arkusze do gier, gdzie opisane są kluczowe dane metryczne oraz informacje uporządkowane w trzech kategoriach: fizjonomia, kariera i osobowość. Może wydawać się, że tym sprytnym zabiegiem Alain Brion zdjął z siebie obowiązek wplecenia tychże faktów w narrację, ale zapoznania się z nimi nie jest wcale konieczne, by zrozumieć wyznaczone im role czy poznać ich charaktery. To raczej dodatek tak naprawdę uzupełniający treść komiksu i jako taki równie dobrze mógłby znaleźć się na jego końcu.
To z kolei skłania do wspomnienia o jeszcze jednym zasadniczym aspekcie komiksu – montażu. O ile strony pierwsza i ostatnia mają analogiczne konstrukcje, z jednym dużym kadrem w ujęciu totalnym oraz małym kadrem ze zbliżeniem na oczy Nell’o, o tyle na pozostałych kartach układ ilustracji i sposób prezentacji akcji jest zróżnicowany. Generalnie obrazów jest niemal zawsze co najmniej kilka, najczęściej tworzących dynamiczną sekwencję zdarzeń. Przy czym nie zawsze wielkość kadru jest równoznaczna z rodzajem zastosowanego ujęcia, czyli choć kadr jest niewielki, może na nim być zastosowany jednak plan ogólny, co współgra z toczącą się akcją i całą narracją. Zatem i pod tym względem komiks wypada więcej niż dobrze.
Tom pierwszy serii „Sfery” nosi tytuł „Uwertura”. I rzeczywiście jest przede wszystkim wprowadzeniem do historii, ekspozycją świata, najważniejszych osób oraz zawiązaniem samej intrygi. Na jego łamach dzieje się wiele, ale sam tytułowy wątek zostaje wyłącznie zarysowany i zapewne dopiero w kolejnych częściach będzie rozwijany. Ten początek, nawet z pewnymi wskazanymi mankamentami, jest obiecujący i stanowi podstawę, by sądzić, że w następnych częściach dzieło Alaina Briona okaże się jeszcze lepsze.
Maciej Tomczak

Tęsknota za inicjacją
„Wiemy, że nasze społeczeństwo produkuje w nadmiarze chłopców, a jednocześnie coraz mniej mężczyzn.” Robert Bly…

Ahoj, wesoła przygodo!
Dzieciaki grają w podchody o życie, czyli Hanna Fronczak recenzuje powieść Lissy Price „Ender”.…

Piaski Diuny
Piasek Piotr Nestorowicz Wydawca: Novae Res, 2013 Liczba stron: 276 Gdzieś…

















Wydarzenie wirtualne
09.02.2026
Lublin