Autor: Herbert George Wells,
Scenariusz: Dobbs (Olivier Dobremel),
Grafika: Fabrizio Fiorentino, Fred Vignaux,
Tytuł oryginalny: "L'Île du docteur Moreau"
Seria wydawnicza: Adaptacje literatury
Wydawnictwo: Egmont Polska,
Redakcja: Roger Brunel, Urszula Drabińska,
Korekta: Małgorzata Kuśnierz,
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz,
Kolory: Matteo Vattani,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 28 stycznia 2026
Liczba stron: 58
Format: 21,5x29 cm
ISBN: 978-83-281-9004-7
Cena: 34.99 PLN
Więcej informacji: Dobbs & Fiorentino „Wyspa doktora Moreau”
Dziś swoją polską premierę ma komiksowa adaptacja powieści H.G. Wellsa „Wyspa doktora Moreau” wydana przez Egmont, w związku z czym możecie zapoznać się z naszą recenzją tego tytułu.
„Wyspa doktora Moreau”, to klasyka literatury SF. Wells stworzył powieść, która odcisnęła ogromne piętro na twórcach fantastyki. Obraz szalonego naukowca eksperymentującego bezdusznie na swoich obiektach nie był może czymś nowym w literaturze, ale to Wells przyczynił się do ugruntowania tego wizerunku.
Dlatego kiedy dowiedziałem się, że Egmont zamierza wydać „Wyspę…”, zacząłem niecierpliwie przebierać nogami, bo zorientowałem się, że dotychczas nigdy nie widziałem tego dzieła w wersji komiksowej. Pobieżny research uświadomił mi, że prawdopodobnie nigdy dotąd w Polsce nie dostaliśmy adaptacji komiksowej, a przynajmniej nigdy nie trafiła ona do powszechnego obiegu.
Wydanie, które dziś ma swoją premierę, to francuski projekt mający na celu próbę adaptacji wielu tytułów klasyki literatury światowej w formie komiksów. W serii znajdziemy takie adaptacje jak „Quo vadis?”, „Nędznicy”, „Dzwonnika z Notre Dame”, „20 tysięcy mil podwodnej żeglugi”, „Wehikuł czasu”, „Wojnę światów” i sporo innych tytułów.
Egmont osiągnął już taką powtarzalność jakościową swoich wydań komiksów, że jak zwykle nie da się przyczepić do niczego. Dostajemy zeszyt w miękkiej oprawie, na dobrej jakości papierze, który pozwala bez problemu podziwiać szczegóły rysunków Fabrizia Fiorentino.
Przy czym ostrzegę: nie znajdziemy tam epickich kadrów, które można powiesić na ścianie jako samodzielne obrazy. To nie ten typ komiksu i chyba nawet nie za bardzo byłoby jak zmieścić takie kadry. Najważniejsza tu jest opowieść, to ona buduje klimat, a rysunki (czy precyzyjniej: rysownik) są tu pokornym sługą.

Po przeczytaniu „Wyspy…”, niespełna sześćdziesięciostronicowego dzieła, mam wątpliwości, jak je ocenić. Cykl Adaptacje literatury powstał po to, żeby jak najlepiej przybliżyć odbiorcom oryginały i… paradoksalnie jest to jego zarówno zaletą, jak i największą wadą. To znaczy – zbytnia wierność oryginałowi, jaką prezentują wydania z tej serii.
Nie mamy tu do czynienia z autorską wizją powieści, Dobbs (scenarzysta) odtwarza fabułę książki bardzo wiernie, niemal 1:1. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że formuła niedługiego komiksu wymusza dokonywanie skrótów graniczących z uproszczeniem.
I to niestety widać wyraźnie. To, co było w powieści rozwijane przez wiele stron, w komiksie skracane jest nieraz do ledwie kilku kadrów. W większości przypadków scenarzyście wychodzi to całkiem zręcznie, ale momentami zbyt wyraźnie czuć, że pomiędzy niektórymi kadrami powinno być coś więcej.
Przeskoki, które wyglądają jak cięcia, powodują, że rodzi się we mnie pytanie: dla kogo jest ten komiks? Czytelnicy znający książkę mogą mieć poczucie, jakby obcowali z niekonwencjonalnym streszczeniem. Natomiast ludzie nieznający powieści mogą momentami czuć się nieco zagubieni, szczególnie jeśli chodzi o motywację bohaterów.
W zasadzie jest to chyba jedyny mój zarzut – że choć charaktery postaci są mocno i wyraźnie zarysowane (a z dzisiejszej perspektywy nieco sztampowe), to bazując tylko na tym, co zostało pokazane w komiksie, może być trudno… może nie tyle zrozumieć przyczyny ich działania, co uwierzyć w takie, a nie inne nastawienie bohaterów. Dla niemal każdej postaci występującej w komiksie brakuje mi dosłownie jednej, dwóch scen, które by je czytelnikom nieco lepiej przybliżyły.
Czy jest sens wydawać tego typu komiksy? Moim zdaniem zdecydowanie tak! Jeśli ktoś dotąd nie miał okazji zapoznać się z historią Edwarda Prendicka, to komiks ma szansę wciągnąć i zaintrygować czytelnika na tyle, że sięgnie także po książkę. Natomiast dla tych, którzy powieść już dobrze znają, komiks może być sympatycznym i sentymentalnym powrotem do znanego świata. Ja w każdym razie bawiłem się świetnie. Siadłem na chwilę, żeby przeczytać kilka stron, a zeszyt odłożyłem dopiero po przeczytaniu ostatniej.
Na szczęście główna oś fabuły wymyślona przez H.G. Wellsa i przedstawiona w komiksie jest na tyle mocna i głęboka, że nieco pretekstowe przedstawienie postaci nie przeszkadza w zanurzeniu się w opowieści. Najważniejsze pytania, z którymi pozostawiał nas oryginał, obecne są i w komiksie. Gdzie w nauce kończy się człowieczeństwo i czym ono tak naprawdę jest? Czy w imię nauki możemy krzywdzić zwierzęta i czy ludzie nie są bardziej zwierzęcy niż nam się wydaje?
Historia „Wyspy…” dalej jest jedną z historii najbardziej wciągających i w nienachalny sposób zmuszających do przemyśleń. Pod tym kątem nie zestarzała się ani odrobinę.
A.Mason

Laurent Genefort, Alexandre Ristorcelli „Poszukiwacze z Drzewoświata”
„Poszukiwacze z Drzewoświata” to fantastyczna przygoda, rozgrywająca się na porośniętej bujną roślinnością…

Ludlum z zaświatów
Świat Bourne’a Eric Van Lustbader ALBATROS Stron: 527 Data wydania: lipiec 2013…

Zaiste, świat jest Tekstem
Starego wyjadacza zaskoczyć niełatwo. Tymczasem Kazimierz Kozłowski, i owszem, jest zaskoczonym po przeczytaniu powieści…


















Lublin
20.02.2026 - 22.02.2026
