
komiksopedia.pl/autor/tadeusz-baranowski/
Dawno, dawno temu, kiedy na zewnątrz szalała tzw. „komuna”, kiedy byliśmy młodzi, ale świat naokoło nas był jakiś taki szary i depresyjny, kiedy chór szkolny Muszelki na każdym apelu śpiewał piosenkę o Leninie – nie było za wiele rzeczy, które wnosiły w życie czystą radość. Taką rolę spełniały na przykład książki i komiksy. Przy czym i jednych i drugich nie było za wiele, a zwłaszcza dotyczyło to tych drugich.
Zatem jak już komuś w klasie udało się zdobyć nowy tom „Kajka i Kokosza”, „Tytusa”, czy „Kapitana Żbika”, to czytali wszyscy, i to czytanie odbywało się z wypiekami na twarzy. I tak jak dzieła Janusza Christy czy Papcia Chmiela potrafiły nas rozbawić do łez, to pojawienie się dzieł Tadeusza Baranowskiego wprowadzało tę rozrywkę na zdecydowanie wyższy i odrobinkę inny poziom.
Bo czegoż tu nie było? Absurdalne fabuły, nieskrępowane zabawy językowe, zapadający w pamięć bohaterowie, teksty jakie wspominamy do dziś, zabawa formą graficzną, przełamywanie czwartej ściany, no długo by można wymieniać to, co Mistrz Baranowski robił po swojemu i trochę pod prąd. Kudłaczek i Bąbelek, Profesorek Nerwosolek, Lord Hokus Pokus, wspaniała Entomologia Motylkowska – wszyscy oni pokazywali, że świat można odbierać inaczej niż zwykle, że można dać się ponieść absurdalnemu humorowi, że krótka puenta jednej strony może sprawić, że zacznie się patrzeć na sytuację z kompletnie różnej perspektywy. I tego, jako młody, kształtujący się umysł, potrzebowałem aby stać się tym kimś, kim jestem dzisiaj. Wiadomo, znajmy proporcje, to tylko element mojego rozwoju, ale kiedy patrzę na to dziś, z perspektywy wielu lat, to mogę szczerze powiedzieć, że spośród wszystkich przeczytanych komiksów właśnie dzieła Tadeusza Baranowskiego siedzą we mnie najbardziej.
Zatem kiedy dowiedziałem się, że Mistrz opuścił ten świat, to poczułem wielką pustkę. I pocieszenie niesie mi jedynie to, że jego komiksy stoją za mną na regale oraz to, że dane mi było raz w życiu stanąć przed Mistrzem i prosto w twarz, przy ludziach, powiedzieć co myślę o nim, o jego twórczości i o tym, jak mi wpłynął na życie. Że mi się przy tym głos załamał, że łza pociekła po policzku – no cóż, każdemu się zdarza.
Jacek Falejczyk

Komiksowe zapowiedzi na kwiecień’23
W temacie wiosny, proszę państwa, lepiej się w tym roku nie wypowiadać.…

Dead Boy Detectives – oficjalny trailer
Wczoraj Netflix opublikował trailer serialu „Dead Boy Detectives”. Netflix opisał fabułę tak:…

[Recenzja] „Ćma: Pierwszy kontakt”, Tomasz Grodecki, Grzegorz Kaczmarczyk
Ukrywający się pod postacią nocnego motyla Cyprian Leopold Różewicz musi tym razem…
















Skierniewice
24.07.2026 - 26.07.2026
