ISSN: 2658-2740

Antologia „Cyberpunk Girls. Opowiadania” – fragmenty

Tytuł: "Cyberpunk Girls. Opowiadania"
Autor: Martyna Raduchowska, Jagna Rolska, Agata Suchocka, Krystyna Chodorowska, Magdalena Kucenty, Gabriela Panika,
Grafika: Tomasz Majewski,
Wydawnictwo: Uroboros,
Redakcja: Agnieszka Trzeszkowska, Piotr Chojnacki, Agnieszka Hałas, Jerzy Wachowski, Dorota Pacyńska,
Typ publikacji: papier, mobi, epub,
Premiera: 12 listopada 2020
Wydanie: 1
Liczba stron: 448
Format: 13,5x20,2 cm
Oprawa: miękka,
ISBN: 978-83-280-8335-6
Cena: 39.99 PLN
Więcej informacji: Antologia „Cyberpunk Girls. Opowiadania”
Recenzje fantastyczne: [Recenzja] Antologia „Cyberpunk Girls. Opowiadania”

„Cyberpunk Girls. Opowiadania” to zbiór tekstów cyberpunkowych polskich autorek. I tych znanych, i docenionych, i tych jeszcze nieodkrytych. Poznaj zawiłe ścieżki wyobraźni cyberpunk girls i wybierz świat dla siebie.

Poniżej prezentujemy fragmenty utworów wybrane osobiście przez autorki.

 

Martyna Raduchowska Heartbyte

Ledwie zaczęło świtać, Keira otworzyła oczy. Zazwyczaj przesypiała jak kamień całą noc, dlatego od razu wyczuła, że coś jest nie w porządku. Nawet nie do końca przytomna, z głową wciąż zapchaną watą i myślami splątanymi ze strzępami snu, szybko zrozumiała, że nie obudził jej dzwonek budzika, wiadomość na komunikatorze ani powiadomienie aplikacji.

Nie — tego ranka obudziła ją cisza.

Miarowe, głębokie dudnienie, które od kilku miesięcy precyzyjnie odmierzało uciekający czas niczym licznik bomby zegarowej, niespodziewanie zwolniło, wybijając dziwnie chaotyczny rytm, a potem… umilkło. Keira w panice próbowała zerwać się z posłania, ale pierś przygniótł jej niewidzialny ciężar, a całe ciało zesztywniało od mrowiącego zimna.

Umieram, stwierdziła trzeźwo. I nawet poczuła ulgę, że to wreszcie koniec. Była już tym wszystkim śmiertelnie zmęczona i jedyne, czego ostatnio pragnęła, to zwinąć się w kłębek jak kot i po prostu zniknąć.

A jednak koszmar, który niespełna pół roku temu na dobre zawładnął jej jawą i snem, wcale nie zamierzał poddać się bez walki. Zamierzał trwać dalej.

Do tego zaś potrzebował jej żywej.

Po kilku sekundach absolutnego bezdźwięku pod czaszką Keiry rozbrzmiał naraz płaski, jednostajny szum. Zupełnie jak gdyby w mózgu doszło do zwarcia i po chwilowym blackoucie przepalone neurony zaczęły sypać deszczem iskier i śniegiem zakłóceń. Kobieta patrzyła bezradnie, jak pierwsze promienie słońca, sączące się do dziupli przez niedomknięte żaluzje, nabierają szkarłatnej barwy, a wszystko wokół pochłania mrok, niby winietowanie na krawędziach fotografii. Gra światła i cienia, migotliwej czerwieni i matowej czerni, hipnotyzowała pięknem na granicy artyzmu i kiczu. Trochę smutna, trochę śmieszna, trochę straszna… A jednak biła od niej pewna ostateczność, której pod żadnym pozorem nie należało lekceważyć.

Keira zagryzła zęby, gdy wirujące w powietrzu drobinki kurzu zapłonęły jedna po drugiej na podobieństwo rubinowych świetlików, bzycząc jak transformatory starego neonu, po czym zaczęły układać się w słowa:

Migotanie komór.

Zatrzymanie akcji serca na 21 sekund.

Pilnie ureguluj abonament, aby uniknąć kolejnych blokad krążenia.

W trosce o Twoje zdrowie przypominamy, że termin płatności mija za 1 dzień, 7 godzin i…

…10… 9… 8… 7…

„Ureguluj abonament”, powtórzyła w myślach. „W trosce o Twoje zdrowie…” Mają tupet, skurwysyny.

Niecierpliwym mrugnięciem powiek zmiotła neonowe napisy z pola widzenia. W ich miejsce natychmiast pojawiły się dwie opcje do wyboru: Zapłać teraz oraz Przypomnij później. Kobieta z ciężkim sercem wybrała tę drugą, po czym szybko zamknęła okno dialogowe, nie czytając całej litanii ponagleń i ostrzeżeń. Znała je wszystkie na pamięć. Lubiła udawać przed samą sobą, że nie robią już na niej żadnego wrażenia, prawda wyglądała jednak inaczej. W rzeczywistości, mimo że minęło niemal pół roku, Keira czuła strach równie silny, jak za pierwszym razem. Bo wbrew temu, co próbowała sobie wmówić, aby jakoś utrzymać złudne poczucie kontroli i zapanować nad wzbierającą paniką, wcale nie była gotowa oddać życia walkowerem.

A szkoda.

To by naprawdę wiele ułatwiło.

 

Magdalena Kucenty Dziewczyna, której nie było

– Dwa-jeden-pięć-dziewięć, drzewa ciągle rosną, lecz koty nie wiedzą, dokąd się tak spieszą. Osiem-trzy, napij się słońca.

Koleś stał oparty o ścianę klubu i palił. Po odsłuchaniu przekazu odsunął jointa od wentylu swojej maski: mniej więcej poprawnego anatomicznie serca. Następnie wypuścił obłok dymu lewą tętnicą płucną.

Zapachniało ziołem.

– Szczeźnij – rzucił w końcu beznamiętnie i splunął przez główną żyłę.

Zero podziękowań. Przez moment Tyana obawiała się nawet, że koleś jej przywali. Natychmiast pożałowała, że nie pozwoliła Iro iść ze sobą. Ale Wybraniec tylko cisnął blantem pod jej nogi, a potem odwrócił się na pięcie. Chwilę stał tak w bezruchu, aż dziewczyna zaczęła się zastanawiać, czy przekaz na pewno zadziałał. Wreszcie jednak Twarzosercy ruszył przed siebie, a ona za nim. Nie zareagował w żaden sposób na to, co zrobiła. Nie pisnął nawet słowa.

Co ciekawe, zawrócił się do klubu.

Muzyka niosła się po ogromnej pseudomagazynowej hali. Dark elektro dobrze tłukło neurony. Bity dudniły pod czachą i w piersi, prąd śmigał po skórze. Maska serce pulsowała do rytmu – arterie, żyły, komory pikały szaleńczo.

Tyana patrzyła jak zahipnotyzowana. Ludzie tańczyli jak zahipnotyzowani. Koleś szedł jak zahipnotyzowany.

Zagadkowym sposobem nikt nikomu nie wchodził w drogę. Klubowicze przepuszczali Twarzosercego i śledzącą go dziewczynę, nie racząc ich choćby przelotnymi spojrzeniami. Mogli dla siebie nawzajem nie istnieć.

W końcu wyszli na zaplecze klubu. Dark elektro było już tylko szmerem zza ściany.

– Dokąd idziemy? – zapytała Tyana, kiedy Twarzosercy zaczął wdrapywać się po metalowej siatce ogrodzenia.

Zostawiła swoją e-hulajkę przed klubem i wolałaby ją odzyskać, zanim wyruszy w magiczną podróż na drugi koniec miasta. Co było o tyle głupie z jej strony, że tego właśnie mogła się spodziewać. Powinna była po prostu zabrać urządzenie.

Koleś nie odpowiedział. Tyana westchnęła.

Następnie, klnąc pod nosem, zaczęła wspinaczkę. Skoczyła za Twarzosercym na drugą stronę ogrodzenia. Teraz nie mogła się już wycofać.

– Słyszysz, co do ciebie mówię?

Milczał.

W drodze zatrzymali się tylko raz. Czarne graffiti na murze głosiło:

AdRiaNNo

usł+ugi RAPersko-PROGRAMistyczne

TANIO i jako tako!

Twarzosercy wpatrywał się w koślawe litery z zadartą głową.

– Masz na imię Adrian? – Tyana zmrużyła oczy, ledwie odczytując napis.

Z danych zapisanych w kodzie QR wynikało, że koleś był DJ-em o pseudonimie Ticker. Nic więcej nie wiedziała. A jednak, gdy zaprzeczył ruchem głowy i znów ruszył przed siebie, jakimś sposobem wyczuła, że kolejnych tego typu postojów nie będzie.

 

Jagna Rolska Spandau

– Hans mówił, czego tym razem chce? – zapytał Johann, gdy podeszli do wiaduktu kolejowego.

Nie zamierzali na niego wchodzić. Nie mieliby zresztą jak. Tuż przed mostem rozciągnięto zasieki z drutu kolczastego, dalej stały reagujące na ruch działka laserowe, a za nimi drgało w wieczornym powietrzu zielone pole siłowe. W to, że działka były aktywne, nie mieli powodu wątpić. W wielu miejscach spękanego asfaltu leżały truchła szczurów wielkości dorodnych kotów.

– Nie mówił – odparła po chwili milczenia Annika.

– Niczego nie mówił, niczego nie wyjaśniał, ot, jak zwykle zagwizdał na nas, a my lecimy jak posłuszne psy w symulatorze dla staruszków.

Strony: 123

Mogą Cię zainteresować

Dorota Pacyńska „MADE IN… Paweł Kornew, część 1”
451 Fahrenheita Dorota Pacyńska - 11 listopada 2015

Pora wrócić do tradycji, która — zapoczątkowana przez Eugeniusza Dębskiego (rubryka MADE IN…), kontynuowana przez Pawła Laudańskiego…

Jagna Rolska „Kod boskości”
Opowiadania Jagna Rolska - 15 grudnia 2014

Preludium Kiedy odkryłem, że mogę prawie wszystko? Nie potrafię podać konkretnej daty. Umiejętności narastały…

A na pieszczoty to trzeba sobie zasłużyć!
Recenzje fantastyczne Ebola - 23 maja 2014

Autor: Matt Mayevsky Tytuł: „Homoseksokracja” Wydawca: Foreknowledge Ltd 2014 Stron: 500 Cena:…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!