Evan Currie „Hayden War 4: Zew Walhalli” – fragment

Fragmenty MAT - 20 sierpnia 2016

Dwa okręty zacieśniły szyk w odległości kilometra od siebie i zanurkowały w stronę przeciwnika. Olbrzymie okręty Ghuli wydawały się w ogóle nie zwracać na nie uwa­gi, ani odrobinę nie zmieniając kursu, a z dziur w ich kadłu­bach uciekała atmosfera.

Jednak małe pościgowce zareagowały natychmiast, przy­spieszając i przyjmując szyk doskonale znany ziemskim pi­lotom sprzed wieków. To miało być szybkie przechwycenie, obie strony miały tylko jedną szansę. Ale w przestrzeni jed­na szansa to często wszystko, na co można liczyć.

Systemy obrony punktowej „Terry” i „Kanady” były go­towe. Teraz, kiedy obie grupy znalazły się zbyt blisko siebie, by używać uzbrojenia głównego, walka miała odbywać się prawie na noże.

* * *

– Nadlatują!

Pościgowce przeciwnika były dużo mniejsze niż terry, ale najwyraźniej dorównywały im prędkością, nadal mając trochę zapasu. W tym momencie nawet zwalniały, aby wy­dłużyć czas starcia.

Pierce nie mógł odmówić im odwagi, ponieważ spotka­nie miało być dla nich co najmniej tak samo nieprzyjemne, jak dla „Terry”.

– Ognia z laserów i dział średniego zasięgu – nakazał. – Gotowość na rakietach przechwytujących!

– Aye, sir.

„Terra” i „Kanada”, wciąż przyspieszając i mierząc w blo­kadę, otworzyły ogień do małych jednostek przeciwnika. La­sery i zamontowane na pokładach działka Metalstorm zbu­dziły się do życia.

Wysokoenergetyczne fotony, pociski ze zubożonego ura­nu i łuki plazmy krzyżowały się ze sobą w przestrzeni i gna­ły, by dosięgnąć celów.

Konwencjonalna broń ludzi była dość prymitywna, jed­nak z drugiej strony uderzenie w głowę pałką było zazwy­czaj równie skuteczne, jak stosowanie wymyślnej broni.

Gigawatowe lasery powodowały odparowywanie frag­mentów pancerza, zamieniając materiał w plazmę w proce­sie sublimacji trwającym ułamki sekund. Rozgrzany materiał wypryskiwał w przestrzeń w formie dzikich fajerwerków.

Pociski ze zubożonego uranu, poruszające się z prędko­ścią relatywistyczną, nie stanowiły zagrożenia dla okrętu kosmicznego. Nie pojedynczo. Ale dziesięć tysięcy uderza­jących w ten sam punkt na pancerzu, kruszących go stop­niowo, aż dotarły do miękkiego wnętrza? To zupełnie inna historia.

Pociski broni typu Metalstorm rozrywały cele, obraca­jąc w perzynę pancerz, który mógł z łatwością wytrzymać pojedyncze uderzenie. Na cel brały miejsca naruszone już przez lasery. Przebijały pancerze okrętów przeciwnika i ry­koszetowały we wnętrzach jak szalone kule bilardowe.

Z drugiej strony, okręty ludzkie także nie pozostawały bez szwanku.

Pierwsze łuki plazmy dosięgły „Terrę”, kiedy wielki okręt wchodził w nieprzyjacielską formację, uderzając w pan­cerz, który zaprojektowano właśnie do powstrzymania broni o takim działaniu. Aktywny pancerz „Terry” składał się z warstw żaroodpornej ceramiki i materiałów wybu­chowych. Kiedy zewnętrzna warstwa ceramiki zniszczona została przez plazmę, materiały wybuchowe eksplodowały, odrzucając strumień.

Ten wielokrotnie testowany i sprawdzony środek obrony wynaleziony został dla czołgów wkrótce po drugiej wojnie światowej.

Niestety, przy całej swojej potędze i zaawansowaniu nie był w stanie zatrzymywać broni przeciwnika, dużo potęż­niejszej, niż przewidywali konstruktorzy pancerza. Niektó­re ze strzałów zaczynały się więc już przez niego przebijać.

* * *

– Tracimy ciśnienie na sterburcie, sekcje dziewięć, czter­dzieści, czterdzieści trzy, pięćdziesiąt… Raporty cały czas napływają, kapitanie!

– Wysłać tam ekipy naprawcze i nie przerywać ognia – rozkazał Pierce. – Priorytet mają sekcje, w których znajduje się amunicja.

– Aye, sir!

Na mostku, umieszczonym głęboko w kadłubie, ledwie było czuć uderzenia. Docierały tu tylko nieliczne wibracje, czasem grzmot wybuchającego panelu, ale większość czasu Pierce był zaniepokojony brakiem odgłosów walki, do ja­kich przywykł w Błękitnej Marynarce.

– Straszydła Osiem i Dziewięć strącone!

– Piątka traci przyspieszenie! Wstrzymują ogień.

– Magazynki hammerów załadowane!

Pierce pochylił się do przodu.

– Cel: okręty Ghuli, ognia pełną salwą!

– Aye, aye, kapitanie. Ogień pełną salwą.

Mostek był wyspą porządku na morzu chaosu, utrzymy­waną w takim stanie dzięki wyszkoleniu załogi. Pierce czuł się tu jak w domu.

Okrętem szarpnęły magnetyczne wyrzutnie hammerów, co było dziwne, biorąc pod uwagę, że otrzymywane ciosy były ledwie odczuwalne. Odległe powarkiwanie wyrzutni brzmiało miło dla ucha. Jak muzyka zwycięstwa.

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Kennedy Hudner „Zgiełk wojny”
Patronaty F-ta MAT - 29 lutego 2016

Kennedy Hudner Zgiełk wojny (Alarm of War) tłumaczenie: Małgorzata Koczańska Drageus Publishing…

Evan Currie „Hayden War: Na srebrnych skrzydłach”
Patronaty F-ta MAT - 18 lutego 2016

Evan Currie Hayden War: Na srebrnych skrzydłach (On Silver Wings) cykl: Hayden War,…

Powrót do korzeni
Recenzja fantastyczna nimfa bagienna - 26 kwietnia 2017

No to dotarliśmy do ostatniego tomu cyklu Hayden War! Ostatni nie oznacza, że to koniec historii napisanej…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!