Autor: Kristy Boyce,
Grafika: Liz Parkes,
Tytuł oryginalny: "Dating and Dragons"
Seria wydawnicza: Neony
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.,
Redakcja: Aleksandra Marczuk-Radoszek,
Korekta: Patryk Białczak, Jolanta Rososińska,
Tłumaczenie: Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 24 września 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 384
Format: 13x20 cm
ISBN: 978-83-8425-018-1
Cena: 49.99 PLN
Więcej informacji: Kristy Boyce „Dating and Dragons”
Do zakochania jeden rzut
„Dating and Dragons” to druga książka z cyklu „kostkowego” Kristy Boyce – ale, co warto podkreślić, nie jest to tom drugi. Mamy tu nowe miasto, nowych bohaterów i nową historię. I jak sama nazwa wskazuje w porównaniu do „Dungeons and Drama” w „Dating and Dragons” mamy więcej randkowania, a mniej dramy. Taki żarcik. Nadal jest to literatura bardzo kocykowa i nadaje się jak znalazł na jesienne i zimowe wieczory.
Cała historia zaczyna się w momencie, gdy nastoletnia Quinn wraz z rodziną (standard książkowy, rodzice plus irytujący brat) przeprowadza się w nowe miejsce. Oficjalnie dlatego, by być bliżej „schorowanej” babci – która to babcia okazuje się najbardziej energiczną osobą w całej książce. Nieoficjalnie – bo poprzednia szkoła Quinn, a głównie grupa jej eksprzyjaciół, pozostawili ją nieszczęśliwą i straumatyzowaną. Tak więc czeka na nich dom do urządzenia, nieznana szkoła i obcy ludzie. Ale też nowe szanse. A jako że życiem głównie rządzą przypadki, zagubiona i samotna Quinn dosyć szybko trafia na grupę „swoich ludzi”. Takich samych dziwaków… albo nawet i większych.
Jak w przypadku „Dungeons and Drama” wiadomo, że historia będzie się kręcić wokół kiełkującego uczucia dwójki nastolatków; w poprzedniej książce motywem przewodnim było „fake dating”, tutaj sytuacja jest wręcz odwrotna – grupa D&D, do której dołącza Quinn, zresztą zapalona graczka, ma jedną zasadę: żadnego randkowania między uczestnikami spotkań, bo to może rozwalić drużynę. A drużyna jest święta. Łatwo się domyślić, co się w związku z tym dzieje.
Uwielbiam książki Kristy Boyce, choć teoretycznie wyrosłam już z jej grupy „young adultowych” odbiorców. Jednocześnie warto wspomnieć, że nie jest to przeseksualizowane new adult upchnięte na półki młodzieżówek, bo lepiej się sprzeda, tutaj trzymanie się za ręce i skradzione pocałunki już są wielkim wydarzeniem powodującym szybsze bicie serca. Powieści Boyce nadają się więc i na bezpieczny prezent, i na odpowiednią lekturę tak dla szesnasto-, jak i trzynastolatki.
Ale książki Boyce są też po prostu dobrze napisane, nieźle przemyślane i logiczne, co powinno być regułą, a czasami okazuje się wyjątkiem. Są również powieściami totalnie kocykowymi, więc jeśli szukacie jakiejś „cosy” literatury, to można po nie sięgać w ciemno. I wiek czytelnika nie ma tu nic do rzeczy, kiedy człowiek ma ochotę po prostu napić się kakao, wleźć pod kocyk i poczytać książkę, o której wiemy, że nie stanie się w niej nic złego.
Czy czekam na kolejne książki Boyce o dzieciakach grających w RPG-i i przeżywających swoje pierwsze zauroczenia? Czy uwielbiam jej słodkich bohaterów? Czy polecam ją wszystkim niezależnie od wieku? Trzy razy tak i nat 20 na brokatowej kostce.
PS. Żadne smoki nie ucierpiały.
Anna Szumacher

Morderstwo na Krymie
Przygody detektywa, który detektywem nie jest, czyli Marcin Robert Bigos zwiedza Chersonez Taurydzki i żegluje…

Wojna pozycyjna
Czyżby drugi oddech przed kolejną naparzanką? Konrad „Khorne S” Fit i jego wrażenia po lekturze…

O sekretach naszych rodziców
Autor: Kate Morton Tłumacz: Magdalena Koziej Tytuł: „Strażnik tajemnic” Wydawca: Albatros 2013…















Kraków
13.05.2026 - 17.05.2026
