Zmarł Krzysztof KochańskiObrazek wstążki
Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Obręcz. Gdynia 1959” Jacek Brzozowski

Bookiety Piotr Wojnarowicz - 26 stycznia 2026
Tytuł: "Obręcz. Gdynia 1959"
Autor: Jacek Brzozowski,
Wydawnictwo: Gyldendal Astra,
Lektor: Adam Bauman,
Typ publikacji: ebook, audiobook,
Premiera: 17 października 2025
ISBN (ebook): 978-91807688-7-0
ISBN (audiobook): 978-91807-656-9-5
Więcej informacji: Jacek Brzozowski „Obręcz. Gdynia 1959”

UFO w czasach Gomułki

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, że Polacy nie gęsi i swoje Roswell mają. Tak można by przerobić słowa naszego wielkiego, piszącego w ojczystym języku już w pierwszej połowie XVI wieku poety. Nie byłyby to słowa rzucone na wiatr, bowiem dwanaście lat po słynnym incydencie w Stanach Zjednoczonych, nad polskim wybrzeżem, w Gdyni wydarzyło się „coś”. Tajemniczy, płonący obiekt wpadł nad ranem do basenu portowego, widziany przez sporą grupę świadków. Może to kwestia czasu końcówki lekkiej odwilży w cenzurze, może zbyt wiele osób to widziało i opowiedziało dalej, ale zdarzenie okazało się – jak na warunki PRL – dosyć medialne i szeroko opisywane w lokalnej prasie.

Zdarzenie owo stało się kanwą najnowszej powieści Jacka Brzozowskiego zatytułowanej „Obręcz. Gdynia 1959”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Gyldendal Astra. Autor dość odważnie postanowił połączyć wątki kryminalne z historycznymi i lekko zahaczyć o fantastykę. Odwaga ta wyraża się między innymi w tym, iż aby zadowolić czytelników lubiących poszczególne podgatunki książek, należy naprawdę solidnie się napracować, zarówno podczas badań wstępnych, jak i pisania, aby każde oblicze powieści odpowiednio wyeksponować na jej kartach. Moim zdaniem autor wyszedł z tego arcytrudnego zadania obronną ręką. Udało mu się bowiem przede wszystkim to, co najważniejsze dla odbiorcy: książkę po prostu dobrze się czyta.

Na ów końcowy sukces składa się kilka elementów. Po pierwsze widać, że warsztatowo Brzozowski jest dobrze przygotowany do pisania. Swój ciekawy pomysł potrafi przekuć w konkretną fabułę, dobrze trzyma tempo od pierwszej strony, nie przyspieszając na siłę i pozwalając czytelnikowi podczas lektury na zapoznanie się z przedstawionym światem. Światem, którym jest Polska końca lat pięćdziesiątych, okres panowania wczesnego Gomułki, gdy akurat kończy się poststalinowska odwilż, a wielu obywateli pamięta jeszcze pomordowanych przez ubecję przyjaciół i zrywane w katowniach paznokcie. Kraj, w którym bohaterowie walczący z niemieckimi nazistami zarówno w kraju w AK, jak i za granicą na wszystkich frontach Drugiej Wojny, wciąż sa traktowani z nieufnością przez władze. Wreszcie kraj, który odbudowując się z potwornych zniszczeń nieustająco czuje na sobie oddech socjalistycznego molocha ze wschodu, którego macki docierają do każdej sfery życia jego obywateli.

Jacek Brzozowski świetnie pokazuje owe realia, nie robi tego bowiem na siłę, łopatologicznie, nie wciska czytelnikowi do głowy gotowych opinii, tylko kreśli niezwykle dobrze oddające realia tło dla intrygi kryminalnej, a nawet kryminalno-politycznej, gdyż w owej erze wszystko co było tylko ciut ważniejsze miało polityczne odniesienia, nawet przedstawienia teatralne. Do tego protagoniści stworzeni przez autora – były pilot RAFu Witold Jastrzębski, jak też dziennikarka Rachela Rozenberg – są stworzeni tak „bogato”, z pogłębioną psychologią, całym katalogiem zalet i wad (zarówno jedne i drugie potrafią przeszkadzać im żyć w ówczesnych realiach), że wydają się być autentycznymi uczestnikami owych zdarzeń na Wybrzeżu. Do tego, co należy przyznać, cały wachlarz drugoplanowych postaci zbudowany jest tak, by zarówno dobrze wpisywały się w fabułę, jak i pokazywały całe spektrum podejścia zarówno do siermiężnych realiów PRL, jak i do zdarzeń związanych z upadkiem tajemniczego obiektu do portowego basenu w Gdyni.

Przyznam szczerze, że decyzja autora, by nie iść tropem „amerykanizacji” kultury i nie wyjaśniać na siłę każdego sekretu i każdej tajemnicy, na którą napotykają bohaterowie powieści świadczy nie tylko o odwadze i dojrzałości literackiej, ale dodaje też smaku całości i sprawia, że (choć mogłoby się wydawać, że jest właśnie całkowicie au rebours) po lekturze czytelnik odczuwa większą satysfakcję z jednej, a także chęć dokonania takiego, czy innego researchu na własną rękę z drugiej strony. Jednych zainteresuje bardziej sama epoka, innych ówczesne zdarzenia ufologiczne, a ktoś jeszcze może zaciekawi się osiągami i zasadami obsługi aut wspomnianych przez Brzozowskiego w powieści. Jest ona bowiem dużo więcej niż kryminałem z wątkiem fantastycznym, więcej niż fantastyką osadzoną w realiach PRL. Ta książka nie kończy swojego żywota w głowie czytającego tuż po skończeniu ostatniego zdania, tylko rezonuje jeszcze jakiś czas, każdemu zostawiając odpowiednią dla niego lekcję. Oczywiście jest ona dość mroczna, ciężka, jak epoka, którą opisuje, ale w końcu nie bez kozery wspominałem już na naszych łamach, że taki klimat to nasza polska specjalność.

 

Piotr Wojnarowicz

    Mogą Cię zainteresować

    Achaja po włosku
    Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 26 stycznia 2013

    Licia Troisi Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy Tłum.: Katarzyna Kolasa-Garibotto Zielona Sowa 2012…

    Google, RPG i Wielkie Pytanie o Życie, Wszechświat i całą resztę
    Bookiety nimfa bagienna - 14 września 2015

    Spisek czai się wszędzie, czyli Maciej Tomczak recenzuje książkę „Całodobowa księgarnia pana…

    [Recenzja] „Bajki pilotów” Andrzej Miszczak

    Andrzej Miszczak zmierzył się z legendą pilota Pirxa, a RedNacz podjął się…

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *