Zmarł Krzysztof KochańskiObrazek wstążki
Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Orzeł i lew. Rzym, Persja i wojna nie do wygrania” Adrian Goldsworthy

Bookiety Hanna Fronczak - 7 stycznia 2026
Tytuł: "Orzeł i lew. Rzym, Persja i wojna nie do wygrania"
Autor: Adrian Goldsworthy,
Grafika: Ewa Skrzypiec,
Tytuł oryginalny: "The Eagle and the Lion"
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS,
Redakcja: Małgorzata Chwałek,
Tłumaczenie: Janusz Szczepański,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 28 października 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 624
Format: 15x22 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-8338-345-3
Cena: 99 PLN
Więcej informacji: Adrian Goldsworthy „Orzeł i lew. Rzym, Persja i wojna nie do wygrania”

Historia może być pasjonująca!

Dawno, dawno temu, kiedy świat był jeszcze młody, w programie szkolnym historii był rozdział obejmujący wojny pomiędzy imperium perskim a greckimi polis (być może jest i obecnie, już od dawna, ku mojemu wielkiemu zadowoleniu, nie mam kontaktu ze szkolnymi podręcznikami). Zapamiętałam je jako szereg beznadziejnie nudnych dat i obco brzmiących imion – być może była to wina mojej nauczycielki, a może po prostu 11-12-letnie dzieciaki nie są odpowiednio przygotowane intelektualnie, by zgłębiać tajemnice krwawych łaźni sprzed dwudziestu pięciu wieków.

Od czasu, kiedy w szkole podstawowej spożywałam słodkie fructum wiedzy historycznej, minęło kilkadziesiąt lat – i oto w moje ręce trafiła książka Adriana Goldsworthy’ego „Orzeł i lew. Rzym, Persja i wojna nie do wygrania”. Jak wskazuje tytuł, traktuje o rywalizacji pomiędzy dwoma potężnymi imperiami starożytności… i ku mojemu zdumieniu okazało się, że temat jest fascynujący. Fakty i czas niby zbliżone, cóż jednak znaczy sposób podania!

Postacie historyczne często postrzegamy jako coś na kształt pomników ze spiżu. Zazwyczaj widzimy tylko jeden aspekt ich życia, właśnie tę stronę osobowości, która pchnęła ich do działań, dzięki którym zapamiętała ich historia. Takie podejście bardzo odczłowiecza… ale właśnie tego nauczyliśmy się w szkole: cesarz taki i taki wstąpił na tron w roku tym i tym, zwyciężył w bitwach pod tym i pod tym, a w międzyczasie spłodził dzieci z tą i z tą. Jednostki przedstawionej w ten sposób nie da się polubić, a już na pewno nie zrozumieć. Tymczasem w książce postaci znane z historii zyskują wymiar ludzki – pozytywny albo negatywny. Przykłady? Pompejusz stał obydwoma nogami na ziemi i wiedział, jak w jego kręgach rozwiązuje się pewne sprawy, więc ryzykując życiem uodpornił się na trucizny. Cezar był kochliwy (to akurat chyba wszystkim wiadomo), a Karakalla to obrzydliwy typ, który najpierw posunął się do gwałtu na westalce, a potem rozkazał ją stracić pod zarzutem, że nie była dziewicą. Takich smaczków jest mnóstwo.

Dziś, w roku 2026, Imperium Rzymskie jawi nam się jako twór stały i niezmienny, który przetrwał setki lat; postrzegamy je jak coś fundamentalnego. „Orzeł i lew” przywraca właściwe proporcje ówczesnej percepcji świata, które były motorem działania całego szeregu perskich władców. Może być dla nas niespodzianką, że Imperium Romanum nie było dla nich zagrożeniem „pierwszorzędowym”. Dużo bardziej pilne wydawało im się pokonanie rozlicznych uzurpatorów i samozwańców z obrzeży własnych dynastii, którzy zgromadzili własne armie i robili przymiarki do tronu. Perscy władcy mieli swoje metody, by w przerwach między ścieraniem się z Rzymianami wkraść się w ich łaski albo po prostu się z nimi dogadać. To też nie są rzeczy, o których uczymy się w szkole – a szkoda, bo ludzie zawsze chętniej dowiedzą się czegoś o innych ludziach, tak samo jak oni podstępnych i niedoskonałych.

Z ręką na sercu: kto z czytających te słowa jest w stanie wymienić z pamięci trzy imiona perskich władców? Tylko imiona, bez przytaczania ich dokonań czy opisywania czasów, w których żyli? Jeśli o mnie chodzi, snuł mi się po głowie Dariusz, przy czym pamiętałam, że król o tym imieniu był więcej niż jeden, a wszyscy władali w czasach, kiedy Rzym był zapyziałą mieściną dopiero rozrastającą się na siedmiu wzgórzach. Wiedziałam, że był też Kserkses, który miał wyborny pomysł, by batożyć morze, gdy chciał je ukarać za sztorm. Podczas lektury poznałam długi sznur Fraatesów, Tyrysatesów i innych mężów o podobnie brzmiących imionach, wszystkich jak jeden pełnych przeświadczenia, że muszą rządzić, bo są do tego przeznaczeni. Byłam też zdumiona, jak często władza przechodziła w Persji z rąk do rąk i jak niebezpiecznym „fachem” było królowanie, bo konkurenta do tronu (żeby tylko jednego!), który wbije ci nóż w plecy, można było znaleźć w najbliższej rodzinie, a określenie „kochali się jak bracia” w kontekście stosunków w ówczesnych arystokratycznych rodach zakrawa na niezłą ironię.

„Orzeł i lew” to książka uniwersalna. Przypadnie do gustu wszystkim. I tym, którzy już od jakiegoś czasu interesują się czasami starożytnymi i sporo na ten temat wiedzą – bo znajdą oni na jej kartach mnóstwo historycznych smaczków i niespodzianek. Będzie doskonała także dla stawiających pierwsze kroki w poznaniu dawnych dziejów, bo napisana jest przystępnie i z gawędziarską swadą. Nie ma w niej nic z drętwego szkolnego podręcznika – historia potrafi być fascynująca!

 

Hanna Fronczak

    Mogą Cię zainteresować

    Od celebryckiej ścianki do Oscara
    Bookiety nimfa bagienna - 1 marca 2016

    Kino polskie mizerią stoi? Otóż niekoniecznie. Marcin Robert Bigos recenzuje książkę Wojciecha…

    Szybka książka

    Czy zauważyliście, że w wielu internetowych recenzjach (szczególnie na blogach) do znudzenia powtarza się zdanie „dobra książka,…

    Smutne porównanie
    Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 22 lipca 2014

    Autor: Przemek Angerman Tytuł: „Tożsamość Rodneya Cullacka” Wydawca: Uroboros 2014 Stron: 313…

    Komentarze: 1

    1. reversed pisze:

      Rebis idzie historycznym kursem na ostro do wiatru. Niedawno wyszły przecież:

      „Imperia Normanów. Jak Normanowie zmienili Europę i rozwinęli cywilizację Zachodu”
      „Orda. Jak Mongołowie zmienili świat”

      , a wcześniej:

      „Asyria. Powstanie i upadek pierwszego imperium świata”

      Smakowitości, ale uwaga! Tego w szkole na lekcjach historii nie było. A powinno, bo to zupełnia inna historia świata niż ta podręcznikowa w okrawanej podstawie programowej.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *