Czwarta Planeta od Słońca i inne Długie problemy

Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 8 maja 2015

Dlugi.MarsTytuł: „Długi Mars”

Autorzy: Stephen Baxter, Terry Pratchett

Tłumacz: Piotr W. Cholewa

Wydawnca: Prószyński i S-ka 2015

Stron: 368

Cena: 32,00 zł

 

Pamięci pisarza, który lubił kapelusze. I orangutany.

 

Na początku była „Długa Ziemia”. Szereg globów – niemal identycznych jak nasza trzecia planeta od Słońca – między którymi można stąpać za pomocą „krokera”, prostego urządzenia, napędzanego energią zwykłego ziemniaka. Piętnaście lat po odkryciu istnienia równoległych rzeczywistości – Dniu Przekroczenia – w podróż badawczą wyruszyła para nietypowych wędrowców: obdarzony wrodzoną umiejętnością przechodzenia między Ziemiami Joshua Valenté oraz Lobsang, nad wyraz inteligentna reinkarnacja tybetańskiego mechanika motocyklowego, ukrywająca się w syntetycznym ciele oraz milionie różnych komputerów i urządzeń rozsianych po całym globie. Potem nadszedł czas „Długiej Wojny”. Dwadzieścia pięć lat zasiedlania planet nieskażonych wcześniej cywilizacją doprowadziło do różnego rodzaju sporów i zatargów. Zachodzące przeobrażenia w ekonomii, normach społecznych czy prawnych i wreszcie w samym życiu nie zostały zaakceptowana przez część ludzkości, zwłaszcza reprezentującej tradycyjne organizacje państwowe, pragnące utrzymać własną hegemonię. A kiedy po trzydziestu latach Ziemia i Wojna przestały być wystarczająco Długie, przyszła kolej na Czerwoną Planetę.

Nowa książka Stephena Baxtera i Terry’ego Pratchetta, zatytułowana „Długi Mars”, rozpoczyna się w chwili, gdy po katastrofie ekologicznej na Ziemi Podstawowej prezydent Stanów Zjednoczonych wysyła sterowce dowodzone przez komandor Maggie Kauffman na odległe i niezbadane tereny Długiej Ziemi. Wyprawa ma nie tylko podnieść morale ludności i przynieść nowe odkrycia naukowe, lecz przede wszystkim potwierdzić niesłabnące znaczenie i status Amerykanów. W tym samym czasie Lobsang prosi Joshuę o odnalezienie grupy nietypowych młodych ludzi wyróżniających się inteligencją, opanowaniem i racjonalnością. Natomiast Sally Linsay wraz z ojcem Willisem, wynalazcą krokera, wyrusza poznać Długi Mars. Mimo że całą trójkę – Maggie, Lobsanga i Sally – dzieli odległość liczona nie w kilometrach, lecz dosłownie w światach, w trakcie wędrówki los ponownie skrzyżuje ich drogi.

Pomysł na cykl Długiej Ziemi narodził się z krótkiej noweli Terry’ego Prachetta zatytułowanej „Wysoki Megi”, napisanej jeszcze w latach 80. Pierwszy tom, będący przede wszystkim książką przygodową, wprowadzał czytelnika w koncepcję równoległych światów. Druga część, „Długa Wojna”, opisywała postępy w kolonizacji, poruszając – między innymi – kwestie ekologii i równouprawnienia. W konsekwencji powieść awanturnicza nabrała cech typowych dla fantastyki naukowej zaangażowanej społecznie. Natomiast w „Długim Marsie” proporcje znowu są wyrównane, co w żadnym wypadku nie stanowi zarzutu, a nawet służy książce.

Bieżąca publikacja brytyjskich pisarzy wydaje się najbardziej spójna fabularnie. Narracja wcześniejszych utworów sprawiała wrażenie nieco porwanej. Dominowały krótkie, nierzadko dwu- lub trzystronicowe rozdziały, a także dość chaotyczne przeskoki między różnymi sytuacjami, dotyczącymi kilku miejsc i osób. Utrudniało to czerpanie przyjemności z lektury. „Długi Mars” wyróżnia się także niemal zupełnym wyeliminowanie pobocznych motywów i skupieniem się tylko na wydarzeniach dotyczących głównych bohaterów.

Biorąc pod uwagę dotychczasową liczbę wprowadzonych pierwszo- i drugoplanowych postaci, zasygnalizowane i rozwinięte wątki oraz rozmaitego rodzaju pomysły, można odnieść wrażenie, że autorzy w trakcie pisania weryfikują własne koncepcje, eliminując te, które nie sprawdzają się tak dobrze na papierze, jak wcześniej w głowie. W związku z tym w „Długim Marsie” niektóre motywy z „Długiej Ziemi” czy „Długiej Wojny” zostały najwyraźniej zarzucone, a inne pozostają nadal nierozwinięte, zepchnięte na dalszy plan, odległy od toczącej się historii.

Zastosowanie tej swoistego rodzaju literackiej ekonomii okazuje się przynosić wyłącznie pozytywne efekty. Historia toczy się wartko, a przygody bohaterów, mimo że opierające się przede wszystkim na ponownej wędrówce przez (tym razem) Długie Planety, okazują się niemniej intrygujące i nadal ciekawe. Z kolei przemycane w mniej lub bardziej oczywisty sposób komentarze na temat niezbywalnych cech człowieka czy współczesnej kondycji ludzkości nie rażą nadmiernym dydaktyzmem.

Przy czym czytelnikom, kierującym się przy wyborze „Długiego Marsa” nazwiskiem Terry’ego Pratchetta, liczącym tym samym, że ta konkretna książka – czy też cały cykl Długiej Ziemi – stanowi inną wersję rzeczywistości i humoru typowego dla Świata Dysku, należy wyraźnie zapowiedzieć niemal pewne doznanie poważnego rozczarowania. Biorąc pod uwagę wyłącznie dorobek Terry’ego Pratchetta, „Długi Mars” jest zdecydowanie bliższy narracji „Ciemnej strony Słońca” czy „Warstw wszechświata” – książek może nie tyle poważnych w sensie ścisłym, co jednak odwołujących się do klasyki fantastyki naukowej.

Nadal jednak nie wiadomo, dokąd prowadzi historia Długiej Ziemi i jej bohaterów; choć oczywiście takiego celu mieć nie musi. Być może wszystko wyjaśni się w „Długiej Utopii”, której pierwsze anglojęzyczne wydanie ma mieć miejsce w najbliższe wakacje. Niestety będzie to już definitywnie ostatni utwór całkiem zgranego duetu Stephena Baxtera i Terry’ego Pratchetta.

Maciej Tomczak

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Polecanki Fahrenheita pod choinkę (1) – Ekskluzywny drański zestaw od Cintryjki
Bookiety Fahrenheit Crew - 19 grudnia 2013

Scott Lynch Kłamstwa Locke’a Lamory Na szkarłatnych morzach Republika złodziei Tłum. Małgorzata Strzelec…

Strach się śmiać
Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 24 marca 2014

Autor: Wit Szostak Tytuł: Sto dni bez słońca Wydawnictwo: Powergraph, 2014 Stron: 464…

Niełatwe jest życie gangstera

Do biografii pisanych przez członków rodzin sławnych ludzi, podobnie jak do autobiografii, zwykle podchodzę z niejaką…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!