Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Akademia Ciemnogrodzka” Barbara S. Maciejczyk

Tytuł: "Akademia Ciemnogrodzka"
Autor: Barbara S. Maciejczyk,
Cykl: Akademia Ciemnogrodzka
Wydawnictwo: Vandom,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 3 listopada 2025
Wydanie: 2
Liczba stron: 345
Oprawa: miękka,
ISBN: 978-83-971733-9-2
Cena: 65 PLN
Więcej informacji: Barbara S. Maciejczyk „Akademia Ciemnogrodzka”

Witajcie w naszej bajce

Dla wielu osób – nierzadko nie ma szczególnego znaczenia, czy mowa o przeciętnych konsumentach kultury popularnej, czy też posiadających jakoby szerszą wiedzę krytykach – motyw ucznia wstępującego do magicznej szkoły i pokonującego kolejne szczeble akademickiej kariery ma swój początek (i niekiedy koniec) w serii książek J.K. Rowling. Wszyscy inni twórcy są tylko marnymi naśladowcami, pragnącymi wykorzystać dla swoich niecnych celów ten jakoby genialny w swej prostocie pomysł brytyjskiej autorki. To oczywiście następstwa komercyjnego sukcesu cyklu opowiadającego o Harrym Potterze, jego zdominowania literatury dziecięcej i młodzieżowej przełomu wieków; chociaż to marne usprawiedliwienie dla ignorancji. Wystarczy przecież przypomnieć sobie „Czarnoksiężnika z Archipelagu” Ursuli Le Guin czy „Akademię Pana Kleksa” Jana Brzechwy.

W konwencję opowieści o zmaganiach z systemem edukacji oraz innymi uczniami wpisuje się powieść „Akademia Ciemnogrodzka” Barbary S. Maciejczyk. Jej główną bohaterkę i zarazem narratorkę historii, Liwię Dracca, czytelnik poznaje, gdy nastolatka stoi u bram tytułowej szkoły. Placówka jest nietypowa, ponieważ swoją ofertę kieruje wyłącznie do osób naznaczonych niezwykłym pochodzeniem i obdarzonych magicznymi umiejętnościami. Co więcej, swoich podopiecznych zachęca do ciągłej rywalizacji i prowadzenia dosłownej walki na śmierć i życie. Nic zatem dziwnego, że jest to idealne miejsce, by w jej murach ukrył się morderca ojca Liwii, którego dziewczyna zamierza odnaleźć, a później niekoniecznie doprowadzić przed oblicze sprawiedliwości. Wbrew swojej samotniczej naturze protagonistka szybko znajduje oddanych przyjaciół i zaczyna prowadzić nierówną grę z panującymi w akademii zasadami, szkolnymi obowiązkami oraz kryjącymi się za fasadą tajemnicami.

„Akademia Ciemnogrodzka” jest przygodową powieścią młodzieżową. O ile główną motywacją bohaterki jest zemsta, o tyle po przybyciu do szkoły zaczyna się ona mierzyć z problemami typowymi dla osób w jej wieku – relacjami rówieśniczymi, zauroczeniem i pierwszymi miłosnymi doświadczeniami oraz zrozumieniem i pogodzeniem się z własną tożsamością. Nie oznacza to bynajmniej, że dojrzalszy czytelnik nie może znaleźć w książce czegoś interesującego, ponieważ jest to co najmniej dobrze napisana historia, a przy całym niekoniecznie najbardziej nowatorskim sztafażu, autorka właściwie buduje napięcie i stopniowo wciąga odbiorcę w prowadzoną intrygę.

Mimo że akcja powieści toczy się w akademii, a zatem można jak najbardziej słusznie domniemywać, że funkcjonuje w niej kilka roczników uczniów, liczba występujących postaci nie jest aż tak znaczna. Ogranicza się właściwie do kilkorga kluczowych bohaterów reprezentujących zarówno grono pedagogiczne, jak i zwłaszcza koleżanki i kolegów Liwii; choć w tym drugim przypadku jest to w większości raczej eufemizm. Niemniej jednak pozwala to Barbarze S. Maciejczyk skupić się na tych wybranych osobach, przedstawiając dość dobrze ich życiowe historie.

Niewątpliwym atutem powieści jest kreatywne odwołanie autorki do mitów i baśni na temat różnej maści stworów wywodzących się z lokalnych, nie tylko słowiańskich, wierzeń. Nadanie im wszystkim humanoidalnych kształtów oraz konieczność koegzystencji we wspólnej przestrzeni prowadzi do wielu ciekawych sytuacji, choć wydaje się, że akurat ten wątek może i powinien znaleźć swoje dalsze rozwinięcie. Bez wątpienia bowiem „Akademia Ciemnogrodzka” jest wprowadzeniem do dalszych przygód Liwii i jej towarzyszy. A przy tym jeszcze bardziej intrygująco prezentuje się kwestia gatunku, do jakiego zalicza się protagonistka. Bez niepotrzebnego zdradzania tego pomysłu, należy stwierdzić że przynależy ona do wielce potężnej, ale i specyficznej pod względem funkcjonowania i kultury grupy magicznych istot.

Natomiast coś zdecydowanie poszło nie tak w trakcie pisania, a następnie redakcji pierwszych rozdziałów książki. Czytelnikowi zostaje najpierw wyraźnie powiedziane, a potem kilkukrotnie i w każdy możliwy sposób przypomniane, że protagonistka nie chciała wstąpić do Akademii, że straciła ojca, że powinna być ze swoją matką i że poszukuje mordercy rodziciela. Zresztą redundantne komentarze zdarzają się także w dalszych fragmentach, na przykład, gdy powtarzana jest mantra Dalii, współlokatorki i przyjaciółki Liwii, że sen jest ważny dla urody.

Mogą irytować również pewne uproszczenia oraz fabularne luki czy niedopowiedzenia. Trudno orzec, dlaczego zezwolono Liwii rozpocząć naukę w trakcie trwania semestru, bez żadnej weryfikacji posiadanych przez nią kompetencji czy wiedzy. Skoro o nauce mowa, nie wiadomo, jak dokładnie wygląda kształcenie w akademii. Teoretycznie uczniowie udają się na kolejne lekcje, ale ten aspekt ma wyłącznie symboliczny charakter i nawet, kiedy postacie mówią o szykowaniu się do egzaminów, niewiele z tego wynika. Co prawda, ten zarzut można postawić właściwie niemal wszystkim powieściom rozgrywającym się w jakimś szkolnym środowisku.

Nie do końca jest także zrozumiałe dlaczego Akademia Ciemnogrodzka kieruje się takimi restrykcyjnymi zasadami, mobilizującymi wychowanków do ostrej i radykalnej rywalizacji. Wniosek musi być taki, że magiczny świat opiera się na dominacji i przemocy, co jednocześnie musiałoby stawiać czarodziejki i czarodziejów w kontrze do pozostałych ludzi, pozbawionych nadnaturalnych zdolności. Nic jednak nie wskazuje, by poza uczelnią wszystkie istoty były zmuszone do walki o swój byt. Pewną wątpliwość wzbudza też fakt czy rzeczywiście jakikolwiek rodzic byłby gotów oddać swoje dziecko pod opiekę nauczycieli gotowych wysłać ich jedyne latorośle na pewną śmierć.

Te większe i mniejsze niuanse co do zasady nie przeszkadzają w pozytywnym odbiorze książki, ale po nieco głębszej analizie wzbudzają pewne uzasadnione wątpliwości odnośnie konstrukcji przedstawionej rzeczywistości. Zarazem nie stanowią poważnych logicznych sprzeczności, a opowieść pozostawia wystarczająco dużo miejsca, by wypełnić je w przyszłości – w następnych tomach – adekwatnymi wyjaśnieniami.

Na zdecydowaną aprobatę zasługuje jakość wydania. Granatowa obwoluta książki ze skrzydełkami, litery sprawiające wrażenie pozłacanych oraz minimalistyczne, ale subtelne ilustracje wraz z barwionymi krawędziami stron, są bardzo przyjemne dla oka odbiorcy. Książka zatem nie tylko dobrze prezentuje się w trakcie lektury, lecz również przyciąga uwagę stojąc na półce z innymi woluminami.

W konsekwencji „Akademia Ciemnogrodzka” jest powieścią pokazującą duży imaginacyjny i twórczy potencjał Barbary S. Maciejczyk. Z pozornie wyeksploatowanych elementów oraz dołożonych od siebie nowych wątków pochodząca z Krakowa autorka stworzyła wielce obiecujący świat z intrygującą główną bohaterką, kryjącą w sobie bardzo duży potencjał na dalszy rozwój. Co więcej, książka jest kolejnym dowodem na to, że historie toczące się w magicznych akademiach czy uniwersytetach w żadnym wypadku nie kończą się na Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Nie jest to być może rzecz domagająca się bardzo głośnego i wyraźnego podkreślania, ale warto ją odpowiednio często przypominać. Zwłaszcza, gdy można podeprzeć się takim przykładem, jaki jest rodzima „Akademia Ciemnogrodzka”.

 

Maciej Tomczak

    Mogą Cię zainteresować

    Znów to nasze geopolityczne położenie…
    Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 26 listopada 2012

    Tomasz Kołodziejczak Czerwona mgła Wydawca: Fabryka Słów Data wydania: 23 listopada 2012…

    Amnezja bywa miłosierna
    Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 20 marca 2015

    Tytuł: „Wektor zagrożenia” Autor: Wiktor Noczkin Tłumacz: Michał Gołkowski Wydawca: Fabryka Słów…

    Reputacja Andrzeja Pilipiuka
    Recenzje fantastyczne A.Mason - 21 września 2015

    Reputacja jest w cenie nie tylko u wiktoriańskich panien na wydaniu… u pisarzy również (a może nawet przede wszystkim…

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *