ISSN: 2658-2740

[Recenzja] Antologia „Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści”

Tytuł: "Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści"
Autor: Arkadiusz Poźniak, Marta Kisiel, Andrzej Kozakowski, Magdalena Świerczek-Gryboś, Marcin Majchrzak, Izabela Grabda, Artur Olchowy, Tomasz Marszewski, Eugeniusz Dębski, Maria Galina, Krzysztof Matkowski, Ina Goldin,
Grafika: Marcin Zielonka, Natalia Stefanowska, Kinga Opiełka, Karolina Piśmiok, Maja Jugowiec, Emilia Ziaja, Tomasz Faszynka, Paulina Markowska, Aleks Szelągiewicz, Zofia Śmiałecka, Nadia Szczesny, Hanna Wrona,
Seria wydawnicza: Tarnowskie Góry
Wydawnictwo: Almaz,
Redakcja: Marta Kładź-Kocot,
Korekta: Krzysztof Wójcikiewicz,
Tłumaczenie: Ewa Skórska,
Typ publikacji: papier, mobi, epub,
Premiera: 8 września 2022
Wydanie: 1
Liczba stron: 420
Oprawa: miękka,
ISBN: 978-83-962371-6-3
Cena: 44.99 PLN
ISBN (epub): 978-83-962371-7-0
Cena (epub): 29.99 PLN
ISBN (mobi): 978-83-962371-7-0
Cena (mobi): 29.99 PLN
Więcej informacji: Antologia „Tarnowskie Góry. Miejskie opowieści”

Ulice (nie aż tak) wielkiego miasta

Bez wątpienia jest coś urzekającego w niewielkich miejscowościach. Ich historie, lokalne kultury czy powierzchnie są dużo bardziej skondensowane. Wyraźniej widać w nich części wspólne, ale też podziały i granice; niedostrzegalne czy może raczej niezrozumiałe dla kogoś pochodzącego spoza tej wspólnoty. Mieszkańcy tych miejscowości nierzadko mają kompleksy względem obywateli większych ośrodków; zupełnie niesłusznie. Najczęściej bowiem okazuje się, że to co postrzegają jako swoją słabość, jest w rzeczywistości ich mocną stroną. Można przekonać się o tym wszystkim na przykładzie Tarnowskich Gór. Wystarczy sięgnąć po kolejną antologię wydawnictwa Almaz, której motywem przewodnim są tym razem „Miejskie opowieści”.

W najnowszym tomie serii znalazło się dwanaście utworów – jedenaście opowiadań oraz rozpoczynający książkę tekst Arkadiusza Poźniaka o charakterze historycznym pt. „Miasto przyjezdnych”, przedstawiający różnego rodzaju osoby odgrywające mniej lub bardziej istotną rolę w dziejach Tarnowskich Gór. Autor, jak sam zaznacza, jedynie pobieżnie przedstawia losy kilku postaci, udowadniając, zgodnie z tezą zawartą w tytule, że o obliczu miasta decydowali przede wszystkim ludzie z biegiem lat do niego napływający, a nie w nim urodzeni.

Natomiast beletrystyczną część zbioru otwiera „Stadium martwoty” Marty Kisiel. Pisarka odkrywa przed czytelnikami kolejny fragment biografii Matyldy Bolesnej – fascynującej bohaterki, znanej z  cyklu wrocławskiego. Jest początek lat pięćdziesiątych XX wieku, komunistyczna partia konsekwentnie umacnia swoją władzę, a Matylda jest opiekunką kolonistów, powojennych sierot, mających spędzić trzy wakacyjne tygodnie w Tarnowskich Górach. Dla nauczycielki to również czas wytchnienia i próba ucieczki od nieustannie ją otaczających demonów przeszłości. Jak jednak wiadomo, dokądkolwiek się udasz, zabierasz tam siebie[1]. Zatem, zgodnie ze swoją naturą, Matylda będzie zmuszona ruszyć na pomoc innym, nawet jeśli na to nie zasługują.

W opowiadaniu można znaleźć wszystkie cechy charakterystyczne dla twórczości Marty Kisiel (a przynajmniej tej przeznaczonej dla dorosłego odbiorcy): plastyczny język, połączenie humoru z grozą, fascynację historią Polski, smutno-gorzką refleksję na temat ludzkiej kondycji. Autorka przedstawia występujące postacie w zaledwie kilku słowach, wywołując względem nich niemal od razu uczucia sympatii bądź antypatii. Sama opowieść wydaje się niepozorna, nieco nawet melancholijna, ale nie brakuje w niej dynamicznej akcji. Nie jest też niestety pozbawiona pewnej wady. To drobnostka, ale zachowanie części drugoplanowych bohaterów może wywołać błędne wrażenie, jakoby Tarnowskie Góry stanowiły element Ziem Odzyskanych; co w żadnym wypadku nie jest prawdą. Ale poza tą drobną niedogodnością „Stadium martwoty” jest bardzo mocnym otwarciem tomu „Tarnowskie Góry: Miejskie opowieści”.

Następny tekst antologii, „Czarna Wieża z Lasu” Andrzeja Kozakowskiego, również jest podszyty mieszanką nostalgii i grozy. Wspomnienia starszego mężczyzny, pana Stanisława, którymi uracza on parę młodych ludzi, mają przewrotny, a na pewno zaskakujący, finał. Kluczowe wydaje się oddziaływanie niewiadomego pochodzenia energii, skupione na wspomnianym w tytule miejscu. Ale mimo to, właściwie trudno powiedzieć, co dokładnie wydarzyło się w krótkiej fabule; co niekoniecznie należy rozumieć jako wadę utworu.

Autorką trzeciego opowiadania jest Magdalena Świerczek-Gryboś. Protagonistka „Dokąd idą świstunki?” odziedziczyła po babci dom z ogrodem i szklarnią oraz niemal pół tysiąca ptaków. Raz na kilka dni odwiedzają ją mężczyźni w starych górniczych kombinezonach, sowicie płacąc za świstunkę. Dziewczyna łapie kolejne ptaki, odchowuje je w klatkach, a w końcu sprzedaje. Ten cykl mógłby powtarzać się bez końca, ale ciekawość zwycięża i pewnego razu, razem z górnikami, bohaterka wyrusza do dawnych tuneli kopalni.

Podobnie jak twórczość Marty Kisiel, również prace Magdaleny Świerczek-Gryboś charakteryzują się niepowtarzalnym stylem. Pierwszoosobowa narracja – w tym przypadku bohaterki – jest skupiona nie tylko na bieżących wydarzeniach i wewnętrznych przemyśleniach, lecz nieustannie powraca do przeszłości i wspomnień, zwłaszcza dotyczących nieobecnych już osób – dziadka i babci. Jednocześnie świat nie jest do końca takim miejscem, jakim pozornie się wydaje. Kryje w sobie tajemnicę, pierwotną, związaną z dawnymi wierzeniami. To odwołanie do nieuchwytnych, na poły magicznych elementów i rytuałów także jest typowe dla fantastycznych utworów Magdaleny Świerczek-Gryboś. Podobnie jak nieco oniryczny nastrój. Ale na pierwszy plan wysuwa się protagonistka, dziewczyna pozornie zagubiona, w której drzemie ukryta siła. Dodatkową zaletą opowiadania jest pieczołowita praca autorki ze źródłami (podanymi na końcu tekstu), dzięki czemu, na przykład, opisy podziemnych wędrówek są plastyczne i działają na wyobraźnię czytelnika.

Kolejny utwór ze zbioru, „Ta wspaniała rzecz, która czeka w mroku” Marcina Majchrzaka, to niemal klasyczny przedstawiciel gatunku weird fiction. Oto w pewnym momencie Osiedle Przyjaźń Tarnowskich Gór zostaje otoczone murem, który odcina je nie tylko od pozostałych części miasta, lecz również całego świata. Przyczyna zjawiska nie jest do końca znana, a przytaczane powody to raczej plotki niż pewne informacje. Fakty są takie, że mieszkańcy osiedla w sposób niezrozumiały zostają pozbawieni podstawowych praw. Są osaczeni, bezsilni wobec nieznanej władzy decydującej o ich losach. W tych nietypowych okolicznościach główny bohater wraz z grupą przyjaciół wyrusza do jednego z bloków, by eksplorować zagadkową, ciągnącą się jakoby bez końca, piwnicę.

Marcin Majchrzak stopniowo, ale bardzo umiejętnie wprowadza odbiorcę w wykreowany przez siebie świat, przedstawiając zarazem najważniejsze postacie. Od pozornie niezobowiązującej rozmowy, toczonej między znajomymi, płynnie przechodzi do zarysowania kluczowego dla fabuły problemu. Napięcie w historii narasta aż do punktu kulminacyjnego. Przy czym autor przełamuje klaustrofobiczną atmosferę niepewności i lęku elementami groteskowymi, zwłaszcza podejmowaną po wielokroć przez głównego bohatera próbą ściągnięcia długu. Utwór trzyma się mocno klasycznej konwencji weird fiction, a zatem nie można powiedzieć, żeby był szczególnie wyjątkowy na poziomie struktury opowieści. Z drugiej strony, nieco odchodzi od ram gatunkowych, na przykład optymistycznym zakończeniem.

Następnym opowiadaniem grozy, zdecydowanie bardziej zbliżającym się do horroru, jest „On” Izabeli Grabdy. Anonimowa bohaterka, tkwiąca w nieciekawej, szaroburej codzienności, odnajduje chwile przyjemności wyłącznie w wieczornych rytuałach: mocnym drinku i lekturze podszytych erotyką książek. Ta „mikstura” okazuje się na tyle wyjątkowa, że kobieta coraz bardziej zatraca się w fabułach, a fikcja zaczyna mieszać jej się z rzeczywistością.

Historia napisana przez Izabelę Grabdę jest spójna i trzyma w napięciu. Powtarzalność postępowania narratorki oddaje schematyczność jej życia, a jednocześnie podkreśla momenty, kiedy się ona z tego układu wyrywa. Sam pomysł „morderczego” przedmiotu nie jest może szczególnie oryginalny, ale na pewno został w sposób interesujący rozwinięty. Można mieć pewne wątpliwości co do motywów, jakimi kierują się negatywne postacie – są one po prostu dość pretensjonalne. Z drugiej strony, ludzie są małostkowi i niekoniecznie myślą o konsekwencjach swojego zachowania.

Miejscem akcji „Galeny” Artura Olchowego jest nieznany, tytułowy świat. Przedstawiona rzeczywistość to rodzaj antyutopii. Mieszkańcy krainy wykonują różne prace, mające chronić ich przed zewnętrznym zagrożeniem. Główny bohater, jeden z wielu robotników, pod wpływem niespodziewanego wypadku oraz nowych sąsiadów, zaczyna kwestionować obowiązujący porządek.

Strony: 1 2 3

Mogą Cię zainteresować

Back in Black
Recenzje fantastyczne Maciej Tomczak - 17 października 2017

„Pośród cieni” stanowi powrót do mrocznego świata fantasy, w którym toczy się…

Marta Kisiel „Dożywocie”
Fantastyka Fahrenheit Crew - 28 listopada 2010

Fabryka Słów Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty. Gotycka rozpusta budowlana,…

Spotkanie z Martą Kładź-Kocot
Aktualności MAT - 25 kwietnia 2022

W najbliższy czwartek (28.04.2022 r.) w bydgoskiej księgarni „Toniebajka. Księgarnia dla wszystkich”…

Fahrenheit