Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[RECENZJA] „Czarośnienie” Błażej Kusz

Tytuł: "Czarośnienie"
Autor: Błażej Kusz,
Wydawnictwo: Wydawnictwo Alegoria,
Redakcja: Joanna Czarkowska,
Korekta: Paweł Czarkowski,
Typ publikacji: papier, mobi,
Premiera: 1 września 2022
Wydanie: 1
Liczba stron: 372
Format: 14x21 cm
Oprawa: miękka,
ISBN: 978-83-667-6728-7
Cena: 44.90 PLN
ISBN (mobi): 978-83-66767-30-0
Cena (mobi): 35 PLN
Więcej informacji: Błażej Kusz „Czarośnienie”

Bardzo smutna książka

Uzależnienia to trudny temat. Powieść Błażeja Kusza „Czarośnienie” jest alegoryczną historią wchodzenia w uzależnienie i wychodzenia z niego… ale nie tylko dlatego uważam ją za smutną. Ważny i zawsze aktualny temat i fabuła wokół niego osnuta powinny budzić emocje. Tyle że nie budzą. I właśnie to powoduje mój smutek.

Autor porusza ważny problem, ale nie ma do powiedzenia nic odkrywczego, ani o samym procesie uzależnienia, ani o człowieku, który daje mu się pochłonąć. Tak, uzależnienie jest złe, wyniszcza ciało i duszę, drenuje kieszeń z pieniędzy, przyczynia zgryzot rodzinie i przyjaciołom uzależnionego. To wiemy wszyscy. Kusz nie dodał do tej oczywistej prawdy nic od siebie.

W książce daremnie szukać odzwierciedlenia rozterek bohatera, które czytelnik mógłby przeżywać razem z nim czy innego niż zazwyczaj w takich historiach spojrzenia na problem. Podczas lektury nie czułam najmniejszej bodaj więzi z bohaterem… ba, po jej zakończeniu musiałam przez chwilę się zastanowić, jak on właściwie miał na imię. I zachodzę w głowę, co jest odpowiedzialne za to, że książkę traktującą o ważnym i „nośnym” zjawisku jak uzależnienie czytało mi się tak ciężko.

Być może to wina konstrukcji świata… który nie istnieje. Bohater, Sedif, mieszka w jakimś mieście na jakiejś wyspie, która mieści się na jakimś morzu. Gdzieś tam są inne wyspy i jakiś kontynent. Młodzieniec ma jednego słabo zarysowanego przyjaciela z dzieciństwa i ubogą matkę wdowę, poczciwinę bez żadnych charakterystycznych cech, jakby wyciętą z katalogu. Kupiec, u którego bohater od lat pracuje, nie ma ani jednej pozytywnej cechy, jest archetypicznie paskudnym, śliskim typem, który nie zawaha się przed niczym, by pomnożyć majątek. Wreszcie dziewczyna z kwiaciarni, której Sedif wpadł w oko, jest wzorcową Mary Sue z sąsiedztwa, miłą, ciepłą, sympatyczną i pozbawioną czegokolwiek, co mogłoby ją wyróżnić. Inny kupiec, konkurent sedifowego pracodawcy, to z kolei chodzący zbiór cnót wszelakich: człek mądry, parający się dobroczynnością i szczerze oddany rodzinie, nie dopatrzymy się u niego najmniejszej bodaj wady. I tak dalej.

Podczas opowiadania historii Sedifa autor nie „popycha” czytelnika do myślenia, wszystko podaje mu jak na tacy. Wprost informuje, że ten jest zły, tamten słaby, jeszcze inny to dobry człowiek. Nie uczestniczymy w przeżyciach bohaterów, na podstawie których możemy sobie wyrobić o nich zdanie. Nie wczuwamy się też w ich emocje, bo język, który je opisuje, jest prosty. Zbyt prosty, pasowałby raczej do dzieła historycznego, by przedstawić zawarte w nim suche fakty i wydarzenia, które kiedyś tam miały miejsce. Niesie ze sobą pewien zasób informacji, jednak do opisu emocji jest zbyt ubogi. Książce przydałaby się też redakcja: zlikwidowanie powtórzeń, nadanie rytmu wypowiedziom bohaterów, poprawienie konstrukcji gramatycznych niemających wiele wspólnego z poprawną polszczyzną.

Mało urozmaicony język i „drewniana” narracja najbardziej rzucają się w oczy w drugiej części książki, tej, w której Sedif podejmuje wysiłki, by powrócić do świata, w którym żył. Miejsce, do którego trafił, ma niesamowity, oniryczny klimat, a tamtejsze perypetie Sedifa są tak cudownie abstrakcyjne (i mimo to celowe), że czytałam o nich z autentyczną przyjemnością pomimo problemów z tekstem przytoczonych powyżej.

I właśnie dlatego to jest bardzo smutna książka. Ma wszystko: interesujący temat, fabułę, która mogła być ciekawa i szczyptę boskiego szaleństwa, które wyróżniłoby ją… gdybyż tylko te składowe zostały inaczej podane! Gdyby tło było bogatsze, postaci miały więcej życia, a ich dylematy były głębsze i sprawniej opisane. Tak, smutne to. Mogło być tak pięknie.

Hanna Fronczak




Pobierz tekst:

Mogą Cię zainteresować

Uczeń przerósł mistrza
Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 29 sierpnia 2013

Autor: J.R.M. Michalski Tytuł: Orły i Wrony Wydawnictwo: Lucky, 2013 Stron: 336 Cena:…

I znowu Schronienie
Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 4 stycznia 2016

Opasły tom pełen kosmicznych walk i męstwa… oraz szczypty łopatologii. Konrad Fit recenzuje powieść…

Bardzo odświeżające

Recenzja książki Williama Goldmana „Narzeczona księcia”. „Narzeczona księcia” to książka z pewnością,…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Fahrenheit