Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Diabelstwò” Maciej Lewandowski

Tytuł: "Diabelstwò"
Autor: Maciej Lewandowski,
Grafika: Dawid Boldys,
Seria wydawnicza: Mint Witch
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta,
Lektor: Wojciech Żołądkowicz,
Typ publikacji: papier, ebook, audiobook,
Premiera: 19 listopada 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 448
Format: 13x20 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-68608-08-3
Cena: 59.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-68608-09-0
Cena (ebook): 45.99
ISBN (audiobook): 978-83-68608-10-6
Cena (audiobook): 45.99 PLN
Więcej informacji: Maciej Lewandowski „Diabelstwò”
Aktualności: „Wilkołak. Uwielbiam figurę wilkołaka…” – wywiad z Maciejem Lewandowski

Zły dom na wzgórzu

Małe miasteczka jawią się jako oazy spokoju, miejsca wręcz przysłowiowej sielskości i anielskości. Niestraszne im problemy wielkich, zurbanizowanych obszarów, poczynając od wzmożonego natężenia ruchu występującego nie tylko w godzinach szczytu, poprzez zły stan powietrza, jak i ogólnie niesprzyjający klimat, na wysokich wskaźnikach przestępczości kończąc. Oczywiście to wszystko tylko pozory. Jak wszędzie, również i w niewielkich miejscowościach pojawiają się takie czy inne kłopoty i trudności, często podszyte osobistymi animozjami. Niewielki dystans społeczny i swoisty brak anonimowości tylko sprzyjają narastaniu napięcia. I ukrywaniu tajemnic, zwłaszcza tych z przeszłości.

Nadmorskie miasto Czartyże można byłoby uznać właśnie za taką komfortową przestrzeń sprzyjającą –zwłaszcza wakacyjnemu – niczym nieskrępowanemu wypoczynkowi. Co prawda wtajemniczeni, zwłaszcza ci, którzy mają za sobą lekturę „Grzechótu”, wiedzą, że na przedmieściach emerytowany policjant ukrywał, a raczej przechowywał i więził, czarną wołgę oraz drzemiące w niej upiory, ale z nimi akurat poradziła sobie trójka przyjaciół: Kuba, Majka i Sławek. Oczywiście dzieciaki nie byłyby sobą, gdyby kolejny raz nie wpadły w tarapaty. Za sprawą losu, przyjmującego tym razem postać Michała Marcelskiego, najpopularniejszego chłopaka w szkole, Sławek zostaje zmuszony pójść do ruin nieco dziwnego, stojącego na uboczu piętrowego domu. Co prawda wyzwanie samo w sobie nie byłoby niczym aż tak strasznym, ale po pewnym czasie okazuje się, że po Sławku i towarzyszącej mu dziewczynie nie ma żadnego śladu. Kuba i Majka nie mają innego wyjścia, jak ruszyć w nieznane, by odnaleźć członka paczki. Nie jest to proste, ponieważ nie wiedzą, dokąd i właściwie jak mają podążyć, a wszyscy dorośli są podenerwowani gwałtowną powodzią, która niedawno nawiedziła ich miejscowość. Jakby tego było mało, policja ma jeszcze na głowie serię tajemniczych zgonów. To bez wątpienia znak, że dzieje się coś niepokojącego.

„Diabelstwò” to druga powieść Macieja Lewandowskiego o przygodach grupy nastolatków pochodzących z kaszubskiego miasteczka. Jako że poprzednia książka stanowiła zamkniętą całość, nie trzeba znać jej fabuły, by odnaleźć się w nowej historii. Tym bardziej że na kilkudziesięciu początkowych stronach najważniejsi bohaterowie zostają dobrze scharakteryzowani, a kiedy wspominane są minione wydarzenia (niekiedy bardzo dramatyczne), które odcisnęły piętno na protagonistach, autor wyjaśnia, co wówczas zaszło lub do czego dana rzecz się odnosi. Podobnie ma się sprawa z przedstawieniem miejsca akcji, chociaż tym razem, ze względu na jesienną aurę i szybko zapadający zmrok oraz stan po klęsce żywiołowej, zniszczenia i obecność żołnierzy, ulice Czartyża wydają się zdecydowanie mniej przyjazne.

Nie ma się jednak co szczególnie dziwić. Zawiązanie intrygi jest również o wiele bardziej mroczne. Co prawda można początkowo odnieść wrażenie, że zostaje powtórzony motyw znany z „Grzechótu”, kiedy to przez swoją młodzieńczą ciekawość pomieszaną z dużą dawką nieostrożności, Kuba przywraca do życia minione strachy i zmory. Analogicznie zachowuje się Sławek, przemierzających opuszczone pomieszczenia jednorodzinnego domku. Jego lęki, zamiast prowadzić do wyjścia, paradoksalnie pchają go w jeszcze większe kłopoty. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ wtedy Maciej Lewandowski dokonuje pierwszego spośród kilku zwrotów akcji. W końcu nikt nie spodziewa się, że jednej z wiodących postaci coś może się stać.

I nie jest to jedyna zmiana. Inaczej poprowadzona jest narracja. O ile punktem wyjścia jest nadal spojrzenie trzeciej, wszechwiedzącej osoby, o tyle w kilku momentach ta konwencja zostaje przełamana. Wtedy narrator zwraca się bezpośrednio do czytelników, prowadząc i opisując im pewne osoby oraz zachodzące sytuacje, co wywołuje wrażenie, że są oni zaangażowanymi uczestnikami wydarzeń. Niezależnie od tego wartka akcja trzyma w napięciu i nie pozwala nawet na chwilę oderwać się od czytania.

Równie zaskakujący (w jak najbardziej pozytywny sposób) jest wspomniany Michał Marcelski. W momencie otwarcia powieści wydaje się, że jest to po prostu następna inkarnacja antagonisty, bardziej inteligentna forma znanego z „Grzechótu” Sebastiana „Seby” – stereotypowego „dresa”. Tyle tylko, że chłopak nie pochodzi ze spauperyzowanych środowisk, lecz wręcz przeciwnie, wywodzi się z tak zwanego dobrego domu, gdzie pod płaszczykiem wychowania – a może raczej tresury – i pieniędzy kryją się lęk, niepewność oraz tęsknota za prawdziwymi emocjami i relacjami. Na szczęście autor zdecydowanie odszedł od utartych schematów i powierzył młodemu Marcelskiemu zupełnie inną rolę. Jego przeobrażenie osiąga tak wielki stopień, że staje się on równoprawnym, pierwszoosobowym bohaterem książki.

W tym miejscu można ponownie (tak jak miało to miejsce w przypadku „Grzechótu”) pokusić się o krytyczną refleksję nad swoistą stagnacją czy też statycznością trójki bohaterów. W kontekście transformacji Michała, Kuba, Majka i Sławek bardzo tracą na atrakcyjności. Opowieść powinna zmieniać jej uczestników, tymczasem pozostają oni niemal dokładnie tacy sami, jacy byli wcześniej. To prawda, dają dowody sprytu i inteligencji, są pomysłowi, odważni, gotowi pójść za sobą do piekła i z powrotem (co zresztą czynią), ale nic poza tym. Mierzenie się ze złem zostaje potraktowane jak jedno z codziennych zadań do wykonania. Odkryć tajemnicę, namierzyć cel, wykonać misję – odhaczyć wszystko w harmonogramie i przejść płynnie do dalszego punktu dnia.

Natomiast na pochwałę zasługuje rozbudowanie zaplecza drugo- i trzecioplanowych postaci, a co się z tym wiąże, również przybliżenie dziejów miasta. Nie chodzi wyłącznie o większą dawkę informacji na temat rodzin protagonistów czy ich nieco częstsze pojawianie się w toczącej się opowieści, ale także o wymienienie innych osób, które miały udział w przeszłych wydarzeniach, nie zawsze najbardziej chwalebnych. Oderwane od rzeczywistości tajemnice, spiski, magia i demony, jakkolwiek podane miejscami zbyt wprost, sprawiają wrażenie jak najbardziej wiarygodnych. W szerszej perspektywie można stwierdzić, że pojawienie się w Czartyżach czarnej wołgi chyba nie było do końca przypadkowe, a miasteczko może stanowić węzeł przyciągający różne mroczne siły.

W samych superlatywach można wypowiadać się o szacie graficznej. Twarda oprawa, przyjemny w dotyku papier, czytelna czcionka, a do tego wszystkiego jeszcze fantastyczne, dosłownie i w przenośni, ilustracje na okładce, zarówno z przodu, jak i tyłu (z nieodzowną obecnością dzieciaków na rowerach), działają bardzo pozytywnie na wyobraźnię. Trzeba jednak przyznać, że w przypadku Wydawnictwa Mięta to już poniekąd standard.

Przeszłości nie można cofnąć. Nie można też zmienić dawnego zachowania rodzicieli, chociaż nierzadko przychodzi za nie odpowiadać młodszemu pokoleniu, o czym również dość boleśnie przychodzi przekonać się protagonistom „Diabelstwa”. Można za to zadbać o przyszłość, przede wszystkim wpływając na teraźniejszość. To także jest w mocy bohaterów. Dlatego, o ile opowieść się dopełniła, jej koniec jest zarazem początkiem zupełnie nowej przygody rozgrywającej się dalej gdzieś na wybrzeżu, w nieco niepozornej kaszubskiej miejscowości. I po jej drugiej, zacienionej stronie.

 

Maciej Tomczak

    Mogą Cię zainteresować

    Smutne porównanie
    Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 22 lipca 2014

    Autor: Przemek Angerman Tytuł: „Tożsamość Rodneya Cullacka” Wydawca: Uroboros 2014 Stron: 313…

    [RECENZJA] „Ćma” Tomasz Grodecki, Rafał Bąkowicz
    Komiks Maciej Tomczak - 7 kwietnia 2023

    Do skromnego panteonu rodzimych superbohaterów dołącza postać Ćmy stworzona przez piszącego scenariusze…

    Ona, on i miasto
    Bookiety nimfa bagienna - 18 maja 2016

    Nad Wisłą wstaje warszawski dzień… dla pary kochanków. Jagna Rolska recenzuje debiut Katarzyny…

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *