Autor: Ira Levin,
Grafika: Agnieszka Drabek,
Tytuł oryginalny: "Rosemary’s baby"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros,
Redakcja: Piotr Królak,
Korekta: Urszula Okrzeja, Sabina Raczyńska,
Tłumaczenie: Robert Ginalski,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 25 marca 2026
Wydanie: 1
Liczba stron: 288
Format: 13x20 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-8361-799-2
Cena: 49.99 PLN
Więcej informacji: Ira Levin „Dziecko Rosemary”
Odwieczne dziecko zła
Zapewne każdy książkowy recenzent ma swoją listę pozycji, które ciężko mu zaopiniować. Jedni nie potrafią zachować obiektywizmu w sytuacji, gdy znają autorkę lub autora, inni mają tak dalece posuniętą wrogość bądź entuzjazm do konkretnego podgatunku literatury, że również starają się takowych unikać, by nie zaszkodzić ani książce, ani swojej reputacji recenzenckiej. Myślę, że zapewne znajdzie się spora grupa osób, dla których swoistym tabu okazać się może ocenianie klasyki. No bo przecież „wielkim autorem X był”, a „Y to przełomowe dzieło” i cóż tu dodać więcej.
Na szczęście niżej podpisany nie odczuwa takiego niepokoju, a o powyższym zjawisku ze wstępu wspomina tylko dlatego, że ostatnio dwie osoby ze świata okołoksiążkowego zapytały „czy nie odczuwa lęku”. Tak, oczywiście, publikacja, o której pragnę Państwu dziś opowiedzieć, wzbudza lęk, ale nie taki, o jakim myśleli moi interlokutorzy. Mowa jest o powieści, która w przyszłym roku obchodzić będzie swoje sześćdziesięciolecie, zatytułowanej „Dziecko Rosemary”, napisanej przez Irę Levina. Książka, co warto podkreślić, w nowym tłumaczeniu autorstwa Roberta Ginalskiego, ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Albatros.
Już na samym etapie „klasyfikacji” pojawia się zagwostka, bowiem utwór uznawanay jest zarówno za horror, jak i za thriller; ma w sobie spory ładunek zacięcia społecznego, a to wszystko nie przeszkadza w uznaniu go za jedną ze stu najlepszych powieści kryminalnych przez elitarne stowarzyszenie Mystery Writers of America. Zapewne ta niejednoznaczność wynika w pewnej mierze z faktu, że autor był twórcą bardzo wszechstronnym, odnajdującym się równie dobrze w komedii, jak i w horrorze – pisał z sukcesem powieści, sztuki i libretta musicali. Odświeżenie języka, jakim powieść została napisana przez nowego tłumacza – z jednej strony zrealizowane, by przybliżyć ją XXI-wiecznemu czytelnikowi, z drugiej strony nieingerujące w nią zbytnio i unikające jakichkolwiek anachronizmów językowych – sprawiło, że ową najnowszą wersję „Dziecka Rosemary” czyta się znakomicie.
Levin, mimo eż pisał książkę, będąc jeszcze przed czterdziestką, robi to bardzo dojrzale. Przykuwa na początku uwagę czytających, pokazując historię z życia młodego małżeństwa aspirującego do amerykańskiej elity w czasach, gdy takowe ambicje posiadały dużo łatwiejszą ścieżkę realizacji niż dzisiaj. Podczas gdy już zaczynamy „kibicować” zarówno tym codziennym, jak i życiowym problemom Rosemary i Guya, zaczynają się pojawiać pierwsze „fałszywe tony” w muzyce świata ich otaczającego. Gdy czytający zaczyna zwracać na nie uwagę, po jakimś czasie (i ładnych kilkudziesięciu minutach intensywnej lektury) owe tony okazują się nie być bezsensowne, ale tworzą pewną melodię, która staje się równoległa do tej rozpoczynającej powieść. Z każdą kolejną stroną mroczna część historii zaczyna przeważać, sprawiając, że tytułowa bohaterka coraz intensywniej zastanawia się, co jest wokół niej realne, a co być może staje się jej urojeniem. Czytelnik wręcz czuje ciarki przechodzące przez całe ciało, empatyzując z samotną kobietą, która w pewnym momencie odczuwa, jakby cały świat był przeciwko niej.
Autor „Dziecka Rosemary” nie szarżuje tempem, rozkręca je ruchem jednostajnie przyspieszonym – początkowo powoli, później zaś nagle orientujemy się, że wszystko dzieje się szybciej, szybciej i mocniej. Wydarzenia następują jedno po drugim, maski dosłownie i w przenośni spadają. Kwestie społeczne już dawno poszły w kąt; im mniej do końca fabuły, tym więcej grozy, mroku i scen bliższych kryminalnym intrygom, a nawet pościgom. W całym tym chaosie należy docenić to, że autor pod pozorem młodej, naiwnej gospodyni domowej, która na początku książki pragnie bardziej szczęścia i sukcesów swojego męża niż czegokolwiek innego, tworzy jedną z mocniejszych, twardszych postaci kobiecych swoich czasów.
Rosemary, wykuta w ogniu zdarzeń, które ją dotykają, okazuje się być trudną przeciwniczką nawet dla najpotężniejszego zła, jakie ludzkość może sobie wyobrazić. Do samego końca szuka i odkrywa swoje kobiece moce, by w kulminacyjnym punkcie okazać się godną przeciwniczką dla wszystkich sił, które stoją pomiędzy nią i jej potomkiem. Przypominam, że w czasach, gdy „Dziecko Rosemary” powstawało, Stany Zjednoczone były krajem, w którym do choćby ułamka dzisiejszej emancypacji kobiet było wciąż bardzo daleko. Tymczasem świetnie skonstruowana od strony psychologicznej postać Rosemary wręcz dźwiga na sobie całą powieść w każdym momencie, gdy nie dzieje się „akcja”, zostawiając daleko w tle wszystkie męskie postaci.
„Dziecko Rosemary”, mimo dość dostojnego wieku, nie zasługuje li tylko na miano klasycznej powieści. Pomimo sławy, której tylko dopomógł słynny film w reżyserii Romana Polańskiego, jest to powieść na tyle dobra i dojrzała, że po latach wciąż się broni, wciąż porusza i wciąż może skłonić do licznych przemyśleń. Autor recenzji nie podejmuje się namawiania do „jedynie słusznej” interpretacji, bowiem niezależnie od tego, czy potraktujemy powieść Iry Levina dosłownie – jako historię grozy o realnym zagrożeniu mocą Szatana i bliskim końcu świata – czy też symbolicznie (a tych interpretacji jest naprawdę bez liku), bądź nawet jako studium psychozy udręczonej kobiety, „Dziecko Rosemary” jest po prostu świetnym dziełem literackim. Jedyne, czego pozwalam sobie podjąć, to ryzyko stwierdzenia, że po kolejnych sześćdziesięciu latach wciąż będzie zarówno warta przeczytania, jak i będzie przyczynkiem do dyskusji i sporów.
Piotr Wojnarowicz

Tam i z powrotem, czyli wiele hałasu o nic
Rafał Górniak „Przekleństwo Rasy” Videograf 2013 cena: 34,90 zł stron: 507 …

Wszystkie lęki Jarosława G.
Ponure wizje przyszłości według Jarosława Grzędowicza, czyli Agnieszka Chodkowska-Gyurics przeczytała „Hel-3”. Zacznę…

[Recenzja] Antologia „Obcość”
Piąty tom cyklu antologii ze stajni „Zapomnianych Snów” tym razem narzucił pisarzom…

















Wydarzenie wirtualne
10.06.2026
Niepołomice