ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Granice nieskończoności” Antologia

Żadnych granic

Antologia opowiadań „Granice nieskończoności” to książka, w której zostały zgromadzone teksty fantasy i SF, humoreski i teksty grozy połączone wspólnym motywem granic nieskończoności. Jest to jednocześnie druga z obecnie trzech wydanych antologii fantastycznych projektu „Zapomniane Sny”.

Co wyróżnia te antologie spośród innych, poza oczywiście oryginalnymi tekstami? To fakt, że cały projekt wydawania ebooków służy celom charytatywnym. Opowiadania można pobrać w kilku formatach całkowicie za darmo, ale twórcy proszą, by wejść na stronę jednej z wybranych organizacji i, jeśli to możliwe, wesprzeć je dobrowolną dotacją.

Tyle tytułem wstępu, a teraz zagłębmy się w tym, co mają do zaoferowania „Granice nieskończoności” pod względem literackim. Przede wszystkim warto wspomnieć, że antologia do małych nie należy, więc czeka was całkiem sporo lektury dostarczonej przez aż trzydzieścioro pięcioro autorek i autorów, co daje trzydzieści siedem tekstów, jeśli liczyć bajkowy dodatek w bonusie. I choć opowiadania nie są ani strasznie krótkie, ani przesadnie długie, to przeczytanie więcej niż trzech pod rząd może być wyzwaniem. A więc lektura na długie wieczory gwarantowana.

W przypadku tak obfitej antologii trudno byłoby w sensownej długości recenzji omówić wszystkie teksty, więc skupię się na tych, które w jakiś sposób ze mną zagrały. To nie znaczy, że pozostałe są słabsze, może też się okazać, że w antologii są teksty lepsze od tych wylosowanych, ale tutaj powołuję się na moje święte prawo recenzenta i wskazuję to, co po prostu spodobało mi się bardziej.

„Przez ograniczenia do gwiazd” Aleksandry Kleśty urzekło mnie swoją formą bajania i historią w stylu spotkania diabła i chytrego wieśniaka, tylko w wersji z kosmitami. Czasami w prostocie tkwi siła. „Jeden kamień” Krzysztofa Rewiuka ujął mnie lirycznością i umiejętnością sprzedania fizyki humanistce. „Wróżę pomocą” Małgorzaty Gwary to jeden z tych tekstów, który był zwyczajnie za krótki, ja bym od razu chciała całą książkę o Zorze. To zdecydowanie mój typ bohaterki, więc mam nadzieję, że autorka jeszcze kiedyś do niej wróci. „Zejdziemy jeszcze głębiej” Marcina Ścibury zapadło mi w pamięć, bo wywołało takie nieprzyjemne dreszcze, zupełnie jakby autor wiedział o nas wszystkich o wiele więcej, niż powinien. Klimatyczny, psychologiczny tekst, w którym jednak jest mnóstwo akcji. Jakub Rewiuk w „Cykbumszsz” oczami dziecka pokazuje nam wojnę i śmierć i jest w tym coś wstrząsającego. „Za Wielką Pustką” Michała Blatkiewicza wygrywa zaskakującą pointą i ciekawą opowieścią istoty, która nie jest tym, czym myślicie, że jest.

„Spływ kajakowy” Weroniki Borek jest tekstem, który spodobał mi się po prostu, ot tak, bez specjalnego powodu. Może przez język, może przez uważność skupioną na tak nieważnym stworzeniu jakim jest świnka morska. A może po prostu zostawił we mnie jakąś odrobinę ciepła. Podobnie mam też z kolejnym tekstem, który sobie zaznaczyłam. „Nieskończony” Alicji Huk jest zwyczajnie dobrym tekstem, który czyta się z ciekawością. „Mężczyzna z trumną” Anety Pazdan jest tekstem, którego prawdopodobnie nie zrozumiałam do końca, ale ma tak silne wibracje Triguna i Mrocznej Wieży, że w zupełności wystarczy mi to do szczęścia. Jest coś specjalnego w mężczyznach na pustyni, szczególnie takich z trumną. „Bezkres możliwości” Krzysztofa Bożejewicza pokazuje młodzieńczą naiwność kogoś, kto jeszcze nie wie, że istnieją jakieś granice, bo nikt mu nie powiedział, że „tego się nie da zrobić”. I czasami… no właśnie, czasami się okazuje, że jednak się da. „Misja Likaona” Marianny Szygoń jest tak cudownie wielobarwna, że trudno obok niej przejść obojętnie. Są tu i piraci, i kosmiczna wyprawa i przesympatyczny bohater o nazwisku Knapik. To nie jest moje pierwsze spotkanie z tekstami Marianny Szygoń, a już na pewno nie ostatnie.

„Narodowe Zasoby Biblioteczne” J. Raj to drugi tekst, po przygodach Zory  M. Gwary, który aż się domaga dłuższej formy. Pokazuje tak interesujące uniwersum, że czułam rozczarowanie, gdy się skończył. Ja chcę wiedzieć, jak ten świat funkcjonuje!  „Święta Rzeka” Danuty Pawlak przypomina mi swoją formą i treścią legendy rdzennych mieszkańców Ameryki o powstaniu świata, rytuale przejścia i miejscu istniejącym gdzieś poza naszym postrzeganiem. To ciekawy, dobry językowo tekst. Listę zamyka mi „Wiekuista cisza nieskończonych przestrzeni” Agnieszki Fulińskiej – tytuł opowiadania wypadł na finisz zupełnym przypadkiem – swoisty retelling opowieści o Hansie i Grecie. Tym razem dzieci nie wyruszają jednak do lasu, by trafić na chatkę czarownicy, ale żyją w o wiele bardziej ograniczonym świecie. Ograniczonym nie tylko tajemniczym welonem, zasłoną odgradzającą światy, ale przede wszystkim strachem i uprzedzeniami. I myślę, że to bardzo dobry tekst do zamknięcia tej listy. W końcu motywem przewodnim są „Granice nieskończoności”. A te, jak pokazują autorzy, czasami należy przekraczać i nie pozwalać się ograniczać tylko dlatego, że czegoś nie rozumiemy albo czegoś się boimy. Bo to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

Strony: 12

Mogą Cię zainteresować

Premierowe spotkanie autorskie z Anną Szumacher
Aktualności MAT - 29 kwietnia 2022

W drugi piątek maja (13.05.2022 r.) w Bibliotece Tuvim (Biblioteka Miejska w…

Dyskusyjny Klub zaprasza na czat online z Anną Szumacher
Aktualności Fahrenheit Crew - 11 maja 2020

Dyskusyjny klub funkcjonujący w ramach grupy „Fantastyka moim życiem – książki, filmy,…

Kwietniowy „Szortal na wynos”
Aktualności Fahrenheit Crew - 10 kwietnia 2017

Ukazał się najnowszy numer Szortalu. Czytelnicy znajdą w nim: Zagraniczniaki: Armia Mike…

Fahrenheit