Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Gwiazdozbiór psa” Peter Heller

Tytuł: "Gwiazdozbiór psa"
Autor: Peter Heller,
Grafika: Mikołaj Piotrowicz,
Tytuł oryginalny: "The Dog Stars"
Wydawnictwo: AltoBook,
Redakcja: Maria Brzozowska, Tomasz Brzozowski, Dominika Rychel,
Korekta: Maria Brzozowska, Tomasz Brzozowski, Dominika Rychel,
Tłumaczenie: Olga Podmiotko,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 17 marca 2026
Wydanie: 1
Liczba stron: 367
Format: 14x20 cm
ISBN: 978-83-68337-02-0
Cena: 59.9 PLN
Więcej informacji: Peter Heller „Gwiazdozbiór psa”

Nadzieja trwa

Zanim nastał rok 2020 i po swoje żniwo wyruszyła pandemia koronawirusa, strach przed globalną apokalipsą miał na imię grypa. Spośród sporej liczby powieści o zjadliwości wirusów atakujących ludzką populację przez wiele lat za najbardziej mroczną uznawano „Bastion” Stephena Kinga (1978). Strach przed zarazą nie wiadomo skąd eskalowała ekranizacja „Tajemnica Andromedy” (The Andromeda Strain, 1971) na podstawie książki pod tym tytułem, wydanej w roku 1969 (pierwsze polskie wydanie 1992, jako „»Andromeda« znaczy śmierć”). Kiedy w roku 1989, po zmianie jedynie słusznego ustroju na jeszcze bardziej słuszny, poznaliśmy w końcu ekranizację „Bastionu” („The Stand” – 1994, polska emisja najprawdopodobniej w roku 1998 lub 1999), głębia mroku spowijająca tę powieść została ugruntowana.

W „Gwiazdozbiorze psa” mordercza pandemia od dekady jest już tylko cichnącym echem apokalipsy. Zaraza błyskawicznie usunęła ludzi, pozostawiając żywymi nielicznych. Ocaleni próbują układać sobie to post-życie, wynajdując miejscówki dające poczucie bezpieczeństwa łatwością odpędzania ewentualnych nomadycznych rabusiów, albo zwabiania ich w śmiertelną pułapkę. Odosobnienie koi strach, ale też zatruwa samotnością. Doświadcza tego Duży Hig, powieściowy bohater. Doświadcza tego również Bruce, mieszkający po drugiej stronie małego polowego lotniska, tolerujący Higa, choć nieuznający prawa do przeżycia dla obcych trafiających do ich samotni gdzieś u podnóża gór. Najlepszym przyjacielem Bruce’a jest bowiem snajperski Chytac kaliber .408.

Hig stara się, bardzo stara się uchronić szczątki (powidoki?) życia sprzed zarazy. Sił do tego szuka w rytuałach codzienności, w patrolowaniu strefy bezpiecznego perymetru lotniska i w wędrówkach szlakami pobliskich gór. Wędkuje i poluje, żyje codziennością. Jak na rezydenta lotniska przystało, oblatuje awionetką bliższą i dalszą okolicę, odwiedzając od czasu do czasu niedaleko mieszkającą wspólnotę skażoną popandemiczną chorobą krwi. Utratę rodziny i bliskich łagodzi Higowi najbliższy przyjaciel i towarzysz jego wędrówek, Jasper. Jego psi instynkt, czuły słuch i doskonały węch są najlepszym systemem ostrzegania, wzmacniającym ich przyjaźń.

Przypadek zrządza, że podczas jednej z samolotowych wycieczek pokładowe radio ożywa i odtąd zasłyszany fragment komunikatu wciąż powiększa ciężar życia w samotności. Sporo czasu musi jednak upłynąć, zanim Hig podejmie to wyzwanie i poleci tam, skąd ten radiowy głos go poniekąd wezwał. Zadecyduje o tym jednak nie ciekawość, czy empatyczny samarytanizm poczucia obowiązku zaniesienia pomocy. Punkt zwrotny nadchodzi cicho, w nocy pod gwiazdami spędzonej podczas jednej z górskich wędrówek. To przejmujące smutkiem i melancholią odejście tego, którego gwiazdozbiór ułożyły na nocnym niebie błyszczące ognie dalekich słońc.

Radiowy zew stawia przed bohaterem nie lada wyzwanie, bo cel wyprawy leży na granicy lotu na oparach. Podczas lotu zdarzy się kilka niespodzianek, a cel okaże się z nich największą, choć nie jest nim nadawca komunikatu. Powrót jest trudny i pełen koniecznych wyrzeczeń, a na domiar złego trzeba też uratować Bruce’a. Nagroda za odwagę ruszenia w nieznane i wytrwałość jest większa niż marzenia Higa.

Realia lotniskowej samotni w bezludnej niemal rzeczywistości i dojmująca samotność bohatera przemawiają nostalgią przemijania i wspomnień życia sprzed globalnej zapaści. Wymowa „Gwiazdozbioru psa” jest bliska innej, wcześniejszej powieści o apokalipsie wymierania „Ziemia trwa” G.R. Stewarda (1957, Rebis 2001, seria Wehikuł czasu). Rozpad cywilizacji nastąpił, a w nowym świecie nieliczni pozostali przy życiu muszą odnaleźć swoje miejsce, nauczyć się jak przetrwać (vivat odnawialne źródła energii, bo dzięki takiej instalacji lotnisko ma elektryczność!). Instynkt przetrwania tłumi empatię, a egotyzm walki o zasoby ruguje człowieczeństwo i potrzebę społecznej wspólnoty. Wiedza i umiejętności mają wartość tylko taką i wtedy, gdy się do czegoś przydają. Duży Hig walczy z tym z całych sił, racjonalizując konieczną brutalność. Nie ma oporów przed użyciem broni, kiedy idzie o bezpieczeństwo i życie bliskich. Pilnuje się jednak, żeby sięgać po nią tylko, jeśli to konieczne. Jak największy skarb chroni w sobie człowieka tęskniącego za innymi, za bliskością emocjonalną i fizyczną. To najskuteczniejsza broń przeciwko nicości i chaosowi, które ogarnęły świat. Potrafi tym zmienić nawet Bruce’a. Odbudowywany z mozołem spokój jest jednak bardzo kruchy, mimo że lotniskowe odludzie jest bezpieczną przystanią, bo będzie nią tylko tak długo, jak długo smugi na niebie pozostaną jedynie echem nowego porządku.

„Gwiazdozbiór psa” jest w istocie monologiem Higa. Jego narrację budują ciągi akapitów, jakby zapis jego myśli. Powieść zrazu wydaje się więc trudna w czytaniu, bo słyszymy tylko bohatera. O realiach życia w lotniskowej reducie Hig mówi niewiele i tylko wtedy, gdy chce objaśnić swoje codzienne obowiązki albo opowiada o swoich wędrówkach z Jasperem. Taka forma rozwijania wątków powieści szybko jednak przestaje być uciążliwością, bo Hig potrafi opowiadać ciekawie.

Na świat po zarazie patrzymy zatem wprost oczami bohatera, co nadaje tej powieści osobliwy, nieco osowiały ton, miejscami wybrzmiewający nutami straty i rezygnacji na granicy zobojętnienia. Hig jest pragmatyczny, ale ulega emocjom, bo nie poddaje się zdziczeniu. O rozpadzie materialnych śladów cywilizacji poza lotniskiem dowiadujemy się tylko tyle, ile potrzeba dla objaśnienia bieżących zdarzeń, a retrospektywy są krótkie i efemerydalne. Ton narracji zmienia się jednak wraz z dojrzewaniem bohatera do podjęcia wyprawy w nieznane. To co znalazł sprawia, że pojawia się u niego akceptacja rzeczywistości i optymizm, nadzieja na zbudowanie społeczności, na bliskość, której tak bardzo pragnął, za którą tak bardzo tęsknił.

Pogodzony z rzeczywistością Hig wciąż jednak śni, że Jasper żyje i czuwają razem jak dawniej.

 

Tomasz Kokowski

    Mogą Cię zainteresować

    Słoneczni wędrowcy
    Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 10 października 2013

    Kim Stanley Robinson 2312 Fabryka Słów 2013 stron: 633 cena:  49,90 zł…

    Pojedynek dwóch twardzieli
    Bookiety nimfa bagienna - 27 czerwca 2014

    Autor: Terry Hayes Tytuł: „Pielgrzym” Tłumacz: Maciej Szymański Wydawca: Rebis 2014 Stron:…

    Po drugiej stronie świata
    Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 27 czerwca 2012

    Andrzej Ziemiański Pomnik cesarzowej Achai Fabryka Słów 2012 Stron: 688 Cena: 49,90…

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *