Autor: Rou Bao Bu Chi Rou,
Grafika: Anna Podedworna,
Tytuł oryginalny: "The Husky and His White Cat Shizun"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca,
Redakcja: Agnieszka Szmatoła,
Korekta: Ewa Skibińska, Lena Marciniak, Marta Tyczyńska-Lewicka,
Tłumaczenie: Aleksandra Woźniak-Marchewka, Weronika Zielińska, Paulina Brzozowska, Kinga Budzyńska,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 1 lipca 2026
Wydanie: 1
Liczba stron: 512
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-83826-5-30
Cena: 79.99 PLN
Więcej informacji: Rou Bao Bu Chi Rou „Husky i jego biały kot Shizun”
Drugie życie Cesarza
„Husky i jego biały kot Shizun” zaatakował mnie trochę znienacka – najpierw mignęła mi polecajka zaufanej osoby, chwalącej książkę „od kuchni”, a potem pojawiło się zapytanie, czy ktoś nie chciałby jej zrecenzować. No w sumie to może ja. Bo co innego można robić w te upały, jak nie leżeć i czytać?
Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się prosta. W świecie chińskiego fantasy, pełnego smoków, nieśmiertelnych, bogów i cesarzy jeden człowiek – Mo Ran – okazuje się być tak samo potężny, jak zły. Do tego stopnia, że staje się niepokonanym tyranem, Cesarzem Ludzkiego Wymiaru, Czcigodnym Depczącym Nieśmiertelnych, ale przede wszystkim kimś straszliwie znudzonym. I straszliwie samotnym. I co tu robić z życiem, kiedy osiągnęło się wszystko w wieku trzydziestu lat i świat zdaje się nie mieć do zaoferowania niczego więcej? Wróg stoi u bram i choć nie byłby dla cesarza większym wyzwaniem niż decyzja, co zjeść na śniadanie, Mo Ran uznaje, że pora wyprowadzić się do innego wymiaru i ostatni raz pokazuje wszystkim środkowy palec.
Po czym odradza się w przeszłości, jako szesnastoletni uczeń kultywacji – to nie spoiler, cały czas kręcimy się w okolicy prologu. Mo Ran ma szansę odmienić swoje życie. I nie, to nie oznacza, że nagle odrzuca swój podły charakter, postanawia kroczyć ścieżką prawości i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Nie, w tym życiu po prostu zaczyna częściej myśleć… choć niekoniecznie i nie zawsze właściwą główką. Na początku odhacza znane już punkty z własnego życia i planuje, jak nie dopuścić do wydarzeń, które poprzednio bardzo, ale to bardzo mu się nie podobały i do pewnego stopnia uczyniły go tym, kim się stał. Mamy więc wszechpotężnego, zadufanego w sobie cesarza zamkniętego w ciele nie-tak-potężnego nastolatka, który dopiero musi się wszystkiego uczyć. I choć pewne rzeczy przychodzą mu łatwiej, to wkrótce odkrywa, że rzeczy w które święcie wierzył nie do końca są takie, jak mu się wydawały. A i świat, do którego wrócił, może nie do końca być taki sam…
Co prawda z obecnie królującym na rynku gatunkiem danmei dopiero się zapoznaję, ale bądźmy szczerzy: jako nastolatka przerobiłam wystarczająco wiele japońskiej twórczości BL, by tematyka nie była mi obca. I choć poprzednie spotkanie z inną popularną serią z gatunku okazało się nieco toporne, głównie przez drewniany język i ciągnącą się jak flaki fabułę, to „Husky…” mnie porwał od pierwszych stron. Porwał, wciągnął, zawładnął i wprowadził w życie zdanie: „Nie zmarnujesz całego dnia na czytanie, jeśli nie zaczniesz od rana”. No więc to były dwa bardzo przyjemne dni, a biorąc pod uwagę, że książka ma 500+ stron – minęły mi nadspodziewanie szybko. I w żadnym wypadku nie uważam tego czasu za zmarnowany, ba, przebieram nóżkami w oczekiwaniu na kolejny tom.
Bo tu naprawdę nie ma się specjalnie do czego doczepić. Opisów jest wystarczająco wiele, ale nie za dużo. Świat jest na tyle ciekawy, że chcemy po nim podróżować wraz z bohaterami, a ich przygody odpowiednio różnorodne, by utrzymać uwagę czytelnika. Dialogi są wartkie, dowcipy zabawne – i tu chylę nisko głowę przed tłumaczkami i redakcją, bo widać, że włożono sporo pracy nie tylko w samo tłumaczenie jako takie, ale nawet w żarty językowe. Robota najwyższej klasy. Dalej: narracja jest dopasowana do postaci, a i same postacie bardziej wielowymiarowe, niż można by zakładać. I na tyle wiarygodne, że można je zacząć darzyć jakimiś uczuciami, od „lubię tego gościa” do „skocz z klifu i zakończ męki wszystkich”.
Ta książka to cudowne guilty pleasure, ale guilty pleasure na poziomie. To nie jest niszowy fanfik na AO3, do którego czytania nie przyznamy się przed nikim, nawet przed swoim huskym czy białym kotem, nie mówiąc o rodzinie czy przyjaciołach. Ba, odwrotnie, zamierzam teraz dręczyć nią znajome i sączyć do ucha: „przeczytaj, przeczytaj, muszę o tym z kimś pogadać, bo ten Shizun…”.
Na osobny akapit zasługuje też prześliczne wydanie. Twarde oprawy i barwione brzegi nie są już nowością na rynku, ale nadal okazują się bardzo miłym wizualnym dodatkiem, szczególnie gdy są tak dopracowane jak w tym przypadku. Czarna Owca naprawdę się postarała; na poziomie grafiki na okładce, brzegów, wklejki, a nawet ilustracji w środku – Anna Podedworna, masz nową fankę.
I jeszcze uwaga na koniec. Książka oryginalna zawiera bardzo liczne trigger warningi. W wydaniu polskim mamy ostrzeżenia m.in. o drastycznych scenach, opisach tortur, przemocy na tle seksualnym i sugestię, że jest to książka przeznaczona dla czytelników pełnoletnich. I choć w porównaniu z innymi pozycjami na rynku, często udającymi YA , „Husky…” wcale nie wypada tak drastycznie, to warto wziąć to pod uwagę i jednak nie dawać trzynastolatkom. Poza tym i tak nie zrozumieją szamotania pępka, jakiego Mo Ran dostaje na punkcie niektórych osób i przeróżnych powodów, dla których tak się dzieje.
Anna Szumacher

Rozczarowanie 2034
Dmitry Glukhovsky Metro 2034 Tłum. Paweł Podmiotko Insignis Media 2010 Stron: 488…

O syndromie „Achai” słów kilka
Napisać cykl tak, by w całości utrzymał równy poziom, to wielka sztuka. Na własny użytek sprokurowałam…

O tajemnicach sąsiadów
Carin Gerhardsen Kołysanka na śmierć Tłumacz: Anna Krochmal i Robert Kędzierski Wydawca: Rebis 2013…

















Skierniewice
24.07.2026 - 26.07.2026
