Autor: Cornelia Funke, Guillermo del Toro,
Grafika: Allen Williams, Sarah I. Coleman, Inkymole,
Tytuł oryginalny: "Pan's Labyrinth: The Labyrinth of the Faun"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka,
Redakcja: Dariusz Wojtczak, Marta Stołowska,
Tłumaczenie: Ewa Wojtczak,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 16 lipca 2019
Wydanie: 1
Liczba stron: 280
Format: 14x20,5 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-8116-651-5
Cena: 39,90 zł
Więcej informacji: Cornelia Funke, Guillermo del Toro „Labirynt Fauna”
Adaptacja inna niż film
Nieco ponad dwanaście lat temu do polskich kin trafił Labirynt Fauna. Jest to jedno z dzieł kinematografii znajdujących się na liście filmów, które niezwykle sobie cenię i uważam za wyśmienite, a pod względem fabularnym (mimo początkowej „dłużyzny”) – graniczące z ideałem. Labirynt zaskoczył mnie dosyć dużą dozą brutalności, która wtedy wydawała mi się trochę niepotrzebna, a dziś myślę, że nie była przesadzona. Jednak to, co zrobiło na mnie największe i zdecydowanie pozytywne wrażenie, to zakończenie. Bardzo mocne, choć zamykające historię, to pozwalające widzowi na różne interpretacje tego, co zobaczył.
Dwanaście lat później czytelnicy otrzymują papierową wersję Labiryntu Fauna.
Z adaptacjami książkowymi zwykle jest problem. Do ich oceny można podchodzić albo w kontekście „oryginalnego” dzieła, albo w oderwaniu od niego. Ja jestem gdzieś pośrodku – film pamiętałem, ale nie za dobrze, mogłem więc książkę czytać prawie jak coś nowego.
Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, czy na papierze otrzymaliśmy coś innego niż na „celuloidzie”? I tak, i nie. Główny wątek fabularny i wątki poboczne są dokładnie takie same. Śledzimy losy dziewczynki – Ofelii, półsieroty, która w zawierusze wojennej wraz z matką trafia na hiszpańską prowincję, pod opiekę Vidala, okrutnego kapitana frankistowskiej armii. Podczas postoju w lesie dziewczynka znajduje kamień z wydrążonym ludzkim okiem. Od tego momentu świat rzeczywisty zaczyna się przeplatać ze światem z baśni. Ofelia spotyka wróżkę, trafia do tytułowego labiryntu, gdzie poznaje Fauna. Ten, twierdząc, że Ofelia jest dawno zaginioną księżniczką Moanną, przekazuje jej księgę, która pokazuje przyszłość i podpowiada, co dziewczynka powinna zrobić. Równolegle, poprzez opowieść o losach pobocznych bohaterów książki, poznajemy historię polowania Vidala na miejscowych partyzantów. Akcja toczy się głównie w starym młynie, obranym przez kapitana za kwaterę, i w jego najbliższej okolicy. Bardzo szybko dowiadujemy się, że podobnie jak wokół Ofelii istnieje świat baśniowy, tak wokół kapitana istnieje świat dużo bardziej realny, lecz równie tajemniczy – świat partyzantów i osób ich wspierających.
W powieści jest jednak coś, czego w filmie nie było – autorka poprzeplatała historię z filmu dziesięcioma opowieściami (Guillermo del Toro nazwał je „przerywnikami”), składającymi się na krótką baśń o królestwie, w którym mieszkał Faun i księżniczka Moanna. Baśń ta, jak to określiła sama autorka, opisuje kluczowe elementy filmu.
Próbuję ocenić książkę i mam ambiwalentne odczucia. Czytając notę autorską, odniosłem wrażenie, że nawet Cornelia Funke zdaje sobie sprawę ze swoich niewielkich szans w „starciu z filmem”. I rzeczywiście, jeśli miałbym porównać oba dzieła, papierowe wydanie jest uboższe pod wieloma względami. W warstwie językowej nie udało się autorce zachować tego, co film oddał za pomocą baśniowych obrazów, dźwięków czy gry aktorskiej. W warstwie fabularnej – główną wartością dodaną są wspomniane przeze mnie „przerywniki”. Paradoksalnie, uważam, że ich obecność znacząco zubaża opowieść w zakresie możliwości interpretacji przez czytelnika. Wyjaśniają za dużo i powodują, że giną niedopowiedzenia, a baśniowość, która w filmie funkcjonowała na równi ze światem rzeczywistym, w powieści przekształca się w pewien odrębny byt.
A jednak, mimo powyższego, powieść uważam za bardzo dobrą. Bo jeśli przestaniemy traktować ją jako adaptację filmu, otrzymamy spójną, ciekawą, sentymentalną i niepokojącą historię, przywodzącą na myśl – jak wspomina Roshani Chokshi – „najlepsze baśnie”. W oderwaniu od filmu, nie znajduję w Labiryncie Fauna nic, do czego mógłbym się „przyczepić”, a książkę postawiłbym na półce obok Małej księżniczki Frances Hodgson Burnett.
Dla kogo jest Labirynt?
Z przyjemnością przeczytają go ci, którzy uwielbiają film, a chcą sprawdzić, jak interpretuje niektóre wątki sam Guillermo del Toro. Jeszcze większą przyjemność z lektury będą miały osoby, które nie znają filmu, a chcą „zanurzyć się” w mieszance świata baśniowego połączonego z faszystowską Hiszpanią. Pomimo ładnego wydania w twardej oprawie, przepięknej okładki i ilustracji, na pewno nie jest to „baśń” dla najmłodszych. To mroczna i smutna opowieść, podejmująca dosyć trudne tematy. Myślę, że bardzo dobrze może być przyjęta przez nieco starszą młodzież, bo brutalne sceny z filmu zostały tutaj złagodzone. To, co w filmie było oddane ze swego rodzaju pietyzmem, w książce jest ledwie zaznaczane krótkimi opisami. Najbrutalniejsza scena – przecięcie nożem ust Vidala – sprowadza się do dosłownie dwóch niedługich zdań.
To w ogóle jest ciekawa sprawa – przystępując do czytania, spodziewałem się szczegółowych i długich opisów, szczególnie w przypadku najbardziej zapadających w pamięć scen, a dostałem powieść napisaną bardzo oszczędnym językiem, bez zbędnych dłużyzn czy nadmiernej szczegółowości, a jednak w jakiś sposób „poetycko–baśniową”.
Tak więc Labirynt Fauna z czystym sumieniem serdecznie polecam wszystkim.
A.Mason
Pobierz tekst:

Premiera „Death Stranding”
Dzisiaj (8.11.2019) ma miejsce premiera gry autorstwa legendarnego twórcy Hideo Kojimy pt.…

Kolejne informacje na temat nowej adaptacji „Hellboya”
Od maja br. wiadomo, że nie powstanie trzeci obraz opowiadający o losach Hellboya w interpretacji Guillermo del Toro…

Premiera filmu „Upiorne opowieści po zmroku”
Dziś swoją premierę ma jeden z najbardziej wyczekiwanych horrorów roku! Wizjonerskie dzieło…


















Lublin
20.02.2026 - 22.02.2026
