Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Magnolie zakwitną nocą” Indigo Ciel

Tytuł: "Magnolie zakwitną nocą"
Autor: Indigo Ciel,
Grafika: Paweł Witiak,
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy „Lepsze Światy”,
Redakcja: Katarzyna Okelo,
Korekta: Anna Skóra,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 29 grudnia 2025
Wydanie: 1
Liczba stron: 505
ISBN: 978-83-977539-6-9
Cena: 61.95 PLN
Więcej informacji: Indigo Ciel „Magnolie zakwitną nocą”

Czoson zakwita magnoliami

Fascynacja odległymi, zarówno pod względem geograficznym, jak i kulturowym, cywilizacjami, towarzyszy nam od zawsze. Specyfiką polskiej kultury było w czasach jej świetności (czyli rozkwitu I Rzeczypospolitej) łatwe przyswajanie wybranych elementów i zwyczajów przejętych zarówno od przyjaciół, jak i wrogów, a także (a być może i właśnie dzięki powyższemu) stanowienie na tyle ciekawej propozycji społecznej, iż osiedlający się tu przybysze bardzo szybko aklimatyzowali się i stawali elementem przyszłego kośćca narodowego Polaków. W dobie globalizacji coraz dalej trzeba sięgać, by „dotknąć” kultury, która może zostać uznana zarówno za odrobinę egzotyczną, jak i fascynującą. Jedną z osób, kóra na literacką modłę ostatnio tego próbowała dokonać jest polska pisarka, debiutantka, pisząca jako Indigo Ciel. Ukazała się bowiem nakładem wydawnictwa  Instytut Wydawniczy „Lepsze Światy”, jej debiutancka powieść, zatytułowana „Magnolie zakwitną nocą”.

Pisarka w swojej debiutanckiej książce, zabiera czytelników w podróż do Korei (tak dokładniej to do Czosonu, jest to bowiem dawna nazwa tego kraju, która do dziś jest używana w Korei Północnej na określenie zjednoczonego państwa) na głęboką prowincję, gdzie życie toczy się powoli, dokładnie tak samo jak dwa, pięć i piętnaście pokoleń przed życiem bohaterów tej powieści. Rytm życia wyznaczają pory roku i związane z nimi zabiegi rolnicze, a także wszelakie święta religijne i obyczaje, stanowiące odskocznię od znoju dnia codziennego.

Indigo Ciel początkowo prowadzi czytelnika przez losy protagonistów1) swojej powieści bardzo powoli, pierwsze rozdziały przypominają raczej swoiste „obrazki z życia n koreańskiej wsi”, które luźno łączą się tematycznie, jednocześnie oprowadzając nas po kulturze tego narodu. Tu autorka jest wręcz bezlitosna i zasypuje osoby czytające istnym morzem nowych, nieznanych terminów określających role społeczne, przedmioty, święta, zwyczaje, z których nie wszystkie mają odpowiedniki zarówno w polskiej, jak i generalnie w europejskich kulturach. Może być to dość trudne dla czytelnika, który nigdy wcześniej nie zetknął się z koreańską egzotyką, bowiem w połączeniu z naprawdę obszerną listą imion kreacji postaci, które mają znaczenie dla powieści, wprowadza to pewien przesyt.

Początkowo płynna pieśń koreańskiej wsi, okraszona prawdziwie pięknymi opisami przyrody, zjawisk pogodowych, fauny i flory, z każdym kolejnym rozdziałem zostaje coraz bardziej zakłócona. Najpierw poznajemy konflikt pomiędzy światem kobiecym, a skostniałą hierarchią kulturową, która ogranicza marzenia i możliwości wyboru swojej przyszłości praktycznie każdej z bohaterek powieści. Prawdziwy przewrót jednak następuje dopiero wtedy, gdy na kartach powieści zaczyna się pojawiać japońska inwazja. Początkowo są to jakieś plotki, które mówią, że gdzieś, coś się dzieje, potem wojna, jak to wojna, nieubłaganie zbliża się, wkracza i odmienia na zawsze, niestety nei tak, jak protagonistki mogłyby sobie wymarzyć, świat czosońskiej wsi. Padają ofiary, jedni odkrywają w sobie pokłady odwagi, inni próbują żyć „normalnie” godząc się na zgniłe kompromisy, jeszcze inni zaprzedają swoje dusze najeźdźcom. Trup ściele się gęsto, jak to na wojnie. Indigo ciel, mimo, iż książka posiada liczne elementy fantastyczne, nie szczędzi swoich postaci, ukazując świat wojny wręcz ultrarealistycznie.

Na podkreślenie zasługuje fakt, iż bohaterowie powieści Indigo Ciel żyją w ogromnym szacunku, czasem sięgającym wręcz granic stosunku „nabożnego”, do papieru. Czy chodzi o taki do pisania listów i wierszy, czy o ten do rysowania. Gładki, czy szorstki, na biednej czosońskiej wsi papier jest zarówno pewnym wyznacznikiem pozycji, jak i szansą, która dje poprzez jego posiadanie. Możliwość realizacji swojej twórczej pasji na papierze może okazać się przepustką do lepszego świata. Jednocześnie może też być sposobem na przechowanie tradycji, nadzieją na zagłuszenie przebytej traumy. Papier, choć tak kruchy, na swój sposób jest w świecie opisanym przez Ciel, wieczny.

„Magnolie zakwitną nocą” to powieść bez wątpienia nietuzinkowa. Nie jest pozbawiona wad, jak choćby wspomnianego wysokiego progu wejścia związanego z przesytem koreańskich imion i terminów, a także, zwłaszcza w początkowej fazie książki, nie tyle nieliniowej fabuły, co wręcz rozproszonej, mogącej czytelnika przyprawić o ból głowy. Widać jednak, iż powieść ta powstała ze szczerej miłości do jakże fascynującej swą egzotyką kultury koreańskiej, do tego elementy fantastyczne, które zawiera nie są wplecione na siłę, lecz zachowując jedność z czosońskimi wierzeniami, zdają się być integralną częścią tamtejszego realium. Wreszcie należy też docenić przyzwoite pogłębienie psychologiczne głównych protagonistów książki, którzy będąc na pierwszym planie znakomicie wpisują się w tło, którym są kultura, obyczaje, przyroda, tak interesująco opisane przez Ciel.

Jest więc prezentowana dziś powieść propozycją ciekawą, jedyną w swoim rodzaju, jedną z tych, po które sięgnąwszy czytelnik albo się zakocha, albo odłoży na półkę. Siła bowiem tej powieści wcale nie jest wyłącznie egzotyka kulturowa, jest nią spójna wizja, która towarzyszyła autorce podczas powstawania i której do ostatniej litery trzymała się kurczowo, nie zważając na to, czy w ten sposób uczyni swoją powieść przystępną i popularną, czy raczej wyrafinowaną i dla prawdziwych smakoszy literackich. Już za samo to warto tę książkę do spróbowania polecić.

 

Piotr Wojnarowicz

    Mogą Cię zainteresować

    A Irlandia podobno jest taka zielona…
    Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 26 lutego 2016

    Dżentelmen powinien wiedzieć, kiedy wstać i wyjść, czyli Maciej Tomczak recenzuje „Cień przeznaczenia”…

    Szach-mat, czytelnicy!

    Osiem osób budzi się w zamkniętym ośrodku. Nie pamiętają, jak do niego trafili, nie wiedzą, dlaczego…

    [Recenzja] „Szamanka od umarlaków” Martyna Raduchowska
    Recenzje fantastyczne Maciej Tomczak - 28 października 2024

    „Szamanka od umarlaków” powstała ponad dekadę temu i była debiutem autorki. Zestawiając…

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *