Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Mała draka w fińskiej dzielnicy” Marta Kisiel

Tytuł: "Mała draka w fińskiej dzielnicy"
Autor: Marta Kisiel,
Grafika: Magdalena Babińska,
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta,
Redakcja: Piotr Chojnacki,
Korekta: Krystian Gaik, Magdalena Jabłonowska,
Lektor: Anna Paliga,
Typ publikacji: papier, ebook, audiobook,
Premiera: 22 maja 2024
Wydanie: 1
Liczba stron: 368
Format: 13x20 cm
Oprawa: miękka,
ISBN: 978-83-68005-09-7
Cena: 49.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-68005-10-3
Cena (ebook): 44.99
ISBN (audiobook): 978-83-68005-11-0
Cena (audiobook): 44.99 PLN
Więcej informacji: Marta Kisiel „Mała draka w fińskiej dzielnicy”

Ze śmiercią im do twarzy

Adolescencja jest czasem wielowymiarowych zmian – fizycznych i psychicznych, a w konsekwencji również społecznych. Rzeczywistość reprezentowana, z jednej strony, przez własne ciało i umysł oraz, z drugiej strony, przez otoczenie, a zwłaszcza osoby z grona najbliższych (i tych trochę dalszych), staje się nagle miejscem zupełnie nieznanym, a nawet wręcz obcym i wrogim. Dopiero stopniowo proces zostaje opanowany, emocje opadają, a świat odzyskuje jako taką równowagę. Dojrzewanie jest w życiu młodego człowieka chyba pierwszą, niemal w pełni świadomą, poważną sytuacją kryzysową. Współcześnie pogłębia ją jeszcze wszechobecna sieć. Oczywiście, jeśli ktoś zada sobie pytanie: „czy jest coś gorszego od okresu dojrzewania?”, to odpowiedź jest jak najbardziej twierdząca. Jest nią dorosłość.

I to właśnie z nią nie do końca radzi sobie (Mieczy)Sława Żmijan. Dwudziestokilkuletnia dziewczyna, rejterując od codziennych porażek i kłopotów, powraca do rodzinnego Starego Deszczyna, gdzie liczy na odrobinę zrozumienia, pewną dawkę wsparcia, a przede wszystkim – proste schronienie od zewnętrznego świata; najlepiej pod kocykiem. Niestety, dość szybko okazuje się, że o ile samo miasteczko nadal jest spokojnym i cichym miejscem, o tyle jej okolica, składająca się z kilku fińskich domków, uległa pewnym nieodwracalnym przeobrażeniom. A jakby tego było mało, dochodzi jeszcze do pewnych niespodziewanych emanacji sił spirytystycznych, w tym nie zawsze przyjaznych. W obliczu mnożących się zagadek Sława wraz z dwójką najbliższych przyjaciół i zarazem rówieśników, Kristal Lebiodą oraz Beniaminem (Bambi) Pietrzykiem, stara się znaleźć jakieś logiczne rozwiązanie. Co okazuje się wcale niełatwe.

„Mała draka w fińskiej dzielnicy” jest powieścią łączącą wątki detektywistyczne z elementami obyczajowymi i fantastyką. Nad całością zaś unosi się duża dawka dobrego humoru, co dla czytelników prozy Marty Kisiel nie będzie szczególnym zaskoczeniem.  Natomiast może nim być fakt, że autorka zdecydowała się na pierwszoosobową narrację. To zmienia sposób recepcji historii, ponieważ bohaterka zwraca się bezpośrednio do odbiorców, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i refleksjami, a jednocześnie wydarzenia, w których nie brała udziału, poznaje z relacji innych. Zatem i osoby śledzące losy Żmijan mają perspektywę ograniczoną do jej doświadczeń. Niewątpliwie sprawdza się to w przypadku śledztwa prowadzonego przez protagonistów.

A ci, podobnie jak pozostali bohaterowie książki – która pod względem liczby występujących postaci jest dość kameralna – stanowią barwny, dosłownie i w przenośni, zbiór najróżniejszych osobowości. Introwertycznej, ironicznej i pesymistycznie nastawionej do świata Sławie towarzyszy optymistyczny do granic rozsądku Bambi, a trzecia w tym układzie Kristal stanowi niejako głos względnie zdrowego rozsądku. Uzupełnieniem ekipy wywodzącej się z młodszego pokolenia są dwaj panowie, Misza i Sowa. Może już nie tak dokładnie przedstawieni, niemniej jednak równie ciekawi. Z kolei babcie Żmijan, Lebiody i Pietrzyka to dziarskie staruszki, pełne energii i zapału, zwłaszcza gdy chodzi o gotowanie lub dyrygowanie wnuczętami. Poza tym, co jest dość oczywiste dla wieloletnich przyjaźni, nieustannie się przekomarzają. I ponownie, te nieco irracjonalne, ciut groteskowe i zarazem pełne ciepła postacie nie są czymś charakterystycznym dla prozy Marty Kisiel.

Za to zdumienie mogą wywołać pewne fabularne naiwności oraz nieścisłości, czy nawet pomyłki. Co prawda, za taką nie należy uznawać obrazu przedstawionej rzeczywistości, ponieważ jego rzucająca się w oczy wyjątkowość, odbiegająca zdecydowanie od normy, zostaje precyzyjnie wytłumaczona. Jednak już fakt, że w jednej ze scen Żmijan w nerwach wybiega z domu swojej babci, gdzie byli obecni wszyscy jej najbliżsi, by po chwili – być może w emocjonalnym roztrzęsieniu – obawiać się spotkania z Bambi, który zdaniem Sławy mógłby być akurat w swoim sklepie, trudno wyjaśnić. Podobnie, kiedy w innej sytuacji Kristal bierze udział w grupowej rozmowie, by dopiero po chwili – zdaniem narratorki – pojawić się wśród zebranych. Dysonans wywołuje także wieczorno-nocne podziwianie Starego Deszczyna. Żeby dostać się do lunet widokowych protagoniści muszą korzystać z latarek w telefonach komórkowych, lecz później bez problemu obserwują miasto i swoją dzielnicę. Jasne (nomen omen), że przestrzeniom oświetlonym blaskiem ulicznych i mieszkalnych lamp można dobrze przyjrzeć się po zmroku, lecz sami protagoniści stwierdzają, że ich okolica powinna być spowita mrokiem. Później dochodzi do tego jeszcze kwestia dynamicznej zmiany miejsca. Generalnie, coś po prostu w tej całej akcji nie do końca się zgrywa. Właściwie wszystkie te wyraźnie wskazane i kilka niewypowiedzianych mankamentów to drobiazgi, ale zarazem tego typu pozornie nieznaczne zgrzyty zakłócają przyjemność i płynność lektury.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na rozwiązanie zagadki. W fabule nie ma klasycznego antagonisty; i wcale go nie brakuje. Okazuje się, że do eskalacji dochodzi przypadkiem, w efekcie zbiegu kilku okoliczności. Zatem cała akcja mogłaby w ogóle nie mieć miejsca. W konsekwencji można powiedzieć, że świat sam w sobie nie jest zły, lecz raczej niesprzyjające sytuacje takim go czynią, a co więcej – zawsze jest szansa na odwrócenie negatywnego trendu. Niewątpliwie, to dość optymistyczne założenie autorki.

Ale trzeba powiedzieć, że właśnie taka jest literatura Marty Kisiel. Nawet w obliczu najstraszniejszych wydarzeń pisarce udaje się znaleźć choćby promyk, promyczek pozytywnych emocji, dających nadzieję na przyszłość. Niekoniecznie od razu lepszą, lecz przynajmniej jakąś. A kiedy ma się perspektywę dalszego ciągu, wtedy jest szansa na odmianę. Bohaterowie „Małej draki w fińskiej dzielnicy” muszą zmierzyć się z nieznanym i niepewnym, lecz mimo obaw i lęku starają się podjąć to wyzwanie. W końcu przecież takie właśnie jest życie – pełne wyzwań i nieustannych porażek. I mimo to, warte przeżycia.

 

Maciej Tomczak

Mogą Cię zainteresować

Z tej i nie z tej ziemi

Z pisaniem o książkach gigantów pióra, takich jak Stephen King, mam zawsze ten sam…

Sztuka dla sztuki

China Miéville dał się poznać jako człowiek o niezwykłej wyobraźni. Nie korzysta z utartych schematów,…

O amerykańskiej świętości
Bookiety Fahrenheit Crew - 27 stycznia 2014

Autor: Stephen Hunter Tłumacz: Jan Kraśko Tytuł: „Trzecia kula” Wydawca: Albatros, 2013…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Fahrenheit