Autor: John Varley,
Tytuł oryginalny: "Millennium"
Seria wydawnicza: Wehikuł czasu
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS,
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 19 maja 2026
Wydanie: 3
Liczba stron: 312
Format: 13x21 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-8338-449-8
Cena: 54.99 PLN
Więcej informacji: John Varley „Milenium”
Czy warto dać się porwać?
„Milenium” zaczyna się klimatycznie. Od myśli Billy’ego, człowieka, który jest pełnym profesjonalistą, bardzo zorganizowanym. Na wszystko w życiu codziennym ma swoją rutynę. Wie dokładnie, co jutro zrobi, co zrobi jeszcze dziś wieczorem, w jakiej kolejności, z którego pomieszczenia do którego przejdzie, jaki przycisk wciśnie, którą częścią ciała tknie po drodze drzwi, żeby się zamknęły. No i człowiek ten bada katastrofy lotnicze.
A poza tym sam jest trochę takim rozbitkiem. Samolot zwany jego życiem zdążył się już poobijać i dąży ku upadkowi, chociaż on sam żyje i radzi sobie całkiem nieźle, poza powoli postępującym alkoholizmem. Na szczęście alkoholizm Billy ma pod kontrolą, przynajmniej częściowo, tak jak resztę życia. A więc dokładnie wie, że może być obudzony w środku nocy; musi być gotowy do pracy, spakowany i jedyną decyzją, jaką ma do podjęcia to rodzaj ubrania, wynikający z pogody w miejscu, do którego zostaje wezwany.
I ta świetna organizacja przesiąknęła do jego życia osobistego. Tak oto stał się chłodnym i opanowanym cynikiem, który z tym samym profesjonalizmem i z tą samą rutyną ocenia również znajomych z pracy oraz zdarzenia z niej wynikające.
Dość szybko dowiadujemy się, że nasz bohater podczas oceniania sytuacji niekoniecznie będzie człowiekiem miłym. Nie musi być i najczęściej też nie ma na to czasu. Ma obowiązek szybko podejmować decyzje, i w chwili, w której dowiaduje się, że coś musi zrobić, jest za późno. Już mamy kryzys.
I w takim momencie wkraczamy na arenę wydarzeń. W powietrzu zderzyły się dwa samoloty, nastąpiła awaria komputera, przy udziale młodego jeszcze kontrolera lotu. Zginęło mnóstwo ludzi i Billy zostaje wezwany do działania.
Niestety w przypadku katastrof pojawia się cała otoczka medialna wokół tego typu sytuacji, i jest ona obszernie przedstawiona. Widać, że autor poświęcił dużo czasu na zrozumienie, jak wiele się dzieje. Na nogi stawia się ludzi różnych profesji, nie tylko ratowników i pracowników służb porządkowych – katastrofa to również sygnał dla reporterów, dziennikarzy i ludzi szukających taniej sensacji lub pożywki dla ich spiskowych teorii.
Żeby się dowiedzieć, co się wydarzyło, trzeba być po prostu na miejscu, wszyscy wchodzą sobie w drogę, więc nic dziwnego, że człowiek taki, jak nasz bohater, nie ma czasu na uprzejmości, ba, on musi mieć kogoś kto z daleka od niego zajmie się reporterami i całym tym nieprzyjemnym społecznie syfem.
Billy już się zbliża, ale po drodze decyduje się obejrzeć miejsca katastrofy, chociaż w zasadzie nie musi tego robić, A jednak coś go tknęło. No i oczywiście jako profesjonalista widział już niejeden wypadek, zatem doskonale wie, czego się spodziewać. Wręcz oczekuje pewnych śladów, których niestety nie widzi. Wydarzyło się coś niespotykanego, coś dziwnego, coś innego niż do tej pory.
I to jest jedna warstwa powieści, a przynajmniej jeden z wątków. Za chwilę pojawia się wątek drugi, który jest zaskakujący i mocno odmienny, a jednocześnie na swój sposób bardzo podobny. Dopiero teraz dowiadujemy się, na jaką fantastyczną naukową jazdę zabiera nas ze sobą autor powieści.
Mamy daleką przyszłość i zmutowaną kobietę, która budzi się tylko po to żeby zająć się tą samą katastrofą, co nasz bohater z rozdziału pierwszego. Tyle że jej zadanie jest nieco odmienne. Louise Baltimore ma odzyskać zagubiony na pokładzie jednego z samolotów przedmiot, który nie ma prawa tam pozostać. Dzieje się tu coś dziwnego, nieznanego. Istnieje jakieś ministerstwo czy organizacja pilnująca linii czasu lub podróży w czasie (to na początku nie jest do końca jasne). Jasne jest jedno – ludzie, którzy potencjalnie mają zginąć w katastrofie, są z tych samolotów odzyskiwani przed śmiercią, a w ich miejsce podstawia się spreparowane ciała. Oczywiście wbrew ich woli, więc co niektórzy popuszczają w spodnie, kiedy widzą, że połowa pasażerów w samolocie została sparaliżowana, pojawił się jakiś portal, wchodzą i wychodzą z niego ludzie. No cóż, jak sami byście zareagowali na coś takiego?
I w trakcie takiej akcji coś idzie nie tak, jedna z kobiet pracujących w tych przedziwnych nieznanych nam służbach gubi paralizator, a to może doprowadzić do paradoksu. Nie można zostawić takiej technologii tysiące lat wcześniej! Stąd też pojawia się Louise, szefowa zespołu odzyskującego ludzi, która musi teraz posprzątać.
A ma jeszcze ciekawszy charakter i osobowość niż Billy! Już od początku czytamy, jak chamsko odzywa się do komputera, który ją budzi. Dzień zaczyna się od porządnej pyskówki, oczywiście zamierzonej, Louise robi tak specjalnie. Rozumiemy więc, że jeśli coś pójdzie nie tak, lepiej tej kobiecie zejść z drogi.
Zresztą cały jej zespół pozyskujący ludzi, kobiety poprzebierane za stewardesy, zachowują się bezceremonialnie, a sposób, w jaki się odnoszą do pasażerów, wymusza uśmiech, szczególnie z uwagi na to, że bogaczom z klasy wyższej wydaje się, że im się coś należy i jakim cudem ktoś ma im coś nakazywać. Kiedy tym cwaniakom uciera się nosa dla ich własnego dobra, czujemy satysfakcję. Po co im się życie ratuje, dowiemy się później.
To jest początek powieści. Dwa pierwsze rozdziały, tajemniczą intryga oraz dwie skrajnie odmienne, ale jakże podobne osoby, które podążają trajektoriami, mającymi się przeciąć.
Bardzo ciekawie i w intrygujący sposób, pełen cynizmu i ciętego, mrocznego humoru jest tu opisana przyszłość. Dystopijna, nieprzyjemna, pełna tajemnic, jak choćby początek programu podróży w czasie i początek całej intrygi. Autor poświęca też dużo czasu na wyjaśnienie zawiłości i ograniczeń wynikających z grzebania w przeszłości. I robi to w przystępny sposób, nie przeładowując nas jednym wielkim infodumpem na kilka stron. Wyłuskujemy sobie te informacje dość często z kąśliwych uwag Louise lub jej dyskusji z robotem Shermanem. I zrozumienie życia w przyszłości, zagrożeń i niedogodności oraz tego, jak wpływają na ludzi, co z nimi robią, do czego ich doprowadzają, sprawia, że zaczynamy Louise lubić. Tak jak szanujemy Billy’ego za profesjonalizm i walkę z przeciwnościami losu.
Autor nie tylko dobrze napisał tę dwójkę bohaterów, ale i świetnie opisuje ich profesje, działania, ze szczegółami i poziomem komplikacji tak głębokim, że wierzymy mu, że tam był i opisuje sprawy z własnego doświadczenia. Całość napisana jest z punktu widzenia dwójki cyników nieszczędzacych nam kąśliwych uwag i ostrych ripost. Na dodatek niektóre z elementów przyszłości, jak przełożeni Louise czy wielki komputer lub jej robot, są specyficzni, dziwni i nacechowani własnościami pasującymi idealnie do charakterów bohaterów. Powieść czyta się świetnie. Fabuła wciąga od pierwszych stron i nie daje nam się nudzić. Chwilami bawi wypowiedziami bohaterów, ale częściej przeraża odkrywaną mroczną przyszłością.
Tej powieści warto dać się porwać.
Karol Ligecki

[Recenzja] Antologia „Obcość”
Piąty tom cyklu antologii ze stajni „Zapomnianych Snów” tym razem narzucił pisarzom…

O właściwej rzeczy równowadze
Autor: Helene Wecker Tłumacz: Małgorzata Koczańska Tytuł: „Golem i dżin” t. 2 Wydawca:…

Obcy byłem w obcej krainie
Anna Kańtoch Przedksiężycowi, tom 2 Powergraph 2013 Stron: 473 Cena: 42,00 zł …

















Skierniewice
24.07.2026 - 26.07.2026
