Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

[Recenzja] „Nieskończona szachownica” Henry Kuttner

Tytuł: "Nieskończona szachownica"
Autor: Henry Kuttner,
Grafika: Sławomir Folkman, Igor Morski,
Tytuł oryginalny: "The Fairy Chessmen"
Seria wydawnicza: Wehikuł czasu
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS,
Redakcja: Agnieszka Horzowska,
Tłumaczenie: Maria Smulewska,
Lektor: Marcin Stec,
Typ publikacji: papier, ebook, audiobook,
Premiera: 28 lipca 2026
Wydanie: 1
Liczba stron: 176
Format: 13x21 cm
ISBN: 978-83-8338-456-6
Cena: 39.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-8338-646-1
Cena (ebook): 31.99
ISBN (audiobook): 978-83-8338-692-8
Cena (audiobook): 35.99 PLN
Więcej informacji: Henry Kuttner „Nieskończona szachownica”

Wojna pretekstowa

Wydaje mi się, że rozumiem, co przyświecało autorowi blurba do książki Henry’ego Kutnera „Nieskończona szachownica”. Podkreślam: wydaje mi się. Blurb mianowicie przedstawia tę pozycję jako opowieść o wojnie, którą Stany Zjednoczone toczą z Falangistami, czyli krajami zjednoczonej Europy. Jako że powieść powstała w roku 1946, łatwo po przeczytaniu jedynie blurba a priori zaklasyfikować ją jako pokłosie niedawno zakończonej II wojny światowej z całym jej okrucieństwem. Takie przedstawienie sprawy niesie w zapowiedź wartkiej akcji i potoczystej fabuły, a to się dobrze sprzedaje – zwłaszcza jeśli dodać, że jest „znakomitą przepowieścią cyberwojen” (bo przecież wojna w sieci to coś, czego w większości realnie się obawiamy).

Tyle że blurb wprowadza w błąd, bo „Nieskończona szachownica” nie jest powieścią o wojnie. Próżno szukać w niej efektownych szturmów, akcji militarnych czy rozwiązań pachnących kordytem i krwią. To raczej wizja z pogranicza twórczości Lewisa Carrolla, Philipa K. Dicka (który w 1946 roku właśnie skończył 18 lat i o tym, że zostanie ikoną fantastyki, jeszcze mu się nie śniło) oraz sennego koszmaru. Wojna owszem, jest tam gdzieś w tle, ale stanowi tylko pretekst do zadania kilku pytań, które stawiamy sobie dość rzadko, bo zazwyczaj nie znajdują się na liście naszych codziennych dylematów. O tym za jednak za chwilę.

Wśród wielbicieli powieści dziejących się w świecie mocno różniącym się od tego, jaki mamy za oknem, są dwa obozy. Pierwszy stanowią ci, którzy lubią być wrzucani w obcą rzeczywistość jak w głęboką wodę, bez tłumaczenia czegokolwiek, by mogli samodzielnie skonstruować sobie w głowie jej obraz i zasady funkcjonowania. Drugi obóz to miłośnicy rozbudowanych konstrukcji opisowych przedstawiających świat drobiazgowo, rozsmakowani w finezyjnych szczegółach. „Nieskończona szachownica” utrafi raczej w gusta tych pierwszych: Kuttner nie opisuje miejsca ani czasu, w których rozgrywa się fabuła, w zamian za to podsuwa pewną liczbę tropów, które można złożyć jak klocki Lego, uzyskując mniej lub bardziej kompletny ogląd rzeczywistości. Moim zdaniem tropów jest nieco za mało, a obraz, jaki sobie złożymy, nie będzie całościowy. Owszem, mamy przyszłościowo-fantastyczny sztafaż z podziemnymi miastami, skanerami do śledzenia poszczególnych ludzi, urządzeniami do wywierania nacisku psychicznego na jednostki, wreszcie „wibropistoletami” czy „pneumoautami”. To jednak tylko dekoracje, które nic nowego nie wnoszą, a być może nawet nie są niezbędne.

Bo tym, co stanowi o sile książki, nie jest ani miejsce, ani czas akcji, ani nawet jej fabuła. Ba! Jeśli skupić się wyłącznie na powyższych elementach, lektura „Nieskończonej szachownicy” może nie dać satysfakcji. Jeśli jednak potraktować ją jak przypowieść o odpowiedzialności, zaczyna poruszać w nas struny, których istnienia nawet nie podejrzewamy.

Wspaniały jest wątek Emila Pastora – poznajemy go jako pełnego pasji ekscentrycznego naukowca, a żegnamy jako głęboko nieszczęśliwego i samotnego Boga pochłoniętego roztrząsaniem dylematów etycznych dotyczących własnej sprawczości i wszechmocy. Całym sercem współczujemy Robertowi Cameronowi, który za wszelką cenę próbuje nie ugiąć się pod ciężarem odpowiedzialności i nie zwariować. Na uwagę zasługuje także wątek Billy’ego Van Nessa – jeśli choć przez chwilę zastanowimy się nad mechaniką jego postrzegania świata, może nas przeszyć zimny dreszcz. I wreszcie nie sposób zadumać się nad tym, jak (w naszym realnym świecie) może wyglądać przepływ informacji między osobami u władzy a ich znajdującymi się o szczebel niżej współpracownikami, którzy filtrują doniesienia, zanim podadzą je jednostkom odpowiedzialnym za podejmowanie kluczowych decyzji dotyczących władania krajem czy blokiem militarnym. Ile faktów dociera do „prawdziwej góry”, a ile jest przemilczane? Jest to jakże aktualne pytanie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę co bardziej szokujące wypowiedzi liderów politycznych i religijnych.

Wnioski po lekturze „Nieskończonej szachownicy” mam niewesołe. Świat powieści okazał się dużo bardziej skomplikowany, niż mogło się wydawać po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów, a z treścią blurba naprawdę nie ma wiele wspólnego. Czytelnik może znaleźć się w sytuacji, jakby w sklepie kupił paczkę ciasteczek, a po zdjęciu opakowania okazało się, że w środku jest wrap z pikantnym kebabem. Niby i to, i to nadaje się do jedzenia, jednak różnica jest znaczna. Jaka? Dowiedzieć się można tylko po zjedzeniu. Przepraszam: po przeczytaniu.

 

Hanna Fronczak

    Mogą Cię zainteresować

    Poleć to jeszcze raz, Doroto (13)
    Recenzje fantastyczne Fahrenheit Crew - 10 czerwca 2014

    Adrian Tchaikovsky „Imperiu Czerni i Złota” „Drużyna Pierścienia”, jeden z najbardziej ogranych chwytów fantasy,…

    Trywialność epoki
    Bookiety Fahrenheit Crew - 6 kwietnia 2012

    Książka, która powinna być smakowita, zasmuciła mnie. Zerknąłem tu i tam. Podrapałem się w głowę: co się…

    Szeptanka o końcu Poświatowa
    Recenzje fantastyczne Cintryjka - 19 października 2015

    Nowa powieść Wita Szostaka wyrywa flaki… dosłownie. Agnieszka Chojnowska przeczytała i recenzuje. Nowa…

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *