Autor: Harlan Ellison,
Grafika: Sławomir Folkman,
Tytuł oryginalny: "Harlan’s Ellison Greatest Hits"
Seria wydawnicza: Wehikuł czasu
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS,
Redakcja: Krzysztof Tropiło,
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki,
Typ publikacji: papier, ebook,
Premiera: 24 lutego 2026
Wydanie: 1
Liczba stron: 544
Format: 13x21 cm
Oprawa: twarda,
ISBN: 978-83-8338-434-4
Cena: 69.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-8338-648-5
Cena (ebook): 54.99
Więcej informacji: Harlan Ellison „Opowiadania najlepsze”
Black Mirror według Ellisona
Sześć lat temu, przy okazji pisania recenzji powieści Alfreda Bestera „Człowiek do przeróbki” postawiłam tezę, że każdy pisarz w swojej twórczości – mniej lub bardziej świadomie – odzwierciedla obraz czasów, w których żyje. Ta refleksja powróciła do mnie podczas czytania zbioru „Opowiadań najlepszych” Harlana Ellisona. A potem doszłam do wniosku, że niektórzy uznani za klasyków autorzy idą krok dalej. Nie obrazują swoich czasów, lecz ich twórczość skupia się na uniwersalnych problemach nurtujących ludzkość; takich samych teraz, pięćdziesiąt czy sto lat temu. I czynią to w pełni świadomie, wiedząc, że rasa ludzka się nie zmienia, a jej lęki nie staną się inne ani jutro, ani za kilkaset lat.
Harlan Ellison bez wątpienia był właśnie takim pisarzem i świetnie wiedział, że tym, czego każdy z nas najbardziej się obawia, są śmierć i bezradność. Te dwie rzeczy zawsze będą nas przerażać. Motyw śmierci pojawia się w wielu historiach zawartych w tym tomie, a za każdym razem autor podchodzi do niego inaczej. Ot choćby śmierć niespodziewana spowodowana przez ukochaną osobę, którą darzymy zaufaniem („Śliczna Maggie Dolarooka”), śmierć bogów i całych planet („Ptak śmierci”), śmierć, która wcale nie jest końcem istnienia, lecz stanowi początek dalszego losu człowieka („Na równi pochyłej”), czy wreszcie śmierć jako element kształtujący naszą codzienną rzeczywistość („Skowyt bitych psów”). Harlan Ellison dokonał w tych opowiadaniach rzeczy cudownej: potraktował fantastykę jak narzędzie, dzięki któremu mógł oddać, uwypuklić i podsumować to, o czym większość z nas obawia się nawet pomyśleć. Bez elementu fantastycznego opowiadania składające się na niniejszy tom nie tylko nie miałyby sensu – one nie miałyby szansy powstać, bo twardy realizm nie spiąłby tak wspaniale wysnutych w nich wątków i elementów użytych do ich konstrukcji.
Ellison już dawno został uznany za klasyka… i nie stało się tak bez powodu. Każdy element rzeczywistości, który budzi naszą obawę, został przez niego dokładnie opisany, oświetlony ze wszystkich stron, a potem opisany jeszcze raz. Bezradność? Poznali ją doskonale bohaterowie „Nie mam ust, a muszę krzyczeć” (tak, w ich przypadku śmierć, która większość z nas przeraża, była wybawieniem). Może coś o niej powiedzieć Peter Novins, protagonista „Swobodnych” (nie ma nic straszniejszego, niż konfrontacja z samym sobą, kiedy uświadamiamy sobie ogrom własnych błędów). Bezradność rodziców Jeffa Kinzera („Jefty ma pięć lat”) wiedzie ich do rozpaczy, która nigdy się nie skończy, podobnie jak bezradność narratora tegoż opowiadania, który robi wszystko, co trzeba, stara się, jak może, a mimo to wszystko idzie mu źle. Z kolei bezradność Ewsisa, kosmity wyznania mojżeszowego, który szuka dawnego współwyznawcy, by móc dopełnić pewnego rytuału („Szukam Kadaka”), ma w sobie pierwiastek komiczny. (Jeśli chodzi o tę historię, mam z nią pewien problem, bo nie wiem, czy traktować ją jak rozrywkową opowiastkę bazującą na absurdzie sytuacyjnym i uniwersalnym stereotypie „komicznego Żyda”, czy jak przypowieść o trudach poszukiwania). I wreszcie mamy bezradność ludzkiej masy ujętej w karby czasu i harmonogramów („Kajaj się Arlekinie – rzekł Tiktakor”). To bodaj jedyne z opowiadań z tomu, które tchnie pewnego rodzaju optymizmem: pokazuje, że działanie ma sens, nawet jeśli wydaje się, że wszystkie nasze wysiłki są skazane na porażkę, a jedynym, co za nie dostaniemy, będzie egzekucja. Historia ta jest wyjątkowa, bo Ellison raczej nie szafuje optymizmem, a wydźwięk tekstu jest jednoznacznie pozytywny.
Opowiadania zawarte w tym tomie powstały kilkadziesiąt lat temu, i to widać, przede wszystkim po języku, jakiego używał pisarz. Dzisiejszy trend stosowania „języka transparentnego” stopniowo ruguje z czytelnika umiłowanie do celnych fraz, lapidarnych sformułowań zapadających prosto w serce czy niepokojąco subtelnych opisów odczuć i stanów psychicznych. Ellison w swojej twórczości połączył to, co najlepsze: sprawność pióra, zmysł obserwacji, biegłość narracyjną i inteligencję – w końcu pisarzem kanonu nie zostaje się za nic. „Opowiadania najlepsze” wcale się nie zestarzały, po części dla aktualności tematów, a po części dlatego, że – abstrahując od przygnębiającego wydźwięku większości z nich – czyta się je z wielką przyjemnością. A po ukończeniu kolejnego przychodzi wrażenie, że oto dowiedzieliśmy się czegoś więcej o nas samych.
Jeśli miałabym określić „Opowiadania najlepsze” jednym słowem, użyłabym słowa „niepokojące”. Są jak niedokończona myśl, która nie daje nam zasnąć, jak drzazga, którą niby usunęliśmy, ale wciąż dotykamy miejsca, w którym tkwiła. Umiejętność takiego oddziaływania na czytelnika ma twórczość bardzo nielicznych pisarzy, a Ellison do nich należy. Więc jeśli chcemy zmierzyć się ze swoimi strachami i zagłębić w swoją niepewność, przeczytajmy tę książkę. Może się zdarzyć, że dzięki niej ujrzymy siebie i współczesne czasy w innym świetle, pod innym kątem – i da nam to olbrzymią satysfakcję.
Hanna Fronczak

Brian Herbert i Kevin J. Anderson „Nawigatorzy Diuny”
Zapowiedź książki Briana Herberta i Kevina J. Andersona „Nawigatorzy Diuny”, planowanej do…

Złodziejski alien
Konrad Fit wyruszył na wielką, długą i emocjonującą wyprawę po tajemniczych zakątkach kosmosu. Towarzyszyli mu Evan…

Opcja myślenia, czyli traktat o wymierającym gatunku Polaków
Autor: Piotr Zychowicz Tytuł: „Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć…

















Wydarzenie wirtualne
10.06.2026
Niepołomice
Fuj, okładka z genAI.