Autor: Poul Anderson,
Grafika: Igor Morski, Sławomir Folkman,
Tytuł oryginalny: "The High Crusade"
Seria wydawnicza: Wehikuł czasu
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS,
Redakcja: Agnieszka Horzowska,
Tłumaczenie: Jarosław Kotarski,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 24 marca 2026
Liczba stron: 192
Format: 13 x 21 cm
ISBN: 978-83-8338-423-8
Cena: 49.99 PLN
Więcej informacji: Poul Anderson „Podniebna krucjata”
Królestwo niebieskie
Fantastyka chętnie sięga do burzliwych okresów historycznych. W katalogu literatury fantastycznej są więc ich dramatyzacje i fabularyzacje, alternatywne historie i rzeczywistości równoległe. W fantastyce historycznej nie braknie przy tym magii albo co najmniej sił nadprzyrodzonych. Nierzadko też pojawiają się niesamowite i tajemnicze zdarzenia, a na porządku dziennym jest „wzbogacanie” znanej historii fikcyjnymi wątkami. Nie inaczej jest z krucjatami do Ziemi Świętej i stuletnią awanturą wojenną królów angielskich we Francji. Przed „Podniebną krucjatą” Poula Andersona nie było jednak opowieści o pozaziemskim królestwie, które chwałą miecza, odwagą i bitewnym męstwem odbito z rąk obcych.
„Podniebna krucjata” opowiada historię podbojów istnego zabijaki, nieustraszonego sir Rogera de Tourneville, sojusznika króla Anglii. Rzecz w tym jednak, że ten sojusz nie został skonsumowany, bo ów zawadiaka i duszą awanturnik nie poprowadził swojego wojska za kanał angielski do Francji. Oto w roku pańskim 1345 baron de Tourneville stanął obozem na błoniach pod Ansby w Lincolnshire dla zwołania ochotników do sformowania królewskich posiłków. Przypadek zrządził, że wylądował tam również zwiad kosmicznych najeźdźców Wersgorów, liczących na łatwy podbój kolejnej planety. Baron nie dał się im jednak zaskoczyć i absurdalnie brawurowym natarciem opanował statek zwiadowczy obcych. Nieświadom przepaści dzielącej ziemskie średniowiecze od zaawansowania technologicznego nienawistnych Obcych z nieba, zdobył w ten sposób cuda techniki zakrawające na czystą magię. Sir Roger uznał to zwycięstwo za dowód łaski boskiej i błogosławieństwa dla wyprawy do Francji, a może nawet i krucjaty do Ziemi Świętej.
Sir Roger rusza więc do króla na pokładzie zdobytego statku kosmicznego, ale przebiegłość pozaświatowego jeńca powoduje, że baron ze swoimi ludźmi ląduje gdzieś w kosmosie na planecie zdobytej niedawno przez Obcych. Szybko opanowuje jednak strach i dezorientację swojej armii, sprawnie przyuczonej do używania technomagicznych sprzętów i broni. Impet krucjaty prowadzonej doposażoną kosmicznie średniowieczną armią nie zna granic i chytrze obmyślonym uderzeniem przełamuje opór twierdzy Obcych. Jedna planeta nie zaspokaja głodu podbojów i pozaziemska krucjata wkrótce dociera na inne planety zniewolone podbojami przez Wersgorów. Zaraz też, tak jak dzieje się to pośród ziemskich księstw i królestw, znajdują się sojusznicy gotowi do tej krucjaty się przyłączyć. Zręczna i zmyślna gra pozorów sir Rogera, wzmocniona nietuzinkową wyobraźnią i sprytem, wynoszą go na piedestał władzy i uznania także wśród pozaziemskich krzyżowców. Zapamiętanie w szerzeniu mieczem słowa bożego i wyzwalaniu kolejnych planet, osłabia jednak jego czujność, co podstępnie wykorzystuje najbliższy druh i towarzysz od miecza. Przywódca krucjaty musi więc zdecydować co jest ważne dla niego i dla jego misji niesienia słowa bożego i uwalniania planet z jarzma wersgorskiego zniewolenia.
Historię podniebnej krucjaty sir Rogera de Tourneville poznajemy z kroniki spisanej przez brata Parvusa, którego opat wysłał na miejsce pierwszego starcia z obcymi dla zbadania sytuacji. W takiej narracji „Podniebna krucjata” jest powieścią szkatułkową, a relacja zakonnika nadaje jej posmak opowieści kanterberyjskiej. Przebiegłość, spryt i pożądanie zdobyczy godne normańskich korzeni, ale też odwaga z lojalnością wobec króla wobec króla i wiary, czynią sir Rogera doskonałym bohaterem międzygwiezdnych przygód i awantury. Anderson zastosował przy tym narrację stylizowaną na język i horyzonty poznawcze średniowiecznej wiedzy, zręcznie jednak wplatając pojęcia i terminy z epoki podróży międzygwiezdnych. Powieść zyskuje tym rodzaj unowocześnienia anachronizmów średniowiecznego poglądu na boską naturę (wszech)świata i jej postrzeganie w kategoriach wiary. Nadaje to „Podniebnej krucjacie” lekkości czytania, a blaster za rycerskim pasem nie kontrastuje ze stalą pancerzy i mieczy. Dopełnia tego widok konnicy wyłaniającej się z ładowni statku gwiezdnego i feudalny ceremoniał powitania emisariuszy obcych sprzymierzeńców krucjaty. Miejscami jednak autor zanadto sobie pofolgował, bo w czasach sir Rogera ziemską broń palną reprezentowały tylko technologicznie prymitywne bombardy. Podobnie ma się sprawa z łatwością przyswajania wiedzy praktycznej o zdobytych cudach techniki przez ludzi ukształtowanych wiedzą i światopoglądem średniowiecza. Idealistyczne są też ich otwartość i tolerancja. Trudno je sobie bowiem wyobrazić u niepiśmiennego pospólstwa, które nie zaznało dobrodziejstwa choćby elementarnej edukacji. To jednak tylko drobnostki, bo dzięki znacznej dawce ironii i humoru powieść po prostu się czyta.
W „Podniebnej krucjacie” zderzenie ziemskiego średniowiecza z zaawansowaniem technologicznym ras pokonujących odległości międzygwiezdne, jest swoistą drwiną z uznawanej za dogmat wyższości bardziej zaawansowanych cywilizacji (cokolwiek to znaczy). Społeczeństwa uznawane za mniej zaawansowane wielokroć udowadniały w historii, że potrafią stawić czoła tym, którzy nad nimi górują. Posiadają bowiem to, co społeczeństwa bardziej cywilizowane częstokroć utraciły bądź odrzuciły – więzi społeczne, tradycje, lojalność, zasady, bliskość we wspólnocie. Wyżyny technologicznego rozwoju budowane na strachu i uzależnieniu od zdobyczy cywilizacyjnych wyzwalają tylko pychę, butę samowywyższenia, zaślepiają. Wersgorskie imperium jest więc takie, jak imperia ziemskie. To kolos na glinianych nogach, które łatwo utrącić szarżą na kopie, falą piechoty z berdyszami i deszczem strzał z niezawodnych angielskich łuków.
Nieustraszony i nieziemsko odważny sir Roger de Tourneville pokonuje najeźdźców z nieba nadzwyczaj łatwo, bo technologiczna pycha i cywilizacyjna wyższość stłumiła ich czujność, pozbawiając jednocześnie instynktu przetrwania. Powstałe na wersgorskich gruzach królestwo boże będzie zatem prawdziwie niebieskie!
Tomasz Kokowski

Zawartość cukru w cukrze
Tytuł: „Linia krwi” Autor: James Rollins Tłumacz: Jerzy Żebrowski Wydawca: Albatros…

Autorze, autorze, cóżeś mi uczynił
Hanna Fronczak przeczytała powieść Stevena Saylora „Gniew Furii” i chlipie sobie cichutko w kąciku.…

To elementarne, detektywie Chase
Tytuł: „Moriarty” Autor: Anthony Horowitz Tłumacz: Maciej Szymański Wydawca: Rebis 2015 Stron:…

















Warszawa
17.04.2026 - 19.04.2026
