[RECENZJA] „Vice Versa” Milena Wójtowicz

Tytuł: "Vice Versa"
Autor: Milena Wójtowicz,
Grafika: Magdalena Zawadzka, Aureusart,
Cykl: Post Scriptum
Wydawnictwo: Wydawnictwo Jaguar,
Redakcja: Dominika Repeczko,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 25 czerwca 2019
Wydanie: 1
Liczba stron: 304
Format: 13x20 cm
Oprawa: miękka,
ISBN (papier): 978-83-7686-799-1
Cena (papier): 37,90 zł
Więcej informacji: Milena Wójtowicz „Vice Versa”

Kronika obyczajów niestandardowych

(recenzja przedpremierowa)

 

Czas temu jakiś przeczytałam powieść Mileny Wójtowicz „Post scriptum”. Gdybym bardzo chciała wcisnąć ją w szufladkę, nazwałabym ją lekko paranormalnym kryminałem z przymrużeniem oka. Książka dorobiła się bardzo udanej kontynuacji – „Vice versa”. Wątek kryminalny jest w niej śladowy, można raczej określić ją jako powieść obyczajową. Tyle że obyczaje, jakie są w niej przedstawione, są mocno niestandardowe, podobnie jak trójka głównych bohaterów.

Tak, trójka, bo tandem Piotra i Sabiny powiększył się o Żanetę, która pełni w ich firmie rolę praktykantki. Dziewczyna musi zaadaptować się do nowej pracy, a przede wszystkim, do tego, kim jest – swoją drogą, określenie „dziad borowy”, używane w stosunku do młodej kobiety o tęczowych włosach, jest absurdalne. I tu dochodzimy do sedna – to właśnie wszechobecne postawione na głowie poczucie humoru sprawia, że powieść czyta się jednym tchem.

Bo autorka wplata w narrację prawdziwe perełki absurdu. Zazwyczaj jest to tylko kilka słów, zdanie albo dwa – ale za to jak działają na wyobraźnię! Kiedy dotarłam do sceny, w której Sabina określa rozmiary lokalnego Nessie za pomocą dalmierza, uśmiechnęłam się. Przy druidach, którzy pozyskują jemiołę z drzew zgodnie z zasadami BHP, czyli w uprzęży do prac na wysokościach – przetarłam oczy, bo wizja nie chciała mnie opuścić. Gdy dotarłam do czupakabry, który okazał się geniuszem od sterowników plc – lekko mnie przytkało. Ale prawdziwym wyzwaniem dla mojej zdolności wizualizacji okazał się wilkołak opanowany przez pierwotną żądzę kąsania, gryzący zdezynfekowany gryzak ze sklepu zoologicznego. Co się wyobraziło, już się nie odwyobrazi.

I dobrze. Tak ma być. Bo literatura rozrywkowa właśnie to ma dawać czytelnikowi: inteligentną rozrywkę. Taką, która pozwoli choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości… a może nawet dać mu małą nadzieję, że świat, który nas otacza, kryje rzeczy, których istnienia nawet nie podejrzewamy.

Zakończenie powieści sugeruje, że ciąg dalszy, a i owszem, nastąpi. Jeśli o mnie chodzi, powiem jedno: niech stanie się to jak najszybciej. Bo częściowo magiczny, a częściowo „normatywny” świat, jaki udało się stworzyć Milenie Wójtowicz w cyklu o Sabinie, Piotrze i Żanecie, to idealna odtrutka na toksyczność dnia codziennego.

Hanna Fronczak

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Miejsce dziur jest w serze
Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 28 lutego 2018

Recenzja przedpremierowa książki Michała Gołkowskiego „Spiżowy gniew”. Książki Michała Gołkowskiego lubię za…

Joseph Delaney „Kroniki Gwiezdnej Klingi: Nowy mrok”
Fantastyka MAT - 21 października 2016

Autor: Joseph Delaney Tytuł: Kroniki Gwiezdnej Klingi: Nowy mrok (Spook’s: A New Darkness)…

Strefa Strefie nierówna
Recenzje fantastyczne nimfa bagienna - 2 stycznia 2017

Strefa niby ta sama, ale jednak trochę inna… na szczęście. Hanna Fronczak i jej wrażenia…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!