Autor: Paulina Hendel,
Grafika: Paulina Walachowska,
Cykl: Sztorm
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta,
Redakcja: Karolina Borowiec-Pieniak,
Korekta: Krystian Gaik, Dominika Synowiec,
Lektor: Krzysztof Szczepaniak,
Typ publikacji: papier, ebook, audiobook,
Premiera: 4 marca 2026
Wydanie: 1
Liczba stron: 592
Format: 13x20 cm
ISBN: 978-83-68608-31-1
Cena: 57.99 PLN
ISBN (ebook): 978-83-68608-32-8
Cena (ebook): 47.99
ISBN (audiobook): 978-83-68608-33-5
Cena (audiobook): 47.99 PLN
Więcej informacji: Paulina Hendel „Zakon”
Citius, altius, Zakon
Z drugimi tomami rozpoczętych już serii bywa podobnie jak z porannym spożywaniem posiłków po bardzo upojnej trunkowo nocy – albo przyjmują się dobrze, wzmacniając organizm, albo prowadzą do „zwrotów” (cały czas mówimy o książkach, oczywiście). Niebezpieczeństw i pułapek czyha na autora naprawdę sporo – tym więcej, im bardziej pierwsza odsłona przypadła do gustu czytelnikom.
Oczekiwania miłośników talentu to jedno. Próba dotrzymania jakości, świeżości i tempa to już zupełnie inna bajka. A najgorzej jest wtedy, gdy ów drugi wolumin stanowi środkową część trylogii. Często zdarza się wówczas, że autor niemal na siłę wciska wydarzenia mające przygotować czytelnika na wielki finał, co bywa wręcz wyczuwalne podczas lektury.
Na szczęście nie każdą książkę, będącą „kolejną częścią”, trapią wspomniane przypadłości. Ba, zdarzają się czasem istne perełki, w których odnajdujemy nie tylko to, co zachwyciło nas podczas lektury pierwszej odsłony, ale w sensowny sposób dostajemy wszystkiego „ciut więcej”. O takiej właśnie powieści pragnę Wam dziś opowiedzieć. Mowa o „Zakonie” autorstwa Pauliny Hendel.
Książka ta stanowi drugi tom cyklu zatytułowanego na cześć głównego protagonisty, „Sztorm”. Nie podano jeszcze informacji, jaka będzie docelowa długość tej serii. „Zakon” ukazał się nakładem wydawnictwa Mięta. Wolumin jest wyraźnie grubszy od „Wzgardy”, która rozpoczynała cykl, liczy sobie bowiem niemal sześćset stron.
Paulina Hendel w swojej najnowszej powieści nie traci ani mikrona ostrości literackiego pazura. Mimo, że mogłoby się wydawać, iż tak opasły tom będzie oferował znaczne spowolnienie tempa akcji oraz więcej opisów, retrospekcji czy też przemyśleń postaci, rytm opowieści wydaje się przynajmniej równie wartki, jak we „Wzgardzie”. Jednak to, że dzieje się dużo, szybko i na wielu „frontach” nie sprawia w żadnym wypadku, że pojawia się chaos, który mógłby zamącić czytelnikowi w głowie. Hendel bardzo precyzyjnie rozplanowała powieść i poszczególne wydarzenia wyznaczające jej rytm.
Równocześnie wszyscy ci, którzy mogli zachwycić się mrocznym klimatem opisanym (co jest prawdziwą sztuką warsztatową) językiem lekkim i pełnym humoru, tutaj dostają to samo, a nawet jakby o jeden „level” wyżej. Fabularnie Paulina Hendel stawia na skomplikowaną intrygę godną mistrzów dark fantasy o kryminalnym zacięciu, takich jak Glen Cook. Równocześnie nie zapomina o czytelnikach łaknących nowych informacji o historii, zwyczajach i ciekawostkach wykreowanego przez nią świata. Informacje o wydarzeniach z tomu pierwszego zostały tak delikatnie wplecione w fabułę i dialogi, że nie sprawiają wrażenia dodanych na siłę.
Autorka wciąż jednak nie odkryła wszystkich kart, co bez wątpienia łączy się z informacją na końcu powieści, o tym, że kolejny tom jest w przygotowaniu. Do grona ocalałych postaci z pierwszej części dołączają nowi bohaterowie – zarówno protagoniści, jak i antagoniści. Nie są oni w żadnym wypadku kalkami tych, których okrutne (a czasem sprawiedliwe) pióro autorki wymazało z uniwersum „Sztormu”.
Paulina Hendel sprawia wrażenie, jakby tworzenie ciekawych postaci pierwszo- i drugoplanowych nie stanowiło dla niej żadnego wysiłku, a kolejne tylko czekały, by pojawiać się na kartach książki. Czasem wręcz szkoda, że niektórych z nich już więcej nie spotkamy (tak, w tym tomie też zdarzą się momenty, gdy fani co niektórych postaci uronią łzę). Należy jednak pamiętać, że świat „Zakonu” jest prawdziwie mroczny, a liczne dowcipy i łotrzykowskie akcje podejmowane przez protagonistów są tylko cienką warstwą pozłoty, pozwalającą na chwilę zapomnieć o wszechogarniającym mroku.
Mimo czysto rozrywkowej formy, powieść „Zakon” Pauliny Hendel posiada dość dobrze widoczne drugie dno. To gorzka refleksja odbijająca nasz współczesny świat w lustrze pierwszorzędnej fantastyki. Książa skłania do przemyśleń, które niestety niekoniecznie prowadzą do pozytywnych wniosków. Czy taki był zamiar autorki? Tego nie wiem. Na pewno jednak nie jest to utwór, który po lekturze można odłożyć na półkę i o nim zapomnieć. O ile uważałem „Wzgardę” za świetną powieść, o tyle „Zakon” jest książką świetną z plusem. Jedyne, co mnie jako recenzenta nieco przeraża, to fakt, jak wysoko zawiesiłem poprzeczkę oczekiwań względem kolejnej odsłony cyklu „Sztorm”. Mam nadzieję, że i tym razem Paulina Hendel pozytywnie mnie zaskoczy.
Piotr Wojnarowicz

[OPINIA] „Wojna królów” (Jan Žižka, Medieval)
Martin Králik zapytał na swoim profilu na FB o opinię na temat…

This is Sparta!
Autor: Scott M. Rusch Tytuł: „Wojny Sparty” Tłumacz: Norbert Radomski Wydawca: Rebis…

„TakeIT” – weź sprawy we własne ręce
Jak będzie wyglądała przyszłość za sto lat? Czy czeka nas bajkowo rozwinięty…

















Warszawa
17.04.2026 - 19.04.2026
