[RECENZJA] „Zmierzch bogów” Michał Gołkowski

Tytuł: "Zmierzch Bogów"
Autor: Michał Gołkowski,
Cykl: Bramy ze złota / Siedmioksiąg grzechu
Wydawnictwo: Fabryka Słów,
Typ publikacji: papier, mobi, epub,
Premiera: 13 listopada 2019
Więcej informacji: Michał Gołkowski „Zmierzch Bogów”
Fragmenty: Michał Gołkowski „Zmierzch bogów” – fragment

I znów trochę inaczej

Cykl Siedmioksiąg Grzechu przekroczył półmetek – „Zmierzch bogów” jest jego piątym tomem. Przy tak długich seriach autorom bywa trudno zachować zbliżony poziom wszystkich „składowych”, ale muszę przyznać, że Michałowi Gołkowskiemu się to udało. W każdej części dodaje coś nowego, więc opowieść o Zahredzie nie jest męczeniem schematu: „zbudził się, doszedł do władzy, zginął”. Każdy kolejny ukazuje nam głównego bohatera od nieco innej strony, dzięki czemu cykl nie jest monotonny i – dzięki powtarzalności schematu – po prostu nudny. To mi się podoba.

Podoba mi się też iście bizantyjskie (nomen omen) ustawienie intrygi z zaproszeniem Maslamy do obozu i Mirą jako zakładniczką. Z przyjemnością obserwowałam „rozwój znajomości” Zahreda z Maslamą i Zahreda z basileusem Leonem. W poprzednich tomach to właśnie Zahred był samcem alfa, kimś, kto potrafi narzucić swoją wolę innym przywódcom lub po prostu ich pokonać. W „Zmierzchu bogów” ma dwóch równorzędnych przeciwników… z których jeden, przynajmniej w teorii, jest po jego stronie.

Żeby nie było zbyt różowo, jest też kilka rzeczy, które bardzo nie przypadły mi do gustu. Nie podoba mi się prowadzenie postaci Miry. Z jednej strony Zahred wciąż podkreśla, jaka to jego kobieta jest inteligentna, ale z drugiej Mira zachowuje się infantylnie. Jej dziecięcy zachwyt wszystkim, co napotyka w Konstantynopolu, działał mi na nerwy. W zamierzeniu prawdopodobnie miał służyć przedstawieniu tej postaci jako czarującego dziecka natury, ale zbyt wiele jest naiwności w tej kobiecie, która przecież trochę już w życiu przeszła. I to czyni ją niewiarygodną. Ponadto plan wyjścia z trudnej sytuacji, który pod koniec przedstawia Zahredowi, zupełnie do niej nie pasuje. Jest zbyt okrutny, zbyt pragmatyczny i zbyt zimny jak na dzieło jej umysłu. Aczkolwiek gdyby wymyślił go sam Zahred lub ktokolwiek z jego oddziału, uwierzyłabym bez zastrzeżeń.

Wątek gejowski rozśmieszył mnie, ale nie był to śmiech wesoły. Średniowieczni Skandynawowie uważali homoseksualizm za rzecz haniebną, a mężczyzn, którzy obcowali cieleśnie z własną płcią, wieszali na jednej szubienicy z psami – żeby hańba była większa. Drużyna Zahreda doskonale wie, z kim umila sobie życie ich kolega… i zupełnie na to nie reaguje. Jak dla mnie jest to zbyt współczesne podejście do sprawy, całkowicie niedopasowane do ducha czasów. I przez to jest irytujące.

Nie podoba mi się „przegadanie” książki. Rozbudowane opisy przyrody to nie jest to, co pasuje do powieści akcji. Mam wrażenie, że książce wyszłoby na zdrowie, gdyby odchudzić ją o jakieś sto stron. Bo były momenty, kiedy podczas lektury przerzucałam kartki. Nie kręciły mnie kolejne opisy kolejnych miejsc… zresztą w większości do siebie podobnych. Nie, nie tak powinno być.

Natomiast bardzo – ale to bardzo! – podobało mi się zakończenie. Wychodzi na to, że kimkolwiek jest ten (kimkolwiek są ci?), do którego (których?) przez pięć tomów Zahred krzyczał „Ujrzyj(cie) mnie!” – wreszcie go usłyszeli. Czy to coś zmienia? Zobaczymy. Do końca serii pozostały jeszcze dwa tomy… i nie mogę się ich doczekać.

Hanna Fronczak

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Krzysztof Haladyn „Na skraju Strefy”
Patronaty F-ta MAT - 11 kwietnia 2016

Autor: Krzysztof Haladyn Tytuł: Na skraju Strefy Seria: Fabryczna Zona Wydawnictwo: Fabryka Słów…

Maja Lidia Kossakowska „Zakon Krańca Świata” tom 2

Autor: Maja Lidia Kossakowska Tytuł: Zakon Krańca Świata, tom 2 Wydawnictwo: Fabryka…

Andrzej Pilipiuk „Karpie bijem”

Już jutro do księgarń trafi najnowsza książka Andrzeja Pilipiuka „Karpie bijem”. Terminator…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!