Autor: Ira Levin,
Grafika: Agnieszka Drabek,
Tytuł oryginalny: "The Stepford Wives"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros,
Redakcja: Piotr Królak,
Korekta: Dorota Jakubowska, Urszula Okrzeja,
Tłumaczenie: Janusz Ochab,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 6 maja 2026
Liczba stron: 192
Format: 13x20 cm
ISBN: 978-83-8361-798-5
Cena: 45.9 PLN
Więcej informacji: Ira Levin „Żony ze Stepford”
Żona udealna
Wydawnictwo „Albatros”, biorąc się za wydawanie nowych przekładów klasycznych powieści autorstwa Iry Levina, postanowiło jako drugie – po niedawno recenzowanej na łamach Fahrenheita książce „Dziecko Rosemary” – dać swoim czytelnikom możliwość zapoznania się z „Żonami ze Stepford”. Jest to powieść, która powstała kilka lat po „Dziecku…” i do pewnego stopnia jeszcze bardziej ugruntowała już i tak silną pozycję Levina na amerykańskim rynku literackim, co dodatkowo zostało poparte szybką hollywoodzką adaptacją (która z kolei doczekał się kilku mniej udanych, luźno opartych na jej treści sequeli, a także słynnego remake’u autorstwa Franka Oza z 2004 roku). Autorem nowego tłumaczenia jest Janusz Ochaba. Należy jeszcze zwrócić uwagę, że, podobnie jak w przypadku „Dziecka Rosemary”, twarda okładka z surową, ale dobrze dobraną oprawą graficzną, wzbudza pozytywne emocje estetyczne.
„Żony ze Stepford” to powieść krótka, powstała bowiem w czasach, gdy sztuką było wyrazić swoją myśl w kompaktowej formie, a liczne rozbudowywane uniwersa, jakże dziś popularne, były rzadkością i pozostawały pieśnią przyszłości. Jest to książka, której przypisywanie na siłę konkretnej szufladki gatunkowej wydaje się być zadaniem zarówno niewygodnym, jak i mijającym się z celem. Niezależnie czy uznamy ją za thriller, horror, społeczną satyrę, czy science-fiction (bądź mieszankę tych gatunków), najważniejsza jest jej treść i przekaz. Ira Levin bowiem widocznie stara się każdą swoją powieścią poruszyć rozleniwione latami boomu finansowego amerykańskie społeczeństwo, przypominając mu o nierozwiązanych problemach, które je toczą.
Książka zaczyna się spokojnie, niczym lekka obyczajowa powieść. Ot, młode małżeństwo przeprowadza się do tytułowego Stepford, zaczyna poznawać sąsiadów i wrastać w lokalną socjetę. Z każdą kolejną stroną, każdym dniem w ich życiu zaczyna pojawiać się jednak pewien dysonans, wkrada się między litery powieści mrok, czający się jakby tuż obok, nieuchwytny, obecny gdzieś na granicy spojrzenia. Co ciekawe – i myślę, że dość odważne, jak na czas powstania książki – podobnie jak w przywołanym „Dziecku Rosemary”, tu również główna postać kobieca, Joanna, jest zdecydowanie ważniejsza, silniejsza i bardziej spostrzegawcza, i to ona próbuje odkryć tajemnice Stepford. Natomiast jej mąż Walter bardzo łatwo i szybko zrasta się z lokalną społecznością, nie widząc, bądź nie chcąc widzieć, jakichkolwiek sygnałów ostrzegawczych.
Zatem dużą część powieści stanowi śledztwo jakie przeprowadza Joanna. Orientuje się ona bowiem, że zdecydowana większość pań w jej wieku i z jej środowiska, w żadnym wypadku nie jest zainteresowana podejmowaniem jakichkolwiek działań wykraczających poza obowiązki domowe aka „bycie idealną panią domu”. Co więcej, z czasem, najpierw jedna, potem druga koleżanka, które wyróżniały się z tego szarego tłumu bez zainteresowań, w zbliżonych okolicznościach zmieniają się nie do poznania i stają się dokładnie takie same, jak cała reszta miłośniczek domatorstwa ze Stepford. Walter Joannie nie przeszkadza w jej badaniach, ale też i zbytnio nie pomaga, ponieważ zajmują go częste spotkania w tajemniczym Stowarzyszeniu Mężczyzn. O tym, co z tego wszystkiego wynikło, nie będę oczywiście nieznających tej historii Państwa informować, jednak mogę stwierdzić, że zakończenie książki jest przynajmniej równie przewrotne i ciekawe, jak w „Dziecku Rosemary”.
Z przytaczaną tu już kilkukrotnie poprzednią powieścią Levina „Żony ze Stepford” łączy jeszcze jedno, mianowicie to, że czytelnik może po skończeniu lektury bądź to odczytać ją jako fantastycznonaukową przenośnię, mającą na celu wstrząśnięcie społeczeństwem i zwrócenie mu uwagi na kwestie praw kobiet i ich roli w zmieniającym się świecie, bądź wybrać ścieżkę czystego realizmu, który elementy potencjalnie fantastyczne uzna za wytwory zbyt bujnego umysłu Joanny. Myślę, że takie, a nie inne wkładanie czytającym do ręki możliwe „omijanie” fantastyki, mogło się wziąć z pozycji literatury fantastycznej w Stanach Zjednoczonych początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Były to bowiem czasy, kiedy słowo „nerd” stanowiło jednoznaczną obrazę, a, czytaniem jakiejkolwiek fantastyki, a poza kilkoma wyjątkami, nie wypadało się chwalić. Co ciekawe, już dziesięć lat później sytuacja zaczęła wyglądać znacznie lepiej i można się tylko zastanawiać, czy przypadkiem „Żony ze Stepford” nie dołożyły to tych zmian swojej małej cegiełki.
Czy jest więc ta powieść Iry Levina ciekawostką, ale jednak trącącą myszką, czy też potrafi się obronić jako dzieło cały czas aktualne? Uważam, że dla czytelnika, który lubi książki z drugim dnem będzie to bardzo sycąca lektura. Podobnie, jak z elementami fantastycznymi, tak i kwestię walki akurat o prawa kobiet można podmienić na inną grupę społeczną, która w danym momencie jest gorzej traktowana i nagle okazuje się, że „Żony ze Stepford” mogą dobrze oddać i jej sytuację. Poza tym jest to po prostu świetnie warsztatowo napisana książka, którą, mimo upchanej w nią dużej dozy treści do przemyśleń, po prosu świetnie i szybko się czyta. Warto.
Piotr Wojnarowicz

Bardzo odświeżające
Recenzja książki Williama Goldmana „Narzeczona księcia”. „Narzeczona księcia” to książka z pewnością,…

O powstaniu warszawskim bez serca
Autor: Andrzej Borowiec Tytuł: „Chłopak z Warszawy. Powstanie warszawskie oczami szesnastoletniego żołnierza” Wydawca:…

Wznowienie
Istnieją dwa typy książek. Pierwszy z nich to przeciętna pozycja, zawsze tak…

















Skierniewice
24.07.2026 - 26.07.2026
