[Recenzja] „Strzeżcie się, olbrzymy!” Jorge Aguirre, Rafael Rosado

Tytuł: "Strzeżcie się, olbrzymy!"
Autor: Jorge Aguirre, Rafael Rosado,
Tytuł oryginalny: " Giants Beware! (The Chronicles of Claudette)"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Jaguar,
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska,
Typ publikacji: papier,
Premiera: 26 kwietnia 2019
Liczba stron: 208
Format: 19,5x25,4 cm
Oprawa: miękka,
ISBN (papier): 978-83-7686-773-1
Cena (papier): 24,90 zł
Więcej informacji: Jorge Aguirre, Rafael Rosado „Strzeżcie się, olbrzymy”

Nie taki diabeł straszny

Razem z bohaterami „Strzeżcie się, olbrzymy!” znajdujemy się w miasteczku Mont Petit Pierre w czasach dzielnych rycerzy i pięknych księżniczek.

Mała Cloudette jest kilkuletnią, energiczną, zadziorną dziewczynką. Marzy jej się sława, którą chciałaby zdobyć, zabijając groźnego olbrzyma będącego postrachem Mont Petit Pierre. Wśród mieszczan krąży legenda o tym, że krwiożerczy olbrzym żywi się dziecięcymi stópkami. Dzielna Cloudette namawia swojego młodszego brata Gastona i przyjaciółkę Marie na wyprawę. Cała trójka wyrusza w drogę do Góry Olbrzyma, żeby odnaleźć i pokonać bestię. Towarzyszy im również zabawny psiak, podopieczny Cloudette, o wdzięcznym imieniu Śmiałek.

Choć na początku można pomyśleć, że będziemy mieć do czynienia z  przesiąkniętymi przemocą i krwawymi scenami walki, ta myśl opuszcza nas  niemalże w momencie, w którym za dziećmi zamykają się bramy miasta. Wprawdzie mali bohaterowie po drodze przeżywają mnóstwo niebezpiecznych przygód, ale też odkrywają, że w życiu ważniejsze niż sława są: dobroć, przyjaźń, tolerancja.

Czytając „Strzeżcie się, olbrzymy!” chwilami nie można oprzeć się wrażeniu, że tworzący tę historię wykorzystali motywy z kilku znanych baśni. W przygodach Cloudette i jej przyjaciół możemy odnaleźć elementy przypominające „Jasia i Małgosię”, „Królewnę Śnieżkę” czy „Calineczkę”. Niemniej jednak całość jest zgrabnie opowiedziana zupełnie na nowo. Zabrakło moim zdaniem dokończenia historii pomocnika kowala, Zubaira, gdyż nie do końca wiadomo, kim on właściwie jest i co ma wspólnego z olbrzymem. Drugą niedokończoną kwestią jest pojawienie się śladu stopy olbrzyma matki, ale na próżno czekamy na konfrontację z potworem. Autor najwyraźniej zrezygnował ze zbytniego straszenia dzieci, bo motyw ten do końca książki już się nie pojawia. I to są chyba jedyne rzeczy, do których można mieć pretensję. Postaci występujące w komiksie są barwne i różnorodne pod względem charakterów, a historia w nim opowiedziana toczy się dynamicznie, w zmiennej scenerii, tak że czytelnik nie ma czasu żeby się znudzić.

To książka w formie komiksu dla dzieci, starannie wydana, z ciekawymi rysunkami w ciepłych kolorach. Dialogi prowadzone w sposób zrozumiały również dla całkiem małych odbiorców.

Panele rozłożone przejrzyście, nie przytłaczają ilością detali, dzięki czemu lektura jest przyjemna. Komiks z powodzeniem można polecić małym miłośnikom opowieści obrazkowych. Zawiera on sporą dawkę humoru i wiele pouczających treści, pomagających kształtować i utrwalać w dzieciach pozytywne wartości.

Edyta Szewczuk

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Zamiast plakatu na ścianie

Ołtarzyk świętego Terry’ego pięknym jest, czyli Milena Wójtowicz recenzuje książkę Craiga Cabella…

Marcepanowy Tybet
Bookiety nimfa bagienna - 10 listopada 2016

Ścieżki myśli buddyjskiego mnicha kręte są, czyli Agnieszka Chodkowska-Gyurics opowiada o swoich odczuciach…

Zły ver. 2.0
Recenzja fantastyczna Cintryjka - 30 kwietnia 2014

Autor: Marcin Przybyłek Tytuł: „CEO Slayer” Wydawca: Rebis 2014 Stron: 391 Cena:…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!