Światy Franka Herberta (poza Diuną)

Recenzja fantastyczna nimfa bagienna - 11 listopada 2016

opowiadania-zebrane-1-frank-herbertMaciej Tomczak zwiedza światy powstałe w wyobraźni Franka Herberta. Dziś – zmęczony, lecz zadowolony – dostarczył nam pierwszy raport z podróży.

„Diuna” Franka Herberta nie jest powieścią totalną – podobnie jak całe „Kronik Diuny”, których potencjał konsekwentnie roztrwania duet Brian Herbert z Kevinem J. Andersonem. Niemniej jednak ogrom tej właśnie fabuły skutecznie zepchnął w cień pozostałe utwory powstałe w trakcie ponadtrzydziestoletniej kariery amerykańskiego pisarza. I chociaż rzeczywiście historia Arrakis jest dziełem życia Herberta, warto mieć świadomość, że jego imaginacja nie ograniczała się wyłącznie do uniwersum pustynnej planety. Okazją do poznania dorobku autora są  „Opowiadania zebrane”.

W tomie otwierającym cykl czytelnik znajdzie osiemnaście nowel, napisanych w latach 1952-61. Pojawiają się w nich przede wszystkim kosmici („Szukasz czegoś?”,, „Koniec psów”, „Niezwykły dom”, „Pieśń godowa”) – czy raczej Obcy („Wyścig szczurów”, „Jajo i popioły”, „Przypomnieć sobie”) – choć nie zawsze aż tak nietutejsi („Siły okupacyjne”), jak mogłoby się wydawać. Są wizje społeczeństw przyszłości („Nic”, „Agencja OKRONA”) nieustannie skonfliktowanych („Zespół skłócenia”, „Przerwać ogień”) lub gromadzących wiedzę o przeszłości („Planeta szczurów”, „Sprawa śladów”). I zasługujące na odrębne wyróżnienie przygody agenta Dochodzenia i Modyfikacji („Jedź główną drogą”, „Brakujące ogniowo”, „Operacja stóg siana”, „Kapłani psi”). Ten wyłącznie szczątkowy zarys w żadnym wypadku nie oddaje bogactwa poszczególnych opowieści. Warto jeszcze dodać, że całość poprzedza „Wstęp” Franka Herberta (napisanym na potrzeby innego zbioru, zatytułowanego „The Best of Frank Herbert 1965-1970”).

O ile we wszystkich tekstach pojawiają się wątki science fiction, odgrywające pierwszo- lub drugoplanową rolę, o tyle różnią się one ciężarem gatunkowym. Herbert balansuje nierzadko na granicy twardej i miękkiej fantastyki naukowej, skupiając się początkowo na kwestiach relacji międzyludzkich oraz humorystycznych akcentach i przewrotnych, zaskakujących, zakończeniach. Dopiero wraz z kolejnymi utworami większy nacisk kładzie na tematy typowo fantastyczne, jakkolwiek nie porzuca wcześniejszych elementów. Nie jest to szczególnie zaskakujące, ponieważ, jak przyznaje sam autor, przedstawione historie ukazują jego stopniowy literacki rozwój. Fantastyka naukowa, będąca najpierw pretekstem do zawiązania intrygi, staje się z czasem jej kluczowym warunkiem.

Natomiast bez wątpienia już w pierwszych fabułach przygotowanych przez Franka Herberta można dostrzec jego zainteresowanie szeroko pojmowaną ekologią. Chodzi zarówno o zwrócenie uwagi na funkcjonowanie ziemskiej przyrody oraz relacje między środowiskiem naturalnym a działalnością człowieka, jak i rozważania o innych potencjalnych ekosystemach, różniących się zupełnie od naszego. W tym drugim przypadku są to bardziej intelektualne zabawy niż poważne hipotezy, choć jednocześnie nie można ujmować pisarzowi wyobraźni. Przedstawiając obce istoty, nie ogranicza się jedynie do ich ogólnej charakterystyki, lecz stara się stworzyć wiarygodne i oryginalne warunki dla ich biologicznego istnienia, a nawet założenia organizacji społecznej czy dziedzictwa kulturowego.

Styl, w jakim napisana jest „Diuna” i jej kolejne części autorstwa Franka Herberta, może być dla niektórych odbiorców nieco przytłaczający. Przy czym, o ile samo podjęcie lektury wymaga wysiłku, o tyle później równie ciężko jest się od niej oderwać. Pod tym względem narracja „Opowiadań zebranych” jest zupełnie inna. Kilka pierwszych zdań na tyle intryguje, że z ciekawością i bez znużenia śledzi się losy wykreowanych tam bohaterek i bohaterów. Z kolei wprowadzone rozwiązania, naukowe czy techniczne, nie odstręczają swoim skomplikowanie lub wymyślnością, a wręcz przeciwnie.

Bowiem o ile trudno jest mieć uwagi do warstwy literackiej pierwszego tomu „Opowiadań zebranych” Franka Herberta, o tyle zdecydowanie gorzej przedstawiają się właśnie pomysły, będące wyobrażeniami o możliwej przyszłości. Stanisław Lem napisał, że konfrontacja jego futurologicznych wyobrażeń z rzeczywistością przypominała kraksę. Podobną tendencję można dostrzec w ówczesnych pracach Herberta. Trudno doszukiwać się w nich nowatorskich technologii. Dostęp do komputerów, wideoprzekaźniki zamiast telefonów czy spersonalizowane reklamy były czymś dość powszechnym w literaturze science fiction połowy XX wieku. Wówczas na tym polu Herbert niczym się nie wyróżniał.

Trzeba również przyznać, że mieszane uczucia wywołują główne postacie. Są interesujące, wzbudzają sympatię, lecz pozostają boleśnie schematyczne. Krótka forma nie sprzyja ich finezyjnie konstrukcji. Zapewne dlatego od początku wiadomo nie tylko, jak będą postępować, lecz czy ich zachowanie doprowadzi do oczekiwanego sukcesu. Dziś nie pisze się w taki jednowymiarowy sposób.

W ogóle pierwszy tom „Opowiadań zebranych” jest świadectwem swoich czasów. Bezpowrotnie utraconych i niespełnionych marzeń o wyprawie do gwiazd i podboju wszechświata czy spotkań z obcą cywilizacją, wzbudzającą na równi lęk i fascynację. Frank Herbert ustrzega się nadmiernego idealizowania ludzkości. Bez większych złudzeń podchodzi do jej natury, zwłaszcza skłonności do agresji i niczym nie uzasadnionej chęci dominacji. Nie moralizuje, ale z dużą dawką ironii wskazuje na ułomności drzemiące w człowieku. Prawdopodobnie to sprawia – że mimo staroświeckiej maniery – książkę czyta się z przyjemnością.

Maciej Tomczak

Autor: Frank Herbert

Tytuł:  „Opowiadania zebrane. Tom 1

Tłumacz: Andrzej Jankowski

Wydawca: Rebis 2016

Liczba stron: 488

Cena: 54,90

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Elf na tronie Rzeczypospolitej
Recenzja fantastyczna Fahrenheit Crew - 28 marca 2012

Tomasz Kołodziejczak Czarny horyzont Fabryka Słów 2010 Stron: 272 Cena: 31,90 zł  …

Szybka książka

Czy zauważyliście, że w wielu internetowych recenzjach (szczególnie na blogach) do znudzenia powtarza się zdanie „dobra książka,…

Wizja przyszłości

Recenzja książki Marcina Przybyłka „Gamedec. Sprzedawca lokomotyw”. Bycie polskim autorem fantastyki to…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!