Andriej Astachow „2013” (4)

Opowiadania Fahrenheit Crew - 1 czerwca 2012

Rufa skryła się w głębinie… W gigantycznym leju krążyły martwe ciała, przedmioty ze statku, drewniane skrzynki, pudełka, meble, odzież, dziecięce zabawki. Adam zaczął płakać.

Już chciał porzucić miejsce okropnej katastrofy, kiedy usłyszał krzyk, który ścisnął mu serce. Ktoś przeżył. O Boże, jakie szczęście!

Dziewczyna. Piękna, młoda blondynka w czerwonym ubraniu – uczepiła się pływającego na falach drewnianego stołu i ostatkiem sił próbowała utrzymać się na powierzchni. Adam podprowadził arkę bliżej i skoczył do wody – była lodowata. Z ogromnym wysiłkiem udało mu się dopłynąć razem z półprzytomną ślicznotką do burty arki i wspiąć na pokład.

Masaż i kilka łyków whisky zrobiły swoje. Dziewczyna oprzytomniała.

– Kim jesteś? – zapytała.

– Adam Ledger – odpowiedział wybawca. – A ty?

– Ewa Critton – rozpłakała się. – Boże, wszyscy zginęli! Dlaczego statek wybuchł?

– Nie wiem – odpowiedział szczerze. – Widziałem spieniony ślad na wodzie. Prawdopodobnie zderzyliście się z czymś. Może to był lód podwodny. Woda zalała kotły, stąd i wybuch.

– Ooo, i tak przepadłam! – powiedziała Ewa. – Cały mój majątek, wszystkie klejnoty, które były w kapitańskim sejfie, zatonęły. Co teraz będzie?

– Przestań się zamartwiać, mam odzież, trochę jedzenia i leków. Chętnie się z tobą podzielę.

– Dziesięć milionów! Straciłam dziesięć milionów, wszystko, co pozostało ze spadku po tatusiu. Zapłaciłam sto dwadzieścia milionów za miejsce na tym statku, a on zatonął! Mój Boże!

– Proszę, przestań się martwić, zaopiekuję się tobą.

– To ty go wysadziłeś – niespodziewanie powiedziała blondynka. – To twoje dzieło. Nikt więcej nie mógł tego zrobić.

– Ja? – Adam się speszył. – Na arce nie mam żadnej broni. Ja nie…

– Nikczemnik! – Ewa wlepiła Adamowi siarczysty policzek, spróbowała wstać, ale poślizgnęła się na pokładzie i znów upadła. Adam rzucił się na pomoc.

– Nie dotykaj mnie! – pisnęła. – Precz!

Pokornie opuścił ręce i patrzył, jak ślicznotka, miotając najgorszymi słowami, podbiegła do włazu i skryła się w ładowni. Nie mógł się na nią gniewać. Rozumiał, że to szok i trzeba czekać, aż minie. Dopiwszy whisky, postał chwilę na pokładzie i poszedł do sterówki. Postanowił zebrać z powierzchni oceanu ocalałe po katastrofie przedmioty. Te trofea pomogą w walce o życie.

 

4.

 

Najważniejszy przeczytał sprawozdanie Kai i podniósł oczy na sekretarkę.

– Doskonała realizacja – stwierdził. – Jestem zadowolony.

– Dodatkowy parametr projektu został zablokowany – powiedziała Kaja z czarującym uśmiechem. – Adam i Ewa zostaną protoplastami nowej ludzkości. Ewa do końca życia będzie wypominać mężowi, że utopił jej posag i zrobił z niej żebraczkę. Nie uważa go oczywiście za bohatera, co gorsze, jest przekonana, że to on jest winien wszystkich jej nieszczęść, ale to nie przeszkodzi im w najbliższym czasie postarać się o potomstwo. Adam ścierpi wyrzuty żony, ponieważ jest w niej zakochany i szczęśliwy. Pieniądze utonęły razem z liniowcem i teraz leżą na głębokości trzech tysięcy metrów. Nie można ich wydobyć. Rada jest już poinformowana o naszych działaniach i Antynomiczny oskarża nas o nieuczciwą grę.

– A jednak nadepnęliśmy mu na ogon! – podsumował Najważniejszy, z zadowoleniem zacierając ręce. – Wszystko zrobiliśmy uczciwie. Przyczepić się nie ma do czego. Dzisiaj jeszcze porozmawiam z Effectusem. Chcę wyrazić jemu i załodze wdzięczność. Co prawda, działają bez żadnej fantazji, do tego Antynomiczny jest z nimi, ale pracują efektywnie, i to najważniejsze.

– Mogę odejść?

– Tak, Kaju. Jesteś niezastąpiona. Możesz liczyć na nagrodę, zasłużyłaś.

– Dziękuję, szefie.

Kiedy wyszła, przypomniał sobie o jeszcze jednej sprawie. Ostatnia akcja Effectusa zniweczyła plany Antynomicznego, ale łyżka dziegciu w ogromnej beczce miodu mimo wszystko się znalazła. Włączył wizjonet, uruchomił wyszukiwarkę i szybko znalazł teczkę, przekazaną już do archiwum.

– Trzeba będzie przeanalizować przyczynę zagłady tej łajby – mruknął, patrząc na fotografię gigantycznego statku, który, zgodnie z propozycją Kai, zdecydował się przerzucić do alternatywnego wariantu projektu „2013” w charakterze ekstra-arki. – Był atak torpedowy, bo napad piracki odpadał. Wybuch kotłów? Ponętne. Ale lepiej niech będzie góra lodowa. Napatoczyli na górę lodową i utonęli. Tragiczne, poetyckie, niezwykłe.

Nacisnął klawisz transmisji i obserwował, jak zmiany nanoszone są w aktach. Po kilku sekundach proces się zakończył. Wszystko było jasne.

I – przeanalizowawszy wniesione poprawki – Najważniejszy zobaczył, że to jest dobre.

 

Tłumaczenie: Tadeusz Rubnikowicz

Ściągnij tekst:
Strony: 1234

Mogą Cię zainteresować

Spotkanie z Jakubem Żulczykiem w Szczecinie
Aktualności Fahrenheit Crew - 7 listopada 2017

We wtorek 14 listopada 2017 r. w szczecińskiej Książnicy Pomorskiej (ul. Podgórna…

Wichry wojny w przedsprzedaży
Aktualności Fahrenheit Crew - 24 września 2012

  Szybkość jest duszą wojny, wykorzystaj swoje szanse zanim przeciwnik osiągnie gotowość. Sun…

70. rocznica śmierci Herberta George’a Wellsa
Aktualności Fahrenheit Crew - 13 sierpnia 2016

Urodzony 21 września 1866 w Bromley H.G. Wells był angielskim pisarzem. Współcześnie uznawany jest za jednego…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!