Bartłomiej Dzik „Dzieci Tejrezjasza”

Opowiadania Fahrenheit Crew - 29 stycznia 2013

Anna powoli rozsmarowała dżem na gorącej kromce, wpatrując się dłuższą chwilę w lśniący czerwienią toster i zastanawiając się, czy nie poszukać lakieru do paznokci w takim właśnie odcieniu. Dopiero muśnięcie w okolicach bioder wyrwało ją z zamyślenia. Leighton przytulił się delikatnie do żony. Poczuła na policzku jego szorstki zarost, kątem oka zobaczyła włosy w kolorach soli i pieprzu. „Ostatnimi czasy coraz więcej soli i coraz mniej pieprzu”, odnotowała w myślach. Mąż jeszcze nie zdążył zawędrować pod prysznic, pachniał nocą i męskością. Kiedyś, jeszcze całkiem niedawno, bardzo lubiła ten zapach.

– Dziewczynki znowu zaspały – westchnęła, wracając do smarowania tosta.

– Odwiozę je dziś do szkoły – odparł. – Będziesz miała więcej czasu na załatwienie… spraw. – Ostatnie słowo dość ciężko przeszło mu przez gardło.

Cofnął policzek, dłonie zsunęły się z talii żony. Poczuła dziwaczną mieszaninę ulgi z wyrzutami sumienia.

– Doktor Harsanyi powiedział, że wszystko będzie dobrze – Leighton mruknął pod nosem bardziej do siebie niż do żony.

– Harsanyi powiedział, że wszystko będzie dobrze – powtórzyła mechanicznie i podeszła do ekspresu do kawy. – Ciekawe, czy którejś ze swoich pacjentek tego nie powiedział.

Leighton wzruszył ramionami, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Anna popatrzyła na niego z wyrzutem, jakby oczekiwała jakichś słów wsparcia.

– Kochanie – zaczął pośpiesznie przeszukiwać zakamarki pamięci – wiesz, że prawdopodobieństwo w twojej grupie odniesienia wynosi ponad osiemdziesiąt procent. A jeszcze biorąc pod uwagę, że ty…

Porcelanowa filiżanka z brzękiem stuknęła o kuchenny blat.

– Nie chcę słuchać tego wykładu z matematyki!

Leighton zmarkotniał, ale zaraz potem uśmiechnął się. „Kobiety!”, pomyślał.

 

*

 

Jechała powoli, prawie wszyscy ją wyprzedzali.

Klinika Instytutu Milgrama znajdowała się po drugiej stronie miasta i można tam było dojechać albo obwodnicą, albo przecinając ścisłe centrum. Anna wybrała drugą opcję, słusznie licząc, że ruch o tej porze będzie minimalny.

Zatrzymała się na światłach obok odnowionego Pałacu Nauki, jednego z nielicznych zachowanych budynków z czasów przed Wielką Transformacją. Przed majestatycznym portykiem stał okazały posąg, przedstawiający starszego mężczyznę w lekarskim kitlu, trzymającego w dłoniach przestrzenny model złożony z trzech spiral połączonych małymi szczebelkami. Zastanawiała się, ile w mieście jest pomników Profesora Milgrama. Siedem?

Zielone świeciło się od dobrych paru sekund, gdy wróciła myślami na ziemię. Stojący za nią samochód nie zatrąbił, jak to się czasem zdarzało, ale po prostu ominął ją, wskakując na sąsiedni, pusty pas. Ruszyła powoli, tuż przed tym, jak światło zmieniło się na żółte. Elektroniczny zegar pokazał godzinę dziewiątą, a komputer pokładowy automatycznie przełączył radio na serwis informacyjny:

 

Premier Piotr Ladic spotka się dzisiaj z Omuru Xingiem, kanclerzem Unii Afrykańskiej, w celu ustalenia terminu ratyfikacji Traktatu o Wolnym Handlu. Jest to przedostatni etap w rozpoczętym cztery lata temu procesie włączania Unii w krwiobieg światowej gospodarki.

Studio Artemis oświadczyło, że nie przedłuży kontaktu z szesnastoletnią Iwoną Brichette na kolejny, szósty sezon „Czterech królestw”. Szef wytwórni, Matt Repke, przychylił się tym samym do opinii Rady Dobrych Mediów, ignorując protesty fanek serialu. Konflikt wokół telewizyjnej superprodukcji narastał już od czwartego sezonu, gdy agent reprezentujący odtwórczynię głównej roli zaczął coraz bardziej ingerować w scenariusz. Iwonę Brichette ma zastąpić młodsza o rok Bernadeta Carlos.

Instytut Milgrama zaprasza na cykl bezpłatnych warsztatów…

 

Pomimo wczesnej godziny parking przed kliniką,mogący pomieścić dobrych pięćset aut, był zapełniony w trzech czwartych. Anna zamknęła samochód i skierowała się w stronę głównego wejścia kompleksu. Chociaż dostęp do poszczególnych miejsc w budynku uzyskiwało się za pomocą chipowej Karty Zdrowia, klinika miała wielką staromodną ladę recepcyjną, za którą stały dwie asystentki w bladoniebieskich mundurkach ze złoconymi guzikami. Ich rola ograniczała się do prezentowania wystudiowanego uśmiechu i paru zdawkowych słów podyktowanych przez system monitorujący ruch pacjentów. Ot, takie standardowe „Dzień dobry, pani Anno! Doktor Harsanyi przyjmie panią za dwadzieścia minut”.

 

*

 

Mój testament

 

Od czasów Wojny Trojańskiej, ludzkość nie zmieniła się w znaczący sposób. To, że zastąpiliśmy rumaki naddźwiękowymi samolotami, a zamiast brązowych mieczy mamy broń masowego rażenia, oznacza jedynie, że rośnie prawdopodobieństwo zagłady rodzaju ludzkiego. Jeszcze na przełomie wieków uważano, że osiągnęliśmy przełom i dzięki demokracji i inżynierii społecznej wyzbędziemy się agresji. Wydawało się nam, że zrównoważone arsenały nuklearne odstraszą tych, którzy zechcą samodzielnie zapanować nad światem. Lata trzydzieste XXI wieku w sposób niesłychanie bolesny rozwiały ten nieuzasadniony optymizm. Choć użyto jedynie małego ułamka militarnego potencjału supermocarstw, to zanim nadeszło opamiętanie, pół miliarda obywateli zginęło, a największe światowe metropolie obróciły się w proch.

Przyczyna wojny jest zawsze ta sama. Nie wierzcie ekonomistom mówiącym, że chodzi o ropę, złoto czy energię. Nie słuchajcie przemądrzałych socjologów, którzy sugerują, że to różnica w kolorze skóry sprawia, iż jedni będą zabijać innych. Wreszcie, nie dajcie wiary kaznodziejom, według których konflikty wybuchają, ponieważ tego samego Boga jedni nazywają Jahwe, a drudzy Allahem. Od czasów Troi nic się nie zmieniło. Wojna jest dzieckiem męskiej ambicji. Wywołują ją mężczyźni pragnący dominacji, żądni pięknych kobiet, chcący wyładować naturalną agresję. Testosteron, który jest motorem postępu, jest też motorem zagłady (…)

 

*

 

Leighton dotarł do pracy o dziewiątej trzydzieści, gdy koledzy z redakcji właśnie kończyli drugą przerwę kawową. Rozsiadł się wygodnie na obrotowym fotelu i omiótł wzrokiem stos kolorowych wydruków zalegających na biurku. Tydzień przed puszczeniem magazynu do druku był najgorętszym momentem dla zastępcy naczelnego miesięcznika „Explorer”. Wkładka wędkarska okazała się prawdziwym hitem i teraz właśnie przygotowywana była jej trzecia, grubsza edycja. Do działu Osobowość czekał autoryzowany wywiad z Nicole Gauchy, wschodzącą gwiazdą gimnastyki artystycznej. Dla kolumny motoryzacyjnej przygotowano reportaż o nowym systemie monitorującym stres kierowcy. „Trzeba to wszystko jeszcze raz przejrzeć i voila!”, uśmiechnął się pod nosem.

Po trzeciej przerwie kawowej szef zaprosił Leightona do siebie. Wiktor Andreyev był korpulentnym blondynem po pięćdziesiątce, miłośnikiem staromodnych, nieco ekstrawaganckich, złotych garniturów. Nic zatem dziwnego, że jego przeszkolony gabinet podwładni nazywali akwarium, a samego naczelnego – złotą rybka.

– Jak leci? – Gestem zaprosił Leightona, by usiadł.

– Jakoś – odparł zastępca, uśmiechając się niewyraźnie.

Naczelny poprawił się w fotelu.

– Wiesz, że gdy będzie po wszystkim, przysługuje ci półroczny płatny urlop? – bardziej stwierdził, niż zapytał szef. – Warto skorzystać, wyjechać gdzieś z dzieciakami. Albo lepiej samemu – mrugnął porozumiewawczo.

Leighton milczał przez chwilę, błądząc wzrokiem po suficie.

– Kurczę! – zaklął. – Czasem czuję się jak ostatni kretyn. Chciałbym jej jakoś pomóc, ale nie bardzo wiem, jak ją pocieszyć. A ona już…

Ściągnij tekst:
Strony: 12345

Powiązane wpisy

Alan Campbell „Bóg zegarów”
Ksiażki fantastyczne - 16 września 2009

MAG 3. tom serii Kodeks Deepgate, kontynuacja Nocy Blizn autorstwa Alana Campbella.…

Konkurs literacki „Szczyt grozy”
Aktualności - 17 listopada 2016

Zimowa edycja konkursu na opowiadanie grozy o tematyce górskiej kierowana jest do początkujących literatów i miłośników…

Trudi Canavan „Złodziejska magia”
Ksiażki fantastyczne - 14 maja 2014

Tytuł: Złodziejska magia Autor: Trudi Canavan Wydawca: Galeria Książki, 2014 Cena (opr.…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!