Jagna Rolska „Duch” (2)

Opowiadania Jagna Rolska - 18 kwietnia 2013

W ciągu kilku minut wszyscy domownicy zerwali się na nogi. Pokojówki zbiły się w stadko w progu salonu, Pani, otulona szlafrokiem tkwiła na otomanie, tuląc Panicza, a Pan usiadł koło radia i nerwowo kręcił gałkami. Po chwili trzeszczący głos przeczytał straszny komunikat, którego przecież wszyscy tak naprawdę już od jakiegoś czasu się spodziewali. Co innego jednak strach, a co innego ziszczenie się sennych koszmarów.

– Jezus Maria! Wojna! – wyszeptała pobladła ze strachu Pani, a służba jęknęła chórem.

W drzwiach jak zły omen stanął zaspany Duch w białej koszuli nocnej, i trzymając się framugi, drżał na całym ciele.

– Mamo? Mamo, co się dzieje? – zapytał, niepomny, że ojciec surowo zabronił mu się do niej odzywać.

Nie doczekał się zresztą odpowiedzi, za to poczuł na ramieniu spracowaną dłoń kucharki.

– Usiądź, kochaneczku – powiedziała łagodnie i zaprowadziła go do najbliższego krzesła. Sama, podobnie jak reszta służby, stała. Nie godzi się siadać w obecności państwa.

Pan Wiktor, manipulujący przy odbiorniku, nie zwrócił uwagi na Ducha. Słuchał uważnie słów spikera, potrząsając z niedowierzaniem głową. Gdy wreszcie odwrócił się w stronę domowników, jego podbiegłe krwią, wiecznie pijane oczy zogniskowały się na karafce whisky stojącej na stole.

– Nalej! – polecił krótko, wskazując brodą lokaja.

Ten posłuchał i nalał do pełna. Wiktor wypił jednym haustem i z trzaskiem odstawił szklankę na stół.

– Jeszcze! – zażądał.

W tej samej chwili okolicą wstrząsnął przeraźliwy huk, a z okien salonu posypało się kaskadą potłuczone szkło. Krzyk przerażenia wyrwał się z płuc kobiet.

– Do piwnicy! – wrzasnął przytomnie lokaj i zgarniając z otomany omdlałą Panią ruszył w stronę drzwi. Panicz ruszył za nimi.

– Stać! – wrzasnął Pan. Przechylił karafkę i wypił duszkiem cały alkohol. – Dokąd to, tchórze?

Chwiał się już na nogach. Jego zniszczony narkotykami i wódką organizm nie potrzebował zbyt wiele, by osiągnąć stan kompletnego upojenia.

– Skoro nas atakują, to będziemy walczyć! – wybełkotał, po czym czknął przeciągle.

– Ale dzieci! – odważyła się odezwać kucharka, tuląc do siebie drżącego Ducha.

– Tu nie ma dzieci! Tu jest tylko mój syn, żołnierz. A ten tu – Wiktor spojrzał z pogardą na niewidomego chłopca – to kundel. Pies parszywy i zakała tego domu!

Mężczyzna chwiejąc się na nogach podszedł do Ducha i zbliżył zapity pysk do jego pobladłej twarzy. Dzieciak cofnął się instynktownie, czując kropelki śliny bryzgające na boki w towarzystwie jadowitych słów.

– Takiś hardy? – wrzeszczał ociec. – No chodź! Staniesz w obronie ojczyzny, gówniarzu. Może w końcu się na coś przydasz!

Pan Wiktor ruszył do drzwi wyjściowych, ciągnąc za ramię opierającego się chłopaka. Nikt nie śmiał zaprotestować, gdy wyprowadził Ducha na podwórko. Sąsiednie zabudowania płonęły, ale ich dom stracił tylko szyby. Podwórze wyglądało tak jak zwykle, a wozownia stała tam, gdzie wczoraj. Tuż za dozorcówką pełgał przy ziemi siwy dym.

– Konia! – wrzasnął Wiktor.

Zbici w stadko domownicy, w tym Pani trzymająca kurczowo w objęciach Panicza i spoglądająca w panice na drugiego syna, nie ruszyli się z miejsca.

– Stanisławie! Natychmiast każ siodłać! – Wiktor pstryknął lokajowi palcami przed nosem. Ten, jakby wyzwolony ze stuporu, drgnął i pognał w stronę wozowni. Wrócił po chwili, ciągnąc za uzdę drobiącego nerwowo wierzchowca.

– Wsiadaj! – Pan szarpnął Ducha za ramię, a ten bezwolnie zbliżył się do zwierzęcia i ostrożnie dotknął dłonią jego boku. Koń szarpnął się i przewrócił chłopaka na ziemię, miażdżąc mu kopytem lewe ramię.

– Nie! – wrzasnęła Pani, podbiegając i próbując osłonić chłopca własnym ciałem.

– Mamo! – zawył rozpaczliwie Panicz, wyrywając się przed ojca i osłaniając matkę przed kopytami rozszalałego zwierzęcia.

A potem na podwórze spadła bomba i rozerwała wszystko na krwawe strzępy. Duch czuł, jak ciepłe, śmierdzące krwią i strachem płaty opadają na jego twarz. Próbował się podnieść, ale zwalił się nań cuchnący stajnią ciężar. Nie słyszał ludzkich głosów, tylko wszechobecny świst i huk. Dym wgryzał mu się w nozdrza i wciskał się do ust, wywołując gwałtowny atak kaszlu. Pozbawiony zasadniczych zmysłów, nie potrafił zrozumieć, co się dzieje. Zdał się więc na dotyk. Ostrożnie powiódł ręką wzdłuż nieruchomego końskiego grzbietu, co jakiś czas natrafiając na ciepłe, oślizgłe płaszczyzny.

Wlot numer trzy przy Ackerstrasse powitał Ducha znajomą chropowatością drabinki. Pan Józef, mąż kucharki, która zaopiekowała się swoim wychowankiem i jego okaleczonym ojcem, zwykł mawiać, że chropawa rdza to największe skurwysyństwo, jakie w kanałach siedzi, i nawet szkopy takiego syfu nie narobią, jak to dziadostwo cholerne, przez które już niejeden kanalarz skończył z przetrąconym karkiem. Chłopak wierzył mu na słowo i zawsze, gdy wyczuł pachnącą mieszanką soli, żelaza i krwi rdzę, kilka razy zastanawiał się nad każdym krokiem. Nie chciał skończyć z przetrąconym karkiem. Niewielkie sumy, które zarabiał na czyszczeniu kanałów pod czujnym okiem pana Józka, zapewniały chleb i jemu, i ojcu. Kucharka dała im izbę za kuchnią i dbała o nich, jak mogła, ale bieda i głód były w tych dniach wszechobecne. Chleb kosztował już jedenaście złotych.

– Za tyle to przed wojną można było pół wołu kupić! – mawiała kucharka.

– I kopę jaj pewnie? – dodawał pan Józef, śmiejąc się dobrotliwie z babskiego wyolbrzymiania.

Jego żona obrażała się wtedy i, wzruszając ramionami, szła do pieca sprawdzić, czy zupa nie kipi. Duch wychwytywał najcichsze nawet dźwięki. I tylko on między trzaskaniem pokrywek słyszał, jak kucharka szlocha cichutko i jak się skarży losowi, który jej jedynego syna Michała do konspiracji przeciw Niemcom przeznaczył. O tym się w domu głośno nie mówiło. To była wielka tajemnica, ale Duch swoje wiedział. Żal mu było kucharki, jedynej kobiety, która tak naprawdę była mu matką. Nie chciał, żeby się tak o Michała martwiła, ale nawet pocieszyć jej nie miał jak, bo o zmartwieniach opiekunki nie miał prawa wiedzieć, a za nic by się nie przyznał, że niechcący słyszy te cichusieńkie szepty. Dość już jej zmartwień przysparzał Wiktor, jego ojciec. Stracił obydwie nogi i lewą rękę, ale prawa, choć drżąca, wciąż wskazywała pańskim gestem pogniecione prześcieradła i brudne naczynia stojące na komodzie obok łóżka. Nie wyleczył się z tych odruchów i zupełnie nie pojmował, że teraz to on jest na łaskawym chlebie u byłej służącej. Kucharka przyjmowała to ze stoickim spokojem i Duch był pewien, że trzymała się tego dawnego porządku rzeczy, bo pomagało jej to ignorować otaczającą ich wojenną rzeczywistość i zapomnieć o bombie, która zabiła wszystkich oprócz niej, Ducha i pana Wiktora. Stała pośród służby, gdy Pan zaczął to przedstawienie pijackie i wszystkich ułożył jak na tacy na hitlerowską zgubę. Jak Panią stratował oszalały ze strachu koń i bomba prasnęła na dziedziniec, to kucharka właśnie się potknęła o but Panicza, który skoczył na pomoc matce. Jakoś się tak zakotłowało, lokaj bezgłośnie padł na podkuchenną, zwalając po drodze z nóg dwie pokojówki. Kucharka leżała przywalona ich ciałami, i zaciskając powieki, szeptała bezgłośnie te swoje modlitwy. Kolejne bomby szarpały zawzięcie dom i stajnię, a podwórze zapiekło wrześniowy dzień w suchy wrzask płonących ciał. Kucharka leżała i dziwiła się, że żadna cholera jej nie bierze. Otworzyła oczy i zobaczyła, że zza końskiego ścierwa, które tak naprawdę uratowało mu życie, czołga się niemrawo Duch. Zawsze miała dla niego mnóstwo matczynych uczuć i teraz też, pomimo szoku i niedowierzania, w pierwszej kolejności pomyślała o bezpieczeństwie dzieciaka. Wydostała się z trudem spod zwłok lokaja i podeszła do Ducha. Pomogła mu wstać i otaksowała krótkim spojrzeniem jego bezwładną rękę. Już odchodzili, gdy spod końskiego grzbietu dobiegł ich cichy jęk.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345

Mogą Cię zainteresować

Jacek Komuda „Czarna szabla”

Fabryka Słów Czarna szabla to biała broń do mokrej roboty. Dobywana z pochwy przez szlacheckich awanturników,…

Serial Miecz Prawdy na podstawie cyklu Goodkinda
Aktualności Fahrenheit Crew - 10 września 2009

Przypominamy, że od 4 września Program Pierwszy Telewizji Polskiej emituje serial na podstawie cyklu fantasy Terry…

Westworld – sezon II
Film i muzyka Fahrenheit Crew - 22 kwietnia 2018

Dzisiaj (22 kwietnia) w stacji HBO zostanie zaprezentowany pierwszy odcinek drugiej serii Westworld. Amerykański…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!