ISSN: 2658-2740

Jagna Rolska „Duch” (5)

Opowiadania Jagna Rolska - 18 kwietnia 2013

– Słyszałaś? – zapytał bez tchu Duch.

– Nic nie słyszałam! Głupi pisk tylko.

– Wyprowadzimy ją, ale coś w zamian chcemy – zapiszczał szczur.

– Zgadzam się – powiedział Duch. – Uratujcie ją. Ja się nie liczę.

– Tak będzie – zapiszczał szczur i ruszył w stronę gruzowiska.

– Do kogo mówisz? – zapytała Krysia.

– Tak do siebie gadam…

– Boję się! – pożaliła się.

– A ja już nie – westchnął i uśmiechnął się.

Domyśliła się jego uśmiechu i pogłaskała go po policzku. Z oddali słychać było szum tysięcy małych łapek. Żywe tornado naparło na gruzowisko.

– Co się dzieje? – wrzasnęła Krystyna.

– Nic. Wszystko jest w porządku.

Piszcząca nawałnica rozbiła ceglany zator i kaskadą szczurów zalała piwnicę. Duch porwał w ramiona dziewczynę i wypchnął ją w górę.

– Zabierzcie ją stąd! – wrzasnął.

– Twoje życzenie jest dla nas rozkazem! – zaszemrało stado szczurów.

Krysia zasłoniła twarz i skuliła się w przestrachu. Kłębiące się histerycznie stado gryzoni oddzieliło ją od Ducha i porwało w sobie tylko znanym kierunku.

Duch położył się i rozkrzyżował ramiona. Szczur usiadł na jego piersi i wpatrywał się badawczo w jego twarz.

– Już? – zapytał niewidomy powstaniec.

– Już – odparł szczur.

– Jakie to życie głupie i bez sensu… – zaśmiał się chłopak.

– Jak chcesz zacząć?

– Chciałbym przed waszym obiadem zobaczyć w końcu światło.

I szczury rzuciły się do oczu Ducha. Ten tylko zacisnął dłonie w pięści. A potem zobaczył światło. Ból eksplodował w jego mózgu feerią fajerwerków. Zanim zjadły go szczury, przez chwilę widział światło. A potem świat zgasł ponownie. Ostatnią myślą Ducha była troska o to, czy Krysia wydostanie się na powierzchnię.

– Jest zdrowa i właśnie wychodzi z kanałów – szepnął litościwie szczur. – Śpij dobrze, człowieku.

Ulica Fałata, nieco zaniedbana przez swoich komunistycznych włodarzy, nie utraciła całkowicie dawnego uroku. Starodawne latarnie uginały się nad brukowaną uliczką. Przy jej wylocie dobre wrażenie psuł zardzewiały parkan odgradzający spokojną społeczność pobliskich kamienic od zabudowań Politechniki Warszawskiej. Środkiem uliczki szła dziewczynka. Jasne, spięte w kucyki włosy podskakiwały przy każdym kroku.

– Krysiu! Ostrożnie! – zawołała jej babcia.

Dziewczynka podeszła do zardzewiałego parkanu i przez chwilę z zaciekawieniem studiowała paluszkiem zarys krat.

– Wnusiu! – Babcia dopadła do niej i objęła opiekuńczo.

– Babciu, a wiesz, że zielony płot inaczej pachnie niż ten brązowy w przedszkolu?

Krystyna zerknęła w niewidome oczy swojej imienniczki i westchnęła. Przytuliła wnuczkę i zerknęła na żółknące klony. Czterdzieści lat temu o tej samej porze dogorywało powstanie.

 

 

Ściągnij tekst:
Strony: 12345

Mogą Cię zainteresować

Copernicon 2019
Aktualności Fahrenheit Crew - 7 września 2019

Już za tydzień rozpocznie się Copernicon. Copernicon to święto fanów fantastyki, literatury…

Jacek Dukaj „W kraju niewiernych”
Fantastyka Fahrenheit Crew - 3 kwietnia 2008

Wydawnictwo Literackie Kalejdoskop fantastycznych wizji Jacka Dukaja. W tym obszernym tomie opowiadań,…

Adam Cebula „Net na głodzie”
Felietony Adam Cebula - 29 lipca 2016

Adama Cebulę nawiedziła wizja netu jako misia wypchanego bezwartościowymi pakułami. Przerażająca była…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!