Jagna Rolska „Kod boskości” (4)

Opowiadania Jagna Rolska - 15 grudnia 2014

Chciałbym, żeby przyszedł do mnie mój syn.

I zjawił się. Biegł po wydmie, wyciągając w moją stronę ręce. Był dorosły, stary właściwie, ale to było moje dziecko, na które tak długo czekałem.

***

Rose była dzisiaj wyjątkowo nie w humorze. Telefon od rana się urywał, a na domiar złego przyszedł mail od księgowej. Ponoć coś się nie zgadzało w papierach i trzeba było je wypełnić od nowa. Z irytacją postukała paznokciami w biurko i pospiesznie podniosła do ust filiżankę z kawą.

– Tom! – wrzasnęła, spluwając kawą do kosza na śmieci. – Do jasnej cholery, ile razy można prosić o dokładne płukanie filiżanek z płynu do zmywania?

– Co się stało kochanie? – Starszy mężczyzna wszedł do biura i uśmiechnął się do Rose.

Kobieta zerknęła na Toma, z którym dzieliła życie i pracę zawodową od prawie czterdziestu lat. Puszczając w niepamięć smak kawy i płynu do naczyń, uśmiechnęła się promiennie do męża. Ostatnio jakby się skurczył, najwyraźniej jego też doganiała już starość. A wydawało się, że mecze piłki nożnej, których był gwiazdą, odbywały się ledwie wczoraj.

– Nic. Miło cię widzieć.

– Widzieliśmy się pięć minut temu! – poczuł się w obowiązku sprecyzować mężczyzna.

Cały Tom. Realista w każdym calu. Romantyzmu by nie poznał, nawet gdyby się o niego potknął. Tym bardziej dziwiło, że od tylu lat pomagał żonie prowadzić zakład pogrzebowy nowego typu i nigdy nie zakwestionował zasadności przeprowadzanych przez firmę usług. Trwał przy żonie, i choć inni nazywali jej profil działalności szarlatańskim lub wizjonerskim, Tom nie komentował. Wspierał firmę czynem, a dywagacje natury egzystencjalnej zostawiał innym.

– Sprawdziłeś trumny? – zapytała Rose.

– Wszystkie w porządku. Jedynce kończy się abonament…

Kobieta wzruszyła ramionami i skupiła się na ekranie monitora. Wysunęła koniuszek języka, tak jak kiedyś w szkole, gdy starała się narysować równe kółka, a Tom po raz kolejny w swoim długim życiu pomyślał, że jego życie bez Rose byłoby kompletnie pozbawione sensu. W biurze rozdzwonił się telefon i Tom podszedł do niego.

– Ja odbiorę! – powiedziała Rose, nie odrywając wzroku od komputera.

– To ja zrobię nową kawę – szepnął starzec.

– Zakład pogrzebowy „Nowe życie”, słucham? – wyskandowała energicznie Rose.

Tom westchnął i poszedł do kuchni.

– Tak, oczywiście – perorowała w tym czasie jego żona. – Może pan zdać się na nasz scenariusz, a mamy ich kilkadziesiąt do pobrania w formacie PDF na naszej stronie internetowej, albo stworzyć własny. Jeśli nie jest pan pewien logiki stworzonego świata, to w pakiecie podstawowym jest korekta profesjonalnego scenarzysty.

Tom odkręcił wodę i zaczął opłukiwać filiżanki.

– Nie. Nie ma najmniejszego ryzyka, proszę pana! – zapewniła w tym czasie swojego rozmówcę Rose. – Wystarczy pobrać obrączkę sygnalizacyjną. Nie ma możliwości przeoczenia chwili śmierci. Jak pan zapewne wie, śmierć mózgu nie jest tożsama czasowo z obumarciem organizmu. To jest właśnie ten czas, w którym odnajdujemy pana po sygnale GPS i instalujemy w trumnie kriogenicznej. Wgranie symulacji dalszego życia to kwestia dziesięciu minut. Jak dotąd żaden z pacjentów, co wiemy na podstawie wykresów fal mózgowych, nie odczuł nawet cienia dyskomfortu związanego ze śmiercią. Przechodzi się płynnie w nowy stan świadomości.

Tom wytarł starannie filiżanki i poczłapał z powrotem do biura.

Rose siedziała z pochyloną głową. Właśnie zapisywała dane kolejnego klienta.

– Jedynce kończy się dzisiaj abonament. – Odważył się przypomnieć Tom.

– Miał wykupiony na czterdzieści lat przecież!

– No i właśnie dzisiaj upływa termin.

– Syn miał opłacić na kolejne lata, pamiętasz? Sprawdź przelewy.

– Jego syn zmarł.

– Mamy go u siebie?

– Nie. Miał obrączkę, ale ona nie zaalarmowała Kaja i reszty chłopaków z prewencji na czas.

– Nie rozumiem? – zirytowała się Rose.

– Przyszedł sygnał o śmierci, ale ciała nigdy nie odnaleziono.

W pokoju zapadła cisza. Rose stukała z irytacją paznokciami w biurko. Tom westchnął i podszedł do drzwi wejściowych. Przez chwilę gładził klamkę.

– A jakbym ja tam leżał z tym programem wymyślonym? – Odwrócił się do żony. – Wyłączyłabyś mnie, gdy tylko skończyłby się abonament?

– Nie. I profesora też nie wyłączę. – odparła Rose. – Niech dalej tworzy historyczną utopię na swojej wyspie. Zapłacę za to.

Tom westchnął z ulgą i spojrzał na żonę.

– Tom?

– Tak?

– Zrób mi mocnej kawy, dobrze? Księgowa zawaliła mnie robotą tak, że do północy się stąd nie ruszę.

– Dobrze, kochanie – odparł jej mąż i podreptał do kuchni.

 

Ściągnij tekst:
Strony: 1234

Mogą Cię zainteresować

SeeIT, FeelIT, BelieveIT
Recenzja fantastyczna MAT - 8 marca 2019

„SeeIT” jest bardzo dobrą powieścią science-fiction, godną polecenia miłośnikom twórczości George’a Orwella,…

Konkurs SeeIT
Konkursy A.Mason - 20 marca 2019

Drodzy czytelnicy! Z okazji premiery powieści Jagny Rolskiej pt. „SeeIT” serdecznie Was zapraszamy…

[RECENZJA] „Openminder t. 1” Magdalena Świerczek-Gryboś
Recenzja fantastyczna Jagna Rolska - 20 maja 2019

Magdalena Świerczek-Gryboś stworzyła swój dystopijny świat w najdrobniejszych technicznych szczegółach, nie zapominając…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!