Jagna Rolska „Na początku był Człowiek” (4)

Opowiadania Jagna Rolska - 23 sierpnia 2019

Podeszła więc i najdelikatniej, jak tylko się dało, oddarła spory fragment spódnicy. Wyciągnęła drżącą rękę w stronę Da-rika, ale ten przecząco pokręcił głową.

– Musisz mi pomóc – wskazał oczami swoje dłonie, wciąż podtrzymujące ranną. Spomiędzy palców na plac ściekała krew, żarłocznie wchłaniana przez żywiciela.

Dziewczyna uklękła i zaczęła delikatnie ocierać twarz starszej kobiety.

– Dziękuję. – Da-rik zerknął na samicę i uśmiechnął się do niej przelotnie, po czym ponownie utkwił zatroskane spojrzenie w nauczycielce.

– Musi wiele dla ciebie znaczyć – odważyła się odezwać Dziewiętnastka.

– Pani New’u… – odparł łamiącym się głosem. – Pani New’u… Ona przeżyje, prawda? – Utkwił zrozpaczone spojrzenie w dziewczynie.

– Mam nadzieję, że tak – szepnęła i odgarnęła ciemne owłosienie za ucho.

Chłopak szeptał prośby, by kobieta obudziła się i wstała. Błagał, by otworzyła oczy.

– Jest nieprzytomna – próbowała łagodnie wyjaśnić Dziewiętnastka, ale Da-rik nie słuchał.

– Pani New’u! – szeptał. – Niech się Pani obudzi! Potrzebuję Pani! Proszę!

Nauczycielka poruszyła gałkami ocznymi, ale nie zdołała unieść powiek. Życie wyciekało z niej bezgłośnymi strużkami krwi. Bezpowrotnie i nieodwracalnie.

Dziewiętnastka poczuła, że na jej ramię protekcjonalnie spada ciężka dłoń. Wykręciła szyję i zobaczyła zwalistego samca, którego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Jego ciało zakrywała szata. Członek Rady, którego nigdy wcześniej nie widziała, zacisnął kleszcze palców na jej karku i zmusił dziewczynę do podniesienia się z klęczek. Inne dłonie obezwładniły chłopaka i wyszarpnęły jego dłonie spod głowy rannej. Ich ciała, niczym bezwładne kukły, zostały brutalnie ciśnięte kilka metrów dalej, a nieprzytomną nauczycielkę natychmiast odgrodzono parawanami. Da-rik, kompletnie ogłupiały, osłaniał twarz zakrwawionymi rękoma, a dziewczyna, której serce ścisnęło się z żalu, impulsywnie przylgnęła do jego boku. Ponad jego ramieniem ujrzała Panią Safu. Stała, wpatrzona w uwijającego się wokół rannej Pana Lago, jednego z młodszych wiekiem członków Rady. Nieco dalej falował wzburzony tłum.

 

* * *

 

Pani New’u wielokrotnie zastanawiała się nad tym, co czuje umierający człowiek. Tylu wychowanków pogrzebała, że śmierć na stałe gościła w jej myślach. Gdy z habitatu przyprowadzano jej czterdziestu chłopców, patrzyła w ich jasne, liczące dwa cykle twarzyczki i widziała trupy. Za pierwszym razem próbowała zdystansować się i nie przywiązywać do dzieci, ale czas błyskawicznie zweryfikował owe zamierzenia. Dzieci, pozbawione matek, lgnęły do niej i łasiły się przy każdej okazji. I każde, które choć odrobinę przypominało ją samą, było nadzieją. Swoje Święto Wiosny pamiętała jak przez mgłę. Rozmowę z nauczycielką, Panią Rohu, tym bardziej. Nic nie jest w stanie przygotować na bezsens istnienia. A słowa osoby, która kształtuje życie od pierwszych wspomnień, są akceptowalne tylko do momentu, w którym ufający opiekunowi wychowanek rozumie przekaz. Jak rozumieć słowa kochanej nauczycielki, która obwieszcza, że cała klasa zostanie pożarta przez żywiciela? Tego, o którym uczyłaś się na lekcjach, którego obrazki rysowałaś i który był bohaterem właściwie wszystkich bajek czytanych łagodnym głosem Pani Rohu w dormitorium? Pani New’u pogrzebała w sercu tak wielu wychowanków, że twarze wirowały jej przed oczami, ale pamiętała wszystkie imiona. Wszystkie, co do jednego. Jej mózg już od dawna był cmentarzyskiem, a teraz to wszystko zmierzało ku ostatecznemu zapomnieniu. Co ciekawe, Pani New’u nie odczuwała strachu. Parawany lekko ją dekoncentrowały, ale świetnie rozumiała swoje położenie. Jednego tylko było jej żal i gdyby mogła, to cofnęła by czas. Wiedziała, że Da-rik nie może być jej dzieckiem, ale i tak w każdej klasie szukała podobnego do siebie chłopca. I mamiła się zmyśloną historyjką, że odnalazła swoje dziecko. Gdyby mogła cofnąć czas, to pogłaskałaby go po głowie, przytuliła i przez sekundę lub dwie udawaliby, że łączą ich więzy krwi.

Kręgosłup rozpuszczał się, a nogi zostały wessane w głąb tkanki, ale umysł ciągle pracował niezależnie od żywiciela. W ostatnich chwilach świadomości Pani New’u pozwoliła swoim myślom powrócić do tygodni spędzonych w habitacie. Do tych chwil, gdy poczuła, tak jak inne dziewczęta, że pęcznieje w niej nowe życie. Czerpiąc z gruczołów macicy skondensowane składniki odżywcze i prowadząc swobodne rozmowy z innymi brzemiennymi, oczekiwała dnia, w którym maleńki lokator pojawi się na jedynym znanym jej świecie. Gdy nadszedł, a zgromadzone samice zgodnie wypchnęły dzieci z macic, odebrano matkom maleństwa i wyprowadzono kobiety z habitatu. Pani New’u pamiętała, że ją zabrano do innego pomieszczenia, gdzie jakiś pomarszczony starzec pogratulował jej i ogłosił, że wkrótce obejmie ważne stanowisko. Do habitatu już nie wróciła, nie zobaczyła też dziecka i nikt nie wyjaśnił, gdzie podziały się pozostałe kobiety. Dawne czasy.

Co ciekawe, na chwilę, zanim stopiła się z żywicielem, poświęciła ulotną, ostatnią myśl innemu wychowankowi niż Da-rik. Ad-eim – pomyślała – kto teraz się tobą zaopiekuje? A potem tkanka agresywnie zaatakowała ulokowane w mózgu Pani New’u ośrodki nerwowe. Zalała ją fala bólu i czerwieni.

 

* * *

 

Ad-eim przedarł się przez tłum i zobaczył Da-rika. Klęczącego, wpatrzonego w kremowe płachty zakłócające harmonię płaszczyzn placu. Do boku niezbyt łubianego kolegi łasiła się bardzo ładna samica, ale Da-rik sprawiał wrażenie, że kompletnie tego nie rejestruje. Wybraniec energicznie podszedł do skulonej pary i stanął tuż obok tych dwojga, bezwiednie kierując spojrzenie tam, gdzie koncentrował uwagę absolutnie każdy, kto przebywał na placu. Na parawany.

– Co tam się stało? – zapytał, szukając odpowiedzi w oczach chłopaka.

Kolega sprawiał wrażenie wariata, ale tuląca go dziewczyna, nie przerywając mechanicznego gładzenia zgarbionych ramion Da-rika, zdobyła się na wyjaśnienia.

– Tam – wskazała na parawan – umarła wasza nauczycielka, Pani New’u, i twój kolega kompletnie się załamał.

– Pani New’u? – Ad-eim nieomal wykrzyczał jej imię. – Co ty mówisz, samico?

– Mówię, co widziałam – chłodno odparła Dziewiętnastka.

– Przepraszam, nie chciałem krzyczeć – próbował się usprawiedliwić. – Jesteś pewna, że Pani New’u…

– Widziałem to – wszedł mu w słowo Da-rik. – Nie ma jej już.

Ad-eim nabrał powietrza w płuca, mając szczery zamiar wygłosić jakąś pojednawczą mowę, ale gwałtowne wypiętrzenie gruczołu maszke, pierwszego źródła, które trysnęło tej nocy hormonem szczęścia i podniecenia, zagłuszyło jego myśli. Zgromadzony tłum w jednej chwili stracił zainteresowanie tragicznym wydarzeniem. Do fontanny ruszyły masy, przepychając się i niecierpliwie wyciągając dłonie. Pierwsi szczęśliwcy już napełniali hormonem usta i odchodzili na bok. Stali spokojnie, nie bardzo właściwie wiedząc, jakiego działania mają oczekiwać.

Dziewczyna, ciągle wtulona w Da-rika, najwyraźniej nie zdradzała ochoty na udział w wyścigu. Ad-eim wręcz przeciwnie. Niepomny nauk Pani New’u przepchnął się przez tłum, pochylił nad fontanną i nabrał płynu w usta. Właściwie przez chwilę myślał o tym, by splunąć cieczą na coraz bardziej elastyczną powierzchnię placu. Nie da się ukryć, że byłby jedynym człowiekiem, który wzgardziłby maszke. Jego spojrzenie odbiegło łagodnym lukiem od zwijanego parawanu, za którym dokonała się absorpcja Pani New’u, do głębi przerażonych oczu dziewuchy oplatającej Da-rika. Ad-eim zdecydowanym krokiem podszedł do nich i chwycił samicę za włosy, zmuszając ją do wstania.

– Jestem wybrańcem -wybełkotał, wciąż magazynując maszke w policzkach. – Trzymaj się mnie, może przyniosę ci szczęście.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345678

Mogą Cię zainteresować

Magdalena Kozak w Lublinie
Aktualności Fahrenheit Crew - 13 grudnia 2016

W najbliższy czwartek (15 grudnia) o godzinie 17.00 rozpocznie się spotkanie autorskie…

10. rocznica śmierci Stanisława Lema
Aktualności Fahrenheit Crew - 27 marca 2016

For here Am I sitting in a tin can, Far above the World Planet…

„Opowieści z meehańskiego pogranicza” rosyjską Książką Roku Fantasy
Aktualności Fahrenheit Crew - 6 lutego 2017

Czasopismo Mir Fantastiki uznało pierwszy tom serii Roberta M. Wegnera Opowieści z meekhańskiego pogranicza.…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!