Jagna Rolska „Na początku był Człowiek” (7)

Opowiadania Jagna Rolska - 23 sierpnia 2019

– To prawda? – Dziewczyna patrzyła zimno na Ad-eima.

Chłopak pokręcił z rezygnacją głową i opuścił wzrok na Da-rika. Oczy skrępowanego wyrażały kompletne niedowierzanie, ale gdy zderzyły się ze spojrzeniem Ad-eima, momentalnie zabarwiły się przerażeniem.

– Pani New’u opowiedziała mi o tym – przyznał niechętnie wybrany.

Dziewiętnastka wymierzyła mu policzek i odeszła w drugi koniec pieczary.

– Może być problem z tym dzieciątkiem wybrańca i wybranej – zarechotał stary.

– Zamknij się! – wrzasnął Ad-eim. – O co ci chodzi?

– No i po co te nerwy? – zachichotał starzec. – W swojej młodzieńczej zapalczywości nie zwróciłeś uwagi na moje wcześniejsze słowa. To już nie ma żadnego znaczenia, a festiwal nie będzie trwał siedem dni. A fakt, że jesteś wybrańcem, zdecydowanie przestał się liczyć. I właśnie dlatego wszyscy tu zostaniecie, a ja przemknę się do kanału rodnego żywiciela. To by było na tyle!

Stary poderwał się zwinnie i kilkoma gestami zmusił tkankę, by skrępowała Ad-eima. Chłopak szamotał się chwilę, ale musiał ustąpić. Z góry zaczęły miarowo kapać krople soków trawiennych.

– No to żegnaj, chłopcze – powiedział pogodnie sprzedawca złudzeń.

Nie zdążył wykonać najmniejszego gestu. Upadł obezwładniony ciosem w skroń.

– Ad-eim! – krzyczała Dziewiętnastka, przeskakując ciało starego. Za nią stał nieruchomo wyzwolony z więzów Ka-han. – Uwolniłam go, więc nam pomógł, a teraz nie kręć się, to cię jakoś odplączę.

– Nie sądzę! – powiedział Ka-han. – Dzięki za uwolnienie, ale i tak stąd nie wyjdziecie.

Ka-han odbił się od dna i zniknął w zmniejszającej się w oczach szczelinie.

– Mocno trzyma! – poskarżył się Ad-eim, demonstrując krępujące go pasy tkanki.

Dziewczyna zaczęła je szarpać zębami i po dłuższej chwili uporała się z więzami. Wejście było już tylko wąskim przesmykiem łączącym ich z placem.

– Szybko! – Dziewczyna pociągnęła Ad-eima za rękę i zmusiła do podniesienia się z klęczek.

– A Da-rik? – zaprotestował.

– Nie zdążymy, zobacz!

Szczelina zaczęła się zasklepiać ze złowieszczym sykiem. Jej budowniczy leżał nieprzytomny i nie panował nad strukturą. Wolę tego zagadkowego człowieka przeważyła naturalna potrzeba uzupełniania ubytków. W ostatniej chwili wypełzli na powierzchnię żegnani wzrokiem pogodzonego z losem Da-rika.

 

* * *

 

Żywiciel wygrzebał się spod warstwy czarnego podłoża. W ciągu ostatnich kilku godzin mróz zelżał do minus pięciu stopni, a popielaty horyzont zaczęły barwić krwiste promienie morderczego słońca. Stan zimowej hibernacji powoli mijał. Wszędzie dookoła spod powierzchni gramolili się inni. Większość z nich była o wiele większa. Przeważały osobniki dorosłe, w pełni ukształtowane i gotowe do prokreacji wiosennej, która zajmie je przez najbliższe siedem dni. Później promienie gwiazdy rozgrzeją atmosferę planety do prawie stu stopni i cała kolonia pospiesznie zakopie się ponownie i zaniecha wszelkiej aktywności. Żywiciel był zaledwie nastolatką, którą stado nazwało Uhrr, i która dzisiaj dostąpi seksualnej inicjacji. Jej organizm już od kilku zimowych cykli mobilizował wszystkie zapasy energii na chwilę, w której uda jej się przywabić dorosłego samca i ukształtować jajo. Zazwyczaj siedmiodniową wiosnę wykorzystywała na bierną obserwację stada, a na pobór energii pozwalała sobie pod koniec okresu przyswajalnego ciepła. Wtedy również odwracała się na chwilę i kładła się na wznak, pragnąc nagrzać całe ciało przed kolejną, wieloletnią zimą. Teraz było inaczej. Już od chwili, w której mróz ustąpił, ruszyła na chwiejnych, nienawykłych do chodzenia odnóżach i ułożyła się brzuchem do góry przed pierwszym napotkanym samcem. Czekała.

 

* * *

 

– O co mu chodziło z tym, że to już nie ma znaczenia? – zapytała Dziewiętnastka, gdy tylko udało jej się odzyskać oddech.

– Nie mam pojęcia – odparł Ad-eim, leżąc na boku i ciężko dysząc. – Ale mam wrażenie, że Ka-han usłyszał znacznie więcej, więc musimy ruszyć za nim. Stary wspominał coś o kanale rodnym. Wiesz, gdzie to może być?

– Chyba trzeba się kierować w dół placu.

Chłopak podniósł się z trudem i wyciągnął dłoń w stronę samicy. Pobiegli. Zewsząd tryskały fontanny, a maszke dosłownie lało się po podłożu. Wszyscy mieli nieprzytomne spojrzenia i nawet na chwilę nie przerywali kopulacji. Ad-eim z przerażeniem rozpoznał w ciżbie kilkoro szkolnych nauczycieli też zatraconych w doznaniach. Przez chwilę pożałował, że nie ma czasu robić tego, co oni, ale odegnał podstępne myśli, uchwycił mocniej rękę dziewczyny i zaczął torować sobie drogę pomiędzy spoconymi ciałami. Przedzierali się z uporem, do czasu gdy na plecy rzuciła ich nieznana siła. Plac zmieniał orientację. Wszyscy zgromadzeni potoczyli się w dół spiętrzającej się tkanki skąpanej w maszke. Tłum zawył histerycznie, by po chwili wydać z setek płuc polifoniczny wyraz zachwytu. Ad-eim, obejmując ramieniem dziewczynę, zdołał zatrzymać się za straganem oferującym suszone ciasteczka.

Delikatne, ledwie mlecznie zabarwione powłoki brzuszne żywiciela ukazały wschodzącą gwiazdę. Czerwień oprawiona w granat dalekich przestrzeni sparaliżowała wszystkich. Na oczach ludzi dokonał się cud. Niektórzy krzyczeli, inni wyplątywali się z ramion sąsiadów i klękali, a większość po prostu leżała i rozszerzonymi emocjami oczami chłonęła zewnętrzny świat.

Ad-eim pomyślał, że dla tego widoku można nawet umrzeć, i mocniej przygarnął Dziewiętnastkę.

– Idziemy! – Dziewczyna pogładziła go po policzku i zerwała się na równe nogi. – Musimy dogonić Ka-hana.

Podniósł się ciężko i bez przekonania. Szli w dół placu rozświetlonego promieniami gwiazdy. Ludzie zastygli w oczekiwaniu, więc było dużo łatwiej ich wymijać. Tuż przy wyjściu dogonił ich brzęczący dźwięk wzburzonych głosów. Dziewiętnastka odwróciła się i ujrzała ciemny, wielki cień, który zasłaniał światło gwiazdy. Spojrzała w głąb kanałów rodnych i w oddali zamajaczyła jej sylwetka, która mogła być Ka-hanem.

– Rusz się, do cholery, tu zaraz stanie się coś złego! – wrzasnęła dziewczyna.

 

* * *

 

Uhrr była bardzo podekscytowana i niezwłocznie wyeksponowała swoje powłoki na działanie światła. Instynkt oraz wieloletnie obserwacje przekonały ją, że jeśli samiec ma podejść właśnie do niej i zrealizować zapłodnienie w sposób, który naraża ją na minimalny wydatek energii, to trzeba czekać cierpliwie. Miała szczęście. Jej ciało wkrótce przesłonił ogromny cień.

 

* * *

 

Ad-eim i Dziewiętnastka biegli w dół kanału rodnego, co jakiś czas widząc znikający za krzywizną cień umykającego Ka-hana. Za ich plecami tkanka ze złowieszczym trzaskiem absorbowała uczniów i uczennice. Nawet według szczątkowej wiedzy wybrańca scenariusz festiwalu fatalnie różnił się od wcześniejszych obchodów.

– Widzę go – wyszeptała dziewczyna.

Ka-han kręcił się obok owalnego przedmiotu, przezroczystego i drgającego w cieple tkanki.

– Zatłukę cię! – wysyczał Ad-eim. – Za Da-rika i Panią New’u.

– Mam cię w dupie! – wrzasnął Ka-han. – I tak już nie żyjesz. Wszyscy jesteście trupami! Nic już nie jest ważne, nic!

Owalna bańka drgała coraz mocniej.

Ka-han podszedł, tak jak zawsze na szkolnym korytarzu, i obdarzając Ad-eima pogardliwym uśmiechem, pchnął go mocno. Chłopak po raz pierwszy w życiu zdecydował mu się postawić. Utrzymał się na nogach i sparował pchnięcie. Gromadzona latami złość znalazła ujście i spotęgowała siłę Ad-eima. Wrogowie zwarli się w bójce. Dziewiętnastka instynktownie wyczuła, że nie powinna ingerować. Ostrożnie przesuwając się w bok, dotarła do zagadkowej bańki i oparła na niej ręce. W tej samej chwili nieznana siła wepchnęła ją do środka. Uszy wypełniła głucha cisza. Z zewnątrz nie docierały żadne dźwięki. Próbowała się wydostać, napierając na przezroczystą przeszkodę całym ciałem, ale ta nie ustępowała. Stanęła zrozpaczona i bezsilnie obserwowała pojedynek.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345678

Mogą Cię zainteresować

Ogólnopolski konkurs literacki Klubu Fantastyki Druga Era
Konkursy MAT - 4 stycznia 2017

Z okazji nadchodzącego 20-lecia istnienia, Klub Fantastyki Druga Era ogłosił ogólnopolski konkurs literacki.…

Agnieszka Hałas „Pokłosie pewnego bankructwa”
Opowiadania Agnieszka Hałas - 5 września 2017

Niniejsze opowiadanie to świetna okazja do zaznajomienia się z głównym bohaterem cyklu…

Magdalena Kozak w Lublinie
Aktualności Fahrenheit Crew - 13 grudnia 2016

W najbliższy czwartek (15 grudnia) o godzinie 17.00 rozpocznie się spotkanie autorskie…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!