Mapa Ukrainy
ISSN: 2658-2740

Krzysztof T. Dąbrowski, 11 drabbli science fitction

Ilustracja wygenerowana z użyciem sztucznej inteligencji.

Drabble to miniatury literackie, liczące po sto słów. Trochę zabawa, a trochę test dla umiejętności autorki czy autora, którzy muszą w sposób zwięzły przekazać swój pomysł. Oto zestaw 11 drabbli science fiction, jakie przygotował ostatnio Krzysztof T. Dąbrowski.

Zapraszamy do lektury.

 

Między nami androidkami

Ann Droid spotkała się z koleżanką w Xwayu.

– Śruboburgera proszę – zamówiła koleżanka.

– Czymś polać? – wychrypiał przyjmujący zamówienia automat.

– Olejem napędowy, tylko takim gęstym, proszę.

– Szalejesz – stwierdziła Ann.

– Wiesz, ostatnio ostro normy śrubowałam, więc poleciało mi trochę śrubek. A ty nic nie zamawiasz?

– Dieta. Zrobiły mi się zacieki olejowe i śrubki odkładają się w trudno dostępnych szczelinach.

– Ojej, współczuję… A jak z facetami? – koleżanka zmieniła temat.

– Nic ciekawego. Ostatnio zaczepiają mnie tylko tacy z mięsną obudową i białkowymi mózgami. Jakby się jeszcze trafił jakiś wybitny programista… ale niestety.

– Współczuję. Mnie tam słodzą, że mam super algorytmy. Aż mam ochotę zrobić któremuś twardy reset.

 

Ci zwyrodnialcy Ziemianie

– Synek, lecimy na Ziemię – zakomenderował obcy, wskazując na latający talerz. – Zapolujemy na jakąś krowę do naszego ranczo.

– Nie chcę.

– Ale dlaczego?

– Bo to rasiści, nazywają nas szarakami.

– Żółtek, Zielenina, słyszeliście? – kosmita zwrócił się do palących hyleę kumpli.

– Hm – mruknął jeden z nich. – już od dawna mówię, że tym kosmicznym zwyrodnialcom z Ziemi trzeba w końcu skopać tyłki.

– To co, może jakaś wspólna inwazja w przyszłym cyklu? – zaproponował drugi i zachyrlotał dychawicznie.

– Panowie, spokojnie – uspokoił ich duży szarak. – My na nich jeszcze eksperymentujemy.

– Tato? – wtrącił się mały szarak. – A jakbym sobie wytatuował inny kolor na całym ciele, to przestaną na mnie wyzywać od szaraków?

 

Bliskie spotkanie 1

Franek z Józkiem stali w polu, paląc papierosy.

– Ty, patrz, latający talerz! – Józek pokazał na coś jasnego, zygzakującego szybko po niebie.

– Phi – Franek wzruszył ramionami. – Takie coś to ja w domu mam bez przerwy, żoneczka jest nerwowa.

Ale Józka już nie było, uciekał ile sił w nogach do chałupy.

I tak talerze lepsze, niż patelnią przez łeb dostać – pomyślał Franek, zaciągając się z lubością ukochanym dymkiem.

Po chwili zawisło nad nim UFO.

Franek wyrzucił niedopałek, wyciągnął komórkę i ustawił się tak, by było widać za nim statek obcych.

– No, selfiaczka se z wami zrobię, na Insta.

UFO poczekało na fotkę i odleciało.

 

Dlaczego ci Ziemianie tak panikują

Planeta Walerianix–7, knajpa dla kosmitów, którzy na Ziemi nabawili się nerwicy:

– Okej, pandemię odhaczyli. Trzecią światową wdrożyli. A jak tylko ogłoszą fałszywą inwazję, wtedy wkroczymy do akcji – szarak tłumaczył kompanom założenia taktyczne.

– Po co tyle planowania? – wtrącił się kosmita, który wyglądał identycznie, jak ten z kultowego filmu Ridleya Scotta. – Ziemianie są głupi jak macka żelkoida.

– A ty skąd wiesz?

– Byłem u nich. Miałem ochotę na pizzę, a ci kretyni zaczęli krzyczeć i uciekać. Myśleli, że zamierzam ich zjeść. A prawdę mówiąc, paskudni są, jacyś tacy łykowaci i okropne ma się po nich wzdęcia.

– Czyli słusznie się bali?

– Nie. Zaprzyjaźniony kanibal mnie poczęstował.

 

Bliskie spotkanie 2

Franek był już mocno pijany, ale nie na tyle, by nie zauważyć, że znowu odwiedzili go kosmici.

Latający talerz bezdźwięcznie unosił się tuż nad nim, oświetlając mu drogę.

Chłop uśmiechnął się i wzniósł flaszką toast. Dopił resztę wódki i wyrzucił pustą butelczynę na pole sąsiada, po czym wybełkotał:

– Choćbym szedł ciemną ulicą, Józka się nie ulęknę!

Nagle poczuł się dziwnie lekko i spostrzegł, że unosi się nad drogą.

– No, kosmity, kochane jesteście – wyszczerzył się. – Sprawiliście, że jestem odlotowym gościem!

Po chwili opanował go strach, bo uniosło go już kilkanaście metrów nad ziemię.

– Eee, panowie, ale trochę przesadziliście, ja mam lęk wysokości!

 

Lecę z kumplami na imprezę

– Lecę z kumplami na imprezę –  zza okna, do uszu Jagny, dobiegł zachrypnięty głos Franka.

– Tylko wróćże na kolację – odkrzyknęła, myjąc talerze.

Nie wiedziała, że przed ich pomalowaną na biało chałupą zawisł sobie latający talerz.

Franek uznał, że skoro znowu przylecieli, to go polubili. A tych, co lubią, to na pokład zabierają.

Nic się jednak nie działo. A szkoda, bo żoneczka problemu by nie robiła.

Franek obrzucił UFO krytycznym spojrzeniem i postanowił sprowokować kosmitów do kontaktu:

– W Katowicach też mają spodek, tyla, że większy!

Kosmici popatrzyli po sobie ze zdumieniem:

– Biały Dom jest, ale przywódca jakiś przygłupi.

– Racja, lećmy lepiej do Elona Muska.

 

Bliskie spotkanie 3

Zdyszany Franek z trudem pedałował ku szczytowi pagórka. Rozklekotany rower skrzypiał niemiłosiernie.

Nagle coś się nad nim rozjarzyło.

Zatrzymał się i spojrzał, co mu tak świeci po oczach – to znowu UFO.

Wylądowało i otworzył się właz.

Ze środka wyczłapał pokraczny kosmita.

Uniósł cherlawą łapinkę i wydukał po ludzku:

– Witaj Ziemianinie, przybywam w przedpokoju.

A ja żem myślał, że to latający spodek – zdziwił się Franek i też pokiwał ręką.

– Zapraszam do środka, podrzucimy cię na stopa, żebyś się tak nie trudził na tym prymitywnym dwukołowcu.

Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać.

Tego dnia, po raz pierwszy w życiu nie spóźnił się na kolację.

 

Paskudnie cudowna planeta

– Fu, ale tu smog mają. Cuchnąca planeta. Lepiej lećmy, a wrócimy tu na wiosnę – kosmita ocierał spocone szare czoło.

– Fakt, ci cholerni Ziemianie straszną zadymę zrobili – westchnął drugi z przybyszów.

– Dziwna ta planeta – dodał trzeci z szaraków. – Jest taki region, co się Polska nazywa i tam mają pity, które są zmorą dla wielu ludzi, a z kolei w innym rejonie, co na niego Grecja wołają, to te pity, to są takie pyszne chlebki z nadzieniem. I weź się tu połap, o co tym Ziemianom chodzi.

– To czemu tu co chwilę wracasz? – zdziwił się pierwszy.

– Wiecie, ta ich pizza, frytki, chipsy o smaku paprykowym…

 

Nawiedzony zamek

Józek nie wierzył w duchy. Dlatego bez obaw ruszył na nocne zwiedzanie ruin zamku, który uchodził za nawiedzony.

Przez długi czas, nic się nie działo, aż w końcu, w jednym z tuneli, natrafił na kobiecą zjawę.

– Biała dama – wymamrotał.

– Pfff, ktokolwiek, byle nie dama.

Odwrócił się na pięcie i zaczął uciekać.

Dobiegł do drzwi i zaczął szarpać się z klamką. Były zamknięte…

Zjawa była tuż za nim.

– Spokojnie, nie musisz mi otwierać – oznajmiła. – Jestem za równouprawnieniem, a na dodatek, bez problemu potrafię przenikać przez materię.

– Aaaaa! – krzyczał przerażony.

– I nie musisz się tak bać. Tak naprawdę, jestem tylko hologramem w twojej grze.

 

Śmierć chce żyć

Mówi się, że gdyby Śmierć miała rodzeństwo, to by je ukatrupiła, lecz błędny to osąd – w rzeczywistości Śmierć to udręczona nadmiarem pracy staruszka.

Gdyby chociaż mięśnie miała od tego machania kosą, to łatwiej by się jej pracowało, a tak, to sił brak i towarzyszy temu nieprzyjemne zgrzytanie wysłużonych kości.

Ech, mogłyby te ludzie nieśmiertelność wreszcie wynaleźć, odpoczęłoby się wreszcie.

Nie miała pojęcia, że już wkrótce jej marzenie stanie się rzeczywistością – ludzie zaczęli zgrywać swe umysły do komputerów kwantowych, by żyć w różnego rodzaju symulacjach.

Śmierć odrzuciła łachmany i kosę i udała się na plażę.

– Raz się żyje! – krzyknęła w kierunku przerażonych plażowiczów.

 

Upiorne rozmowy

Na ławce siedziała zmora i wyła z rozpaczy.

Przysiadła się do niej diablica i zaczęła pocieszać:

– No już dobrze, uspokój się i powiedz, co się stało.

Zmora pociągała tylko nosem, więc dla ośmielenia diablica postanowiła ją skomplementować:

– Wyglądasz naprawdę strasznie.

– Serio? – uśmiechnęła się i nagle zasłoniła usta.

– Czemu potępieńczo wyłaś?

– Wiesz, to była pracowita noc. Latałam, straszyłam, a ludzie uciekali z krzykiem. Aż jeden tylko się skrzywił i powiedział, że moje uzębienie jest w fatalnym stanie. A potem chciał mi wręczyć wizytówkę i powiedział, że jest stomatologiem.

– A ty co?

– Uciekłam z krzykiem.

– Przerażająca historia. Nawet nie wiesz, jak ci współczuję.




    Pobierz tekst:

    Mogą Cię zainteresować

    Marcin Osuch, Konrad Wągrowski „Pozaziemscy bogowie i kosmiczni detektywi. Polski komiks SF do 1989 roku”

    Informacje na temat książki Marcina Osucha i Konrada Wągrowskiego pt. „Pozaziemscy bogowie…

    Pies 51
    Filmy i seriale MAT - 2 stycznia 2026

    Rok 2045. W społeczeństwie rządzonym przez sztuczną inteligencję jej twórca zostaje zamordowany.…

    Mija 25 lat od premiery „Avalonu”
    Filmy i seriale MAT - 20 stycznia 2026

    20 stycznia 2001 roku w Japonii miała miejsce premiera polsko-japońskiego filmu science-fiction…

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *