Magdalena Kucenty „Co się stało z Mią Blue?” (10)

Opowiadania Magdalena Kucenty - 29 marca 2016

– Kira! – krzyk­nął Jakob.

– Nie je­steś… aż takim dur­niem… – wy­ję­cza­ła.

Usły­sza­ła wes­tchnie­nie ulgi.

– Widzę, że do­cho­dzisz do sie­bie – po­wie­dział oso­bli­wie cie­płym tonem.

Przy­siadł obok. Nie pró­bo­wa­ła sta­wiać oporu, kiedy oto­czył ją ra­mie­niem. A gdy tylko uło­ży­ła głowę na jego pier­si, z po­wro­tem za­to­nę­ła w ciem­no­ściach.

***

Potrafię radzić sobie z chamstwem i okrucieństwem, potrafię odgryźć się, kiedy trzeba i obronić w razie zagrożenia. Co innego, gdy ktoś okazuje mi troskę lub jest zwyczajnie miły. Wtedy nie wiem, co robić.

Dlatego też nie rozmawiałam z Jakobem o tamtej nocy, choć od­nio­słam wra­że­nie, że on i tak wie, że ja pa­mię­tam. A ja wie­dzia­łam, że on wie, że pa­mię­tam i wiem, że on wie… No i mil­czeliśmy.

Ale przecież nie brakowało nam innych tematów do rozmowy. He­aven po­szło z dymem, jednak w bar­dzo krót­kim cza­sie w Lyuk po­ja­wił się nowy klub – Hell. A jego głów­ną gwiaz­dą była Lady Dia­bo­li­ca.

Jak widać, ciem­ne typy nie grze­szy­ły kre­atyw­no­ścią.

***

– Co no­we­go, Angi? – przy­wi­tał się za­lot­nie Azazel. Hun­tria szyb­ko wśli­zgnę­ła się za nim do gar­de­ro­by. Demon nie widział żadnego pro­ble­mu, by umó­wić się na spo­tka­nie z divą i przy oka­zji za­brać ze sobą Kirę.

– Czego chcesz, Az? – spy­ta­ła ostro Lady Dia­bo­li­ca, a ra­czej prze­ma­lo­wa­na An­ge­li­que. Aku­rat po­pra­wia­ła ma­ki­jaż, ale – poza zastąpieniem  do­mi­nu­ją­cej wcześniej bieli czer­wienią – jej apa­ry­cja nie ule­gła zbyt­niej zmia­nie.

– Ja? – od­parł nie­win­nie demon. – Ni­cze­go nie chcę. Za to moja przy­ja­ciół­ka…

Ane­li­que od­wró­ci­ła się od lu­stra i prze­szy­ła Kirę zim­nym spoj­rze­niem.

– Kim je­steś?

– Kimś, komu po­mo­żesz.

Wy­tłu­ma­czy­ła, że pra­cu­je w Biu­rze i po­trze­bu­je in­for­ma­cji na temat „szefa”. Że ma z nim nie­do­koń­czo­ne in­te­re­sy. Do­dat­ko­wo pod­kre­śli­ła, iż go­rą­co liczy na ko­ope­ra­cję An­ge­li­que, szcze­gól­nie w kwe­stii spo­rzą­dze­nia listy „sza­now­nych klien­tów” He­aven.

Ko­bie­cie nawet po­wie­ka nie drgnę­ła, kiedy ka­za­ła Kirze iść się pier­do­lić. Aza­zel z kolei spokojnie pilnował drzwi, nie kryjąc roz­ba­wie­nia, jakim na­pa­wa­ła go cała sy­tu­acja.

– Wiem, co sobie myślisz – stwierdziła huntria, ignorując chichot przyjaciela. – Gdy­bym pró­bo­wa­ła cię po­cią­gnąć na dno, to ko­cha­ny szefo po­mo­że. Nie z przy­wią­za­nia, nie oszu­kuj­my się, ale nie bę­dzie po­dej­mo­wał ry­zy­ka, że po­cią­gniesz go za sobą.

An­ge­li­que wy­krzy­wi­ła się w ja­do­wi­tym grymasie, ukazując wydłużone kły.

– Nic mi nie mo­żesz zro­bić.

– Tak? – Kira zamrugała filuternie, maskując tym wredny grymas wstępujący na usta. – A mnie się wydaje, że mogę zro­bić wiele ma­łych rze­czy. Ot, choć­by spraw­dzić pa­pie­ry tej wy­strza­ło­wej skóry, czy aby na pewno wszyst­ko się zga­dza. Ale nie przej­muj się – kara za mo­dy­fi­ka­cje jest nie­wiel­ka. Drob­na grzyw­na i nakaz zmia­ny po­wło­ki.

Dla zwięk­sze­nia efek­tu zro­bi­ła krót­ką pauzę.

– O, widzę, że za­czy­nasz do­my­ślać się kon­se­kwen­cji – cią­gnę­ła. – Dobry szefo z tych sa­mych po­wo­dów, dla któ­rych wy­cią­gnął­by cię z wiel­kie­go gówna, nie kiw­nie nawet pal­cem, gdy wpad­niesz w gówno małe. Nie bę­dzie ry­zy­ko­wał.

– Nie wierz…

Hun­tria uci­szy­ła ko­bie­tę.

– Spo­koj­nie. Jeśli chcesz, mo­żesz mi nie wie­rzyć. W końcu wiara to po­tęż­na siła, po­nie­kąd to przez nią tyle nas tu w Pie­kle gnije. Zważ tylko na jedno: nie tylko wie­rzę, że uda mi się wpa­ko­wać cię w naj­obrzy­dliw­szą po­wło­kę, jaką zna ten świat. – Kira uśmiech­nę­ła się szelmowsko. – Ja je­stem tego pewna, ko­cha­nień­ka.

Ma­da­me zaczynała zachowywać się niczym osa­czo­na zwie­rzy­na. Pokazała kły i zasyczała jak najprawdziwszy wąż. A wtedy Aza­zel wtrą­cił się do roz­mo­wy:

– Ja tam bym jej wie­rzył, Angi. Kie­dyś popełniłem ten błąd i nie uwie­rzy­łem, a teraz patrz, jak wy­glą­dam.

***

Śle­dzi­li po­dej­rza­nych – męż­czy­znę oraz dwóch ochra­nia­ją­cych go go­ry­li – wy­cze­ku­jąc do­bre­go mo­men­tu do pod­ję­cia dzia­łań.

W końcu do­tar­li do ogro­dzo­ne­go wy­so­kim ży­wo­pło­tem parku. Naj­wy­raź­niej to tam miało odbyć się spo­tka­nie, o któ­rym mó­wi­ła Angelique.

Mał­pi­szo­ny sta­nę­ły po bo­kach bramy wej­ścio­wej, męż­czy­zna wkro­czył do ogro­du. Skry­ta za wę­głem Kira przy­glą­da­ła się twa­rzom małp w na­dziei, że roz­po­zna Pierw­sze­go. Sto­ją­cy obok Jakob przy­krę­cał tłu­mik do pi­sto­le­tu.

Byli go­to­wi.

Hun­tria odetchnęła głębiej i wy­szep­ta­ła:

– Pa­mię­taj, może jeden…

– Pa­mię­tam.

Nie po­zo­sta­ło nic in­ne­go do po­wie­dze­nia. Kira ru­szy­ła przed sie­bie, za­ci­ska­jąc mocno pię­ści, a gdy wy­szła na świa­tło dnia, go­ry­le jed­no­cze­śnie od­wró­ci­ły głowy.

– Ładna po­go­da dzi­siaj – za­ga­iła hun­tria.

Jedna małpa z wy­raź­nym tru­dem za­czę­ła coś ana­li­zo­wać, ale druga nie wa­ha­ła się przed wy­cią­gnię­ciem broni. Kira usły­sza­ła ten cha­rak­te­ry­stycz­ny dźwięk – ciche splu­nię­cie tłu­mi­ka – zanim okrą­gła dziu­ra wy­kwi­tła po­środ­ku cof­nię­te­go czoła.

Spe­cjal­ne po­ci­ski, któ­ry­mi dys­po­no­wa­ło Biuro, po tra­fie­niu w obiekt roz­pry­ski­wa­ły się, ni­czym szkieł­ko ude­rza­ją­ce o zie­mię, i wrzy­na­ły głę­bo­ko w tkan­kę po­wło­ki, uniesz­ko­dli­wia­jąc ją na miej­scu. Dla­te­go oczy go­ry­la na­tych­miast wy­wi­nę­ły się do wnę­trza czasz­ki, ciało osu­nę­ło na zie­mię.

Jego to­wa­rzysz spo­glą­dał to na Kirę, to znowu na świe­że zwło­ki.

– Dziew­czyn­ka żyje – mruk­nął. – Sago nie żyje.

Huntria skie­ro­wa­ła się do parku, cały czas ob­ser­wu­jąc Pierw­sze­go.

– Le­piej stąd odejdź.

Mał­pi­szon zmarsz­czył się na gębie i od­parł:

– Nie ma gdzie. Ja za­cze­ka, a dziew­czyn­ka le­piej obie­ca, że wię­cej nie umie­ra.

Kąciki ust Kiry uniosły się delikatnie.

– Dziew­czyn­ka obie­cu­je.

Park oka­zał się ra­czej skwe­rem, po­ro­śnię­tym rzad­ką trawą i pa­ro­ma krza­ka­mi, z po­je­dyn­czym drze­wem tu czy tam. Żwi­ro­wa­ta ścież­ka pro­wa­dzi­ła w stro­nę skrom­nej fon­tan­ny, usy­tu­owa­nej mię­dzy dwie­ma po­rdze­wia­ły­mi ław­ka­mi. W cen­trum stał ka­mien­ny po­są­żek, przed­sta­wia­ją­cy na­gie­go dia­beł­ka. Ma­leń­stwo piło łap­czy­wie z trzy­ma­nej obu­rącz za dużej dla niego misy, jed­no­cze­śnie si­ka­jąc podejrzanie żółtą wodą.

Hun­tria od­szu­ka­ła wzro­kiem szefa. Już wcze­śniej zdą­ży­ła mu się przyj­rzeć – wy­glą­dał ina­czej, jego nowa skóra była szczu­plejsza, wy­so­kie czoło zdra­dza­ło le­d­wie za­cząt­ki ły­si­ny. Ale coś w tej pucołowatej twa­rzy po­zo­sta­ło takie samo i łow­czy­ni nie ży­wi­ła wąt­pli­wo­ści, z kim ma do czynienia.

Męż­czy­zna stał nie­opo­dal i ni­czym ka­mien­ny dia­be­łek pod­le­wał pień drze­wa. Kirę dzi­wi­ło to przy­wią­za­nie do ludz­kich cech. Skoro mógł sobie po­zwo­lić na nie­zwy­kle za­awan­so­wa­ną po­wło­kę, dla­cze­go nosił taką, która mu­sia­ła wy­da­lać zbęd­ne płyny? Przez to zda­wał się bez­bron­ny, wręcz ułom­ny. Znowu niepozorny. A jed­nak pod­cho­dząc do niego, hun­tria po­czu­ła ob­ręcz lęku po­wo­li za­ci­ska­ją­cą się na szyi. Jakob mnie ubez­pie­cza. Jakob mnie… – dla uspokojenia po­wta­rza­ła w my­ślach.

Powoli za­szła po­dej­rza­ne­go od tyłu i rzu­ci­ła ostrym tonem:

– A co się tutaj wy­pra­wia?

Pod­sko­czył i pręd­ko za­piął roz­po­rek.

– Pani wy­ba­czy, ale nie rozu… – urwał, spo­glą­da­jąc za sie­bie, a jego oczy zmie­ni­ły się w dwa spodki. Na­uczo­ny przy­kry­mi do­świad­cze­nia­mi, tym razem miał przy sobie broń. Lufa błysnęła w słoń­cu, gdy roz­trzę­sio­ny­mi dłoń­mi wy­ce­lo­wał w hun­trię.

Ra­do­sny chi­chot wy­rwał się z gar­dła Kiry. Ten skur­wiel się bał! I to zde­cy­do­wa­nie bar­dziej niż ona.

– Jakim cudem…? Bato! Sago! – krzyk­nął histerycznie. – Bato?!

– Co, nie chcesz zo­stać ze mną sam na sam? – wy­sy­cza­ła hun­tria, zbli­ża­jąc się po­wo­li. – Nie uważasz, że jestem piękna?

Ściągnij tekst:
Strony: 123456789101112

Powiązane wpisy

Nominacje do Zajdli 2017
Aktualności - 22 maja 2017

W sobotę (20.05.) podczas Warszawskich Targów Książki ogłoszono nominacje do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza…

Antologia „Dragoneza” jest już dostępna
Aktualności - 10 lutego 2019

Pierwszego lutego miała miejsce premiera antologii opowiadań „Dragoneza”.

Utwory nominowane do „Literackiej Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla” za rok 2015
Aktualności - 1 lipca 2016

Wczoraj, 30 czerwca, o godz. 19.00 we Wrocławiu zostały ogłoszone Nominacje do Nagrody Literackiej Fandomu Polskiego im. Janusza A.…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!