Magdalena Kucenty „Co się stało z Mią Blue?” (3)

Opowiadania Magdalena Kucenty - 29 marca 2016

Pięć minut póź­niej stała tam, zaciągając się wysępionym papierosem. Wszyscy w klubie palili, co jednak nie przeszkadzało, by robili to również na zewnątrz. A ona nie chciała się wyróżniać.

– Głupio mi, jak­bym dawał fajkę dziec­ku – par­sk­nął chło­pak, który ją po­czę­sto­wał. – Ale tu przecież nikt nie wy­glą­da na tego, kim jest.

Kira skrzywiła się z niesmakiem, ale nie miała za­mia­ru wy­ja­śniać tępakowi, jak bardzo się mylił.

– Nie bądź taki cno­tli­wy – rzu­ci­ła iro­nicz­nie. – W końcu z ja­kie­goś po­wo­du tutaj tra­fi­łeś.

– Racja – od­parł z uśmie­chem na ustach. – W ogóle to Da­mien je­stem.

– Rika.

Dalej roz­mo­wa szła cał­kiem gład­ko. Da­mien oka­zał się sta­łym by­wal­cem, po­tra­fił wy­mie­nić z imie­nia wszyst­kie „anioł­ki” tań­czą­ce w klu­bie. Dzi­wił się tro­chę znik­nię­ciem Mii, choć przy­znał, że już wcze­śniej nie­któ­re dziew­czy­ny „re­zy­gno­wa­ły”. Poza tym przynudzał.

Po skoń­cze­niu pa­pie­ro­sa pożegnała chłopaka i wró­ci­ła do wnę­trza lo­ka­lu. Aku­rat zro­bi­ło się tro­chę ci­szej. Na sce­nie stał męż­czy­zna w odrażająco ja­skra­wym gar­ni­tu­rze i za­po­wia­dał ko­lej­ny wy­stęp.

Kira wy­ło­wi­ła z tłumu wiel­ką po­stać Saula, który miał wejść do klubu chwi­lę po niej. Gdy sta­nę­ła obok, mu­sia­ła dźgnąć go łok­ciem w brzuch, ina­czej w ogóle by jej nie za­uwa­żył.

– Daj pa­pie­ro­sy – za­żą­da­ła.

Wy­glą­dał na zdzi­wio­ne­go, ale po ko­lej­nym cio­sie wy­cią­gnął pacz­kę z kie­sze­ni.

Kira bez podziękowania udała się do ogrodu. A tam czas wlókł się nieubłaganie. Próż­ne ga­da­nie, prze­ry­wa­ne od­pa­la­niem jed­ne­go szlu­ga od dru­gie­go, męczyło. Szcze­gól­nie że Saul najwyraźniej prze­tur­lał się po tej cho­ler­nej pacz­ce. Kirze wła­śnie koń­czy­ły się pa­pie­ro­sy w jesz­cze zno­śnym sta­nie, kiedy nagle pie­kiel­ni­cy za­czę­li wra­cać do lokalu.

A w środ­ku kon­fe­ran­sjer oznaj­mił, że nie­ba­wem na sce­nie za­go­ści Ma­da­me An­ge­li­que. Wiadomość spotkała się z ogromnym entuzjazmem widowni. Rozległy się wycia, roz­brzmia­ły prze­cią­głe gwiz­dy.

Huntria nie była zaskoczona. Pra­wie wszyst­kie gu­mia­ki, z któ­ry­mi roz­ma­wia­ła, nie­cier­pli­wie wy­cze­ki­wa­ły wy­stę­pu Ma­da­me. A spy­ta­ne dla­cze­go, irytująco zgod­nie od­po­wia­da­ły, żeby le­piej prze­ko­na­ła się na wła­sne oczy.

Toteż teraz prze­py­cha­ła się na przód tłumu, nie szczę­dząc szturch­nięć i kop­nia­ków, dep­cząc stopy, jak po­pad­ło. Ledwie zdążyła dotrzeć pod scenę, kiedy za­pa­dła ciem­ność i głosy uci­chły.

Echo ha­ła­su wciąż dud­ni­ło Kirze pod czasz­ką, a wie­lo­barw­ne zyg­za­ki mi­ga­ły przed oczami, gdy znowu roz­brzmia­ła muzyka, a snop świa­tła wy­strze­lił spod su­fi­tu.

Blask objął wy­chy­la­ją­ce się z mroku postaci: An­ge­li­que towarzyszyło dwóch klęczących mężczyzn. Nagich, poza parą skórzanych obroży, złączonych jednym łańcuchem z dłońmi divy. Srebrne ogniwa oplatały smukłe nadgarstki piosenkarki, wiążąc ją na dobre z pupilami, a jasna tka­ni­na sukni sta­pia­ła się z ala­ba­stro­wą skórą artystki. Od pasa w górę Madame spra­wia­ła­by wra­że­nie na­giej, gdyby nie morze roz­iskrzo­nych krysz­tał­ków na pier­siach oraz brzu­chu.

Jak się po chwili okazało, anielskiego wizerunku dopełniały skrzydła. Wielkie, kre­mo­we raptem po­ja­wi­ły się za ple­ca­mi kobiety, dum­nie ster­cząc nad ra­mio­na­mi.

Rozłożywszy je szeroko,  Angelique zaczęła śpiewać:

Białe zęby, oczy jasne

Pupa, cycki, zgrab­ne nogi

Tylko usta takie sine

I ten gry­mas trwo­gi

Czemu tak, czemu ko­cha­nie?

Czy po to pra­gną­łeś mnie?

Mężczyźni łapali ją za nogi, wspinali się rękami w górę ud, lizali pośladki i rozcapierzonymi palcami zrywali kryształki z brzucha. Ale Madame kontynuowała nieugięcie. Z jej gar­dła wy­do­by­wał się mocny, uwo­dzi­ciel­ski głos, sło­wom pio­sen­ki to­wa­rzy­szy­ły drob­ne gry­ma­sy oraz gesty. Pokazywała zęby w nieco drapieżnym uśmiechu, głaskała pupili po głowach i wyginała się lekko, naprowadzając złaknione dotyku dłonie na swoje piersi.

Ale od ko­lej­nej zwrot­ki ta­niec na­brał gwał­tow­no­ści, a śpiew stał się ostrzejszy, bar­dziej gar­dło­wy:

Szare zęby, oczy puste

Pupa, cycki oklap­nię­te

I te usta takie sine

Z życia wy­ci­śnię­te

Czemu tak, czemu ko­cha­nie?

Czy to z mi­ło­ści za­bi­łeś mnie?

Diva odepchnęła od siebie pupili, ale ci na powrót przykleili się do niej, coraz bardziej napastliwi w pieszczotach. Łańcuch pobrzękiwał metalicznie, kryształki uderzały o ziemię. Wreszcie w dłoniach mężczyzn pojawiły się bliźniaczo podobne, błyszczące złowrogo ostrza.

Chwilę później nieskazitelna biel splamiła scenę, a Madame upadła na kolana, trzymając się za brzuch.

Kira wes­tchnę­ła, by­naj­mniej nie z za­chwy­tu. W gruncie rzeczy wiedziała, co zaraz nastąpi – Angelique zaśpiewa ostatnią, dosyć smutną zwrotkę, i skona.

Po prostu oglądała kie­dyś ten spek­takl. I to w dużo ciekawszym wy­ko­na­niu.

***

Saul cze­kał na nią przed lo­ka­lem. Od­da­ła mu pacz­kę pełną po­ła­ma­nych pa­pie­ro­sów, a on scho­wał ją do kie­sze­ni, nawet nie pa­trząc. Za­czę­ła ża­ło­wać, że, oszczę­dza­jąc port­fel, nie ku­pi­ła sobie żad­ne­go na­po­ju w barze. Gar­dło ją dra­pa­ło od cią­głe­go mó­wie­nia. Wszystko przez te prze­klę­te ceny.

– Do­wie­dzia­łeś się cze­goś? – wy­chry­pia­ła.

Przy­tak­nął.

– Jedna z tan­ce­rek przy­znała, że Mia spo­ty­ka­ła się z kimś re­gu­lar­nie. Ponoć facet był bar­dzo za­zdro­sny o to, co ro­bi­ła w pracy.

– Na­zwi­sko?

Saul po­krę­cił głową.

– Mia nazywała go „swoim mi­siem”, co ra­czej nie­wie­le nam daje. Może ty coś masz?

Za­miast od­po­wie­dzieć, za­char­cza­ła i splu­nę­ła part­ne­ro­wi pod nogi. Przypadkiem nie trafiła, a raczej trafiła idealnie, przez co Saul cof­nął się i pa­trząc na nią z wy­rzu­tem, spró­bo­wał wy­trzeć but o zie­mię. Wy­glą­dał przy tym ko­micz­nie.

Hun­tria le­d­wie zdo­ła­ła za­cho­wać po­waż­ny wyraz twa­rzy, gdy skła­ma­ła:

– Nic cie­ka­we­go.

***

Drzwi baru Irygacja zamknęły się za jej plecami, w nozdrza raptem uderzył słodki zapach perfum. Azazel, demoniczny drag queen, który przed wiekami nauczył kobiety stosować makijaż, czekał już w umówionym miejscu, sącząc jakiegoś fikuśnego drinka z parasolką. Na szczęście pamiętał, by dla Kiry zamówić kwas.

– Wy­bacz spóź­nie­nie, Az. – Uśmiech­nę­ła się prze­pra­sza­ją­co, rzu­ca­jąc kurt­kę na opar­cie krze­sła. – Śle­dzi­łam kogoś i…

– Nie mu­sisz się przede mną tłu­ma­czyć, kru­szyn­ko – wtrą­cił i prze­chy­la­jąc się nad sto­łem, uca­ło­wał ją w oba po­licz­ki. – No to opo­wia­daj, ma­leń­ka – mówił dalej tym swoim ty­po­wo mę­skim gło­sem wy­cią­gnię­tym na moż­li­wie wy­so­kie re­je­stry. – Co cię spro­wa­dza do starego demona?

Kira usia­dła, po­cią­gnę­ła łyk kwasu i za­wie­si­ła wzrok na ogrom­nych pier­siach Aza. Ja­kimś cudem spra­wia­ły wra­że­nie jesz­cze więk­szych niż ostat­nim razem, gdy je wi­dzia­ła. Odro­bi­na wię­cej i opusz­cza­jąc brodę, po pro­stu za­cznie się o nie obi­jać.

– To już nie można od­wie­dzić przy­ja­cie­la bez eee… po­wo­du? – spy­ta­ła z roz­tar­gnie­niem, wciąż za­hip­no­ty­zo­wa­na wi­do­kiem gar­gan­tu­icz­nych cyców. Czuła, że po­wo­li zo­sta­je we­ssa­na w zie­ją­cą mię­dzy nimi prze­pa­ść, nie­ubła­ga­nie przy­gnia­ta­na cię­ża­rem mięk­kich…

– Kru­szyn­ko? – Az za­krył szpo­nia­sty­mi dłoń­mi de­kolt. – Sły­sza­łaś, co mó­wi­łem?

Kira z tru­dem unio­sła głowę.

– Co?

Demon fuk­nął podi­ry­to­wa­ny.

– Czyli nie. Ma­leń­ka, na­praw­dę do­ce­niam en­tu­zjazm, z jakim wpa­tru­jesz się w moje bliź­niacz­ki, ale nie lubię być ignorowany. – Prze­cią­gnię­te krwi­sto­czer­wo­ną szmin­ką usta wy­krzy­wi­ły się w sar­do­nicz­nym gry­ma­sie, błysz­czą­ce pier­ście­nia­mi szpo­ny błą­dzi­ły po upu­dro­wa­nym po­licz­ku. – Mó­wi­łem, że jak bardzo bym cię nie uwiel­biał, nie uwie­rzę w te całe od­wie­dzi­ny bez po­wo­du.

Hun­tria za­mru­ga­ła kil­ku­krot­nie i utkwi­ła wzrok w swo­ich dło­niach, gro­te­sko­wo ma­łych na tle kufla z bul­go­czą­cym kwa­sem. A od­zy­sku­jąc nie­ja­ką wła­dzę nad ję­zy­kiem, od­par­ła:

– Je­steś jedną z nie­wie­lu osób, dla któ­rych sta­ram się być uprzej­ma. Nawet jeśli udaję, po­wi­nie­neś to do­ce­nić.

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Fantazmaty. Tom I
Aktualności - 18 kwietnia 2018

Zespół Fantazmatów upublicznił pierwszy tom antologii, w której znalazło się dwadzieścia opowiadań.

Antologia „Dragoneza” jest już dostępna
Aktualności - 10 lutego 2019

Pierwszego lutego miała miejsce premiera antologii opowiadań „Dragoneza”.

Utwory nominowane do „Literackiej Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla” za rok 2015
Aktualności - 1 lipca 2016

Wczoraj, 30 czerwca, o godz. 19.00 we Wrocławiu zostały ogłoszone Nominacje do Nagrody Literackiej Fandomu Polskiego im. Janusza A.…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!