Magdalena Kucenty „Co się stało z Mią Blue?” (6)

To zda­rza­ło się rzad­ko. Inni z chi­rur­gicz­ną pre­cy­zją kro­ili dusze, wy­cią­ga­jąc na świa­tło dnia do­kład­nie to, czego po­trze­bo­wa­li. Ale cza­sa­mi… tylko cza­sa­mi, po pro­stu coś szło nie tak. A wtedy już nie było ka­wał­ków, które można by po­zbie­rać do kupy.

Hun­tria prze­łknę­ła gulę, rap­tem na­ra­sta­ją­cą jej w gar­dle.

– Dla­cze­go go zgar­nę­li­ście?

– Mamy do­wo­dy, że sa­bo­to­wał nie­któ­re śledz­twa.

Za­wa­ha­ła się przed za­da­niem ko­lej­ne­go py­ta­nia:

– My­śli­cie, że je­stem w to uwi­kła­na?

Tym razem po­krę­cił głową.

– Na to brak do­wo­dów, poza tym spraw­dzi­łem cię. O dziwo, pa­pie­ry masz w miarę czy­ste.

Cóż, przy­naj­mniej do­wie­dzia­ła się, gdzie znik­nę­ły jej akta.

– Dla­cze­go pod­su­ną­łeś mi trop wią­żą­cy Mię z Sau­lem? Prze­cież, prę­dzej czy póź­niej, za­pro­wa­dził­by mnie pro­sto do cie­bie.

Na ustach męż­czy­zny mignął cień słabo skry­wa­ne­go uśmie­chu.

– Kto wie? – odparł z przekąsem. – Być może chcia­łem cię wy­pró­bo­wać.

– I co? – fuk­nę­ła.

– Nie jest źle. – Mru­gnął do Kiry za­wa­diac­ko, a ona parsknęła śmiechem. Do stu dia­błów, za­czy­na­ła lubić tego dur­nia!

Rap­tem jed­nak pomyślała o Mii i wszelka wesołość ją opuściła.

– To Saul zabił dziewczynę?

– Nie wiem. Blue wciąż może ist­nieć.

Kira zmarszczyła brwi.

– Ale jak?

– Hmm… Pla­sty­cy roz­wa­ża­ją dwa wa­rian­ty, prawda? Są ślady – duszę prze­nie­sio­no, nie ma śla­dów – zna­czy, ko­niec pie­śni. A jeśli to tak na­praw­dę nie była skóra Blue? Jeśli ktoś stwo­rzył iden­tycz­ną, pustą po­wło­kę i po pro­stu znisz­czył?

Huntria za­chły­snę­ła się na myśl o ta­kiej ewen­tu­al­no­ści. Jak mogła na to nie wpaść? Co gor­sza, jak on mógł wpaść na to przed nią?!

– Sądzę, że Han­dlarz ma­czał w tym wszyst­kim palce – dodał ni­by-Saul-Ja­kob. – Pew­nie…

– Kto?

– Cho­le­ra jasna, nie prze­ry­waj mi w kółko. – Zmie­rzył ją groź­nym spoj­rze­niem i do­pie­ro po upew­nie­niu się, że za­mknę­ła dziób na kłód­kę, kon­ty­nu­ował: – Han­dlarz to pseu­do­nim. Jedna z grub­szych ryb w morzu zwa­nym czar­nym ryn­kiem. Sprze­da­je nie­le­gal­ne po­wło­ki, po­dej­rze­wam, że He­aven się u niego za­opa­tru­je. Poza tym chętnie przygarnia – zaakcentował sarkastycznie – zagubione dusze. Krążą różne legendy o tym, co potem z nimi robi. Brakuje jednak sznur­ków łą­czą­cych z Handlarzem two­je­go by­łe­go part­ne­ra oraz pannę Blue.

Umilkł i zwal­nia­jąc kroku, znowu wbił wzrok w zie­mię.

– Co ro­bi­łeś w miesz­ka­niu Mii? – prze­rwa­ła ciszę huntria.

Ni­by-Saul-Ja­kob niespodziewanie wy­buch­nął śmie­chem.

– Śle­dzi­łaś mnie! Nie uwa­żasz, że to lekka hi­po­kry­zja z two­jej stro­ny? – Wy­słu­chał od­po­wie­dzi Kiry ze sto­ic­kim spokojem. – Ach, oczy­wi­ście, że nie uwa­żasz. No tak, skoro je­steś w tym lep­sza ode mnie, nie po­wi­nie­nem się zło­ścić. To ma sens. Więc po­zwól mi za­spo­ko­ić twoją cie­ka­wość. Li­czy­łem, że widok miesz­ka­nia panny Blue obu­dzi we mnie wspo­mnie­nia Saula. Jesteś usatysfakcjonowana? Och, to bar­dzo doj­rza­łe z two­jej stro­ny… Mo­żesz scho­wać już ten palec. Zro­zu­mia­łem alu­zję.

***

– Znaj­dę je – obie­ca­ła.

Roz­ma­za­ła kciu­kiem kro­pel­ki se­mi­kr­wi wy­kwi­ta­ją­ce we wnę­trzu dłoni Ja­ko­ba. Dwa małe na­kłu­cia znowu po­zwo­li­ły jej wnik­nąć do byłej po­wło­ki Saula. Tym razem, za­miast za­nu­rzyć się w roz­sza­la­łym morzu, tra­fi­ła na spo­koj­ne wody le­ni­wie pły­ną­cej rzeki wspo­mnień.

Jakob sku­pił się na czymś przy­jem­nym, tak jak go po­in­stru­owa­ła. Miała ocho­tę po­dej­rzeć, co ta­kie­go spra­wia­ło mu ra­dość, ale po­sta­no­wi­ła usza­no­wać pry­wat­ność to­wa­rzy­sza. Nie z przy­zwo­ito­ści, na ta­kich truizmach się nie wy­zna­wa­ła. Po pro­stu, gdyby partner zła­pał ją na pod­glą­da­niu, mógł­by stra­cić wszel­kie chęci do współ­pra­cy.

Bez dalszego ociągania się za­czę­ła po­szu­ki­wa­nia. Otoczyła spiralą czarnych macek wody mi­go­tli­we­go stru­mie­nia i musnęła błyszczącą powierzchnię, próbując odnaleźć jakiś mar­twy punk­t tego prądu. W końcu za­trzy­ma­ła się przy ciem­no po­ły­sku­ją­cej sa­dzaw­ce i za­nurzyła w od­mę­tach pierw­sze­go z od­na­le­zio­nych śla­dów.

Pełne usta Mii roz­cią­gał fi­glar­ny uśmiech, ciem­ne oczy błysz­cza­ły in­te­li­gen­cją.

– Nie­dłu­go bę­dzie­my wolni. Jesz­cze tylko…

Po­ca­ło­wał ją… Krą­głe pier­si fa­lo­wa­ły, lśniąc od potu… ję­zy­kiem draż­nił ró­żo­we sutki… Uda roz­chy­li­ły się za­chę­ca­ją­co… Powoli wsu­nął się w nią i ryt­micz­nie po­ru­sza­jąc bio­dra­mi…

Obraz fa­lo­wał. Choć pełen luk, nie po­zo­sta­wiał wąt­pli­wo­ści. Blue była ko­chan­ką Saula.

Kira wy­szła ze wspo­mnie­nia i sto­jąc nad brze­giem szem­rzą­cej cicho rzeki, wy­pa­try­wa­ła ja­kiej­kol­wiek skazy. Po chwi­li za­uwa­ży­ła roz­wi­dle­nie. Bez na­my­słu za­nu­rkowała w cien­kiej, po­ły­sku­ją­cej czer­wie­nią od­no­dze.

Mia znowu uśmie­cha­ła się, jakby wie­dzia­ła coś, o czym nikt inny nie wie.

– Czemu tak, czemu ko­cha­nie? – zaśpiewała drżącym głosem.

– Nie! Bła­gam, nie!

– Czy to z mi­ło­ści za­bi­łeś mnie?

Na­gro­ma­dze­nie emo­cji ude­rzy­ło w Kirę. Za­chwia­ła się, wy­rzu­co­na z po­wro­tem na brzeg. Czuła ból. Ogrom­ny ból stra­ty i dojmującą rozpacz. Wie­dzia­ła, że gdzieś tam, na ze­wnątrz, jej ciało ro­ni­ło łzy.

Z tru­dem wzno­wi­ła po­szu­ki­wa­nia. Cof­nę­ła się w górę stru­mie­nia i spo­strze­gła drob­ną myśl, którą wcze­śniej prze­ga­pi­ła. Leżała tam, niby kamyk opłu­ki­wa­ny wodą. Huntria chwy­ci­ła ją pew­nie.

– To nie ona, to nie ona! – po­wta­rzał, ude­rza­jąc me­to­dycz­nie. Bia­ła­wa ciecz spry­ski­wa­ła mu dło­nie. Nisz­cząc po­wło­kę, sta­rał się za wszel­ką cenę nie pa­trzeć w twarz, którą prze­cież ko­chał.

Kira wy­śli­zgnę­ła się z ciała part­ne­ra i otar­ła zwil­got­nia­łe po­licz­ki.

– Masz coś? – spy­tał Jakob.

Tym razem go nie okła­ma­ła.

***

Ta sama gra ko­lo­ro­wych świa­teł, ten sam roz­sa­dza­ją­cy uszy hałas. Kira znowu sie­dzia­ła w He­aven. Opar­ta o kon­tu­ar, maj­ta­ła nerwowo no­ga­mi, po­nie­waż krze­sło ba­ro­we było dla niej zde­cy­do­wa­nie za wy­so­kie.

– Cześć, dzie­cin­ko – usły­sza­ła nad uchem zna­jo­my głos. Chło­pak wstrze­lił się w lukę mię­dzy jed­nym wy­stę­pem a dru­gim, więc nie miała pro­ble­mu ze zrozumieniem tego, co mówił.

Od­szu­ka­ła w pa­mię­ci pa­su­ją­ce do twa­rzy imię.

– Da­mien – wy­rzu­ci­ła z sie­bie. – W sumie to za­baw­ne, że na­zy­wasz mnie dzie­cin­ką.

Tym razem wy­ja­śni­ła mu, że nie­któ­rzy w Pie­kle wy­glą­da­li do­kład­nie na tych, którymi byli. Przy­naj­mniej nie­gdyś byli. Opo­wie­dzia­ła o ży­wych, na­ma­cal­nych du­szach, które nie noszą po­włok, wy­glą­dem od­zwier­cie­dla­jąc to, jak wi­dzia­ły sie­bie przez więk­szość czasu spę­dzo­ne­go na Ziemi. Mło­dzi za­zwy­czaj nie zmie­nia­li się wzglę­dem ostat­nich mo­men­tów życia, ale star­si, do­strze­ga­ją­cy w lu­strze ob­li­cze gład­sze niż w rze­czy­wi­sto­ści, czę­sto od­zy­ski­wa­li dawną apa­ry­cję. Nie bra­ko­wa­ło też osób, które w swej pa­mię­ci były siwe i takie już zo­sta­wa­ły na za­wsze.

Kira wolała nie mówić, co dzieje się z ludź­mi nie­świa­do­my­mi wła­sne­go ist­nie­nia. Obawiała się tego tematu. Za to do­sko­na­le potrafiła opisać losy dusz z na­praw­dę nie­wiel­kim ba­ga­żem wspo­mnień.

– O, kurwa – Da­mien prze­klął, aku­rat gdy znowu zro­bi­ło się gło­śniej – ty serio tak, Rika? Ja pier­do­lę… Teraz to do­pie­ro mi głu­pio, że dałem ci tamtą fajkę.

Pró­bo­wał cią­gnąć roz­mo­wę, ale po wy­ra­zie jego twa­rzy wy­wnio­sko­wa­ła, że czuł się nie­zręcz­nie w jej to­wa­rzy­stwie. Dla­te­go z uśmie­chem przy­ję­ła pierw­szą lep­szą wy­mów­kę, jaką wy­my­ślił, by sobie pójść. Zresz­tą i tak le­d­wie sły­sze­li się w tym ja­zgo­cie.

***

Jed­nym z no­to­rycz­nie po­peł­nia­nych za życia grze­chów Da­mie­na nie­wąt­pli­we mu­sia­ło być plot­kar­stwo. Bo jak ina­czej wy­tłu­ma­czyć, że nie mi­nę­ła go­dzi­na, a silne dło­nie schwy­ci­ły mnie za ra­mio­na i za­cią­gnę­ły w ni­cość?

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

Antologia „Dragoneza”

Pod koniec stycznia ukaże się antologia „Dragoneza” przygotowana przez ekipę Fantazmatów. Tematyką…

Paweł Majka w Gdyni
Aktualności Fahrenheit Crew - 17 maja 2017

W najbliższy piątek (19 maja) w Bibliotece Gdynia odbędzie się spotkanie z…

Antologia „Dragoneza” jest już dostępna
Aktualności MAT - 10 lutego 2019

Pierwszego lutego miała miejsce premiera antologii opowiadań „Dragoneza”.

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!