Milena Wójtowicz „Czacha”

Opowiadania Milena Wójtowicz - 7 czerwca 2017

Ale babuch to nie wszystko. Bo rozumiecie, ten grabarz, co to przyleciał i podeptał roślinkę, to, niewątpliwie z  racji tego, że noc była, światło marne, a jak się człowiek na cmentarzu obraca, to i gust mu się lasuje, bo wszędzie tylko zimne marmury, no w każdym razie, grabarz wziął, i się laską zachwycił. Czym konkretnie, to zrozumieć się nie da. Ja nie rozumiem, w każdym razie, no ale ja jestem normalny. A taki facet to tylko truposze grzebie, i przegania zbierające ziółka babuchy. No, przyznać muszę, że w porównaniu z takim babuchem, to nasza laska mogłaby nawet za jakiegoś superlachona uchodzić. Więc może nic dziwnego, że mu serce marsza zagrało, nie pogrzebowego tym razem.

I teraz, rozumiecie, laska się boi. Mówi, że ma prześladowcę. Że facet jest straszny, obleśny, i ziemistą ma cerę. I chudy jest. I fatalnie się nosi. I w ogóle, laska ma na jego widok dreszcze, bynajmniej nie te erotyczne, co babeczki w arlekinach ich doznają. Laska ma dreszcze zimne i nieprzyjemne, w okolicach kości ogonowej. Wilka na cmentarzu złapała jak nic, plus grabarza na dokładkę.

A że grabarza nie chce, nie dziwota – wspomniałem, jakich facetów lubi laska? Wspomniałem. No właśnie. A wspomniałem, jakie lachony tacy faceci lubią?

Nie wspomniałem, bo i po co. Nawet Zygmunt wie. Więc ja się nie spodziewam, żeby zrobiło się ciekawie, co to, to nie. Zwłaszcza że laska boi się grabarza i przestała wychodzić z domu. Siedzi cały czas przy kompie, Zygmunt nie ma jak się do niego dorwać.

Laski oderwać od kompa nie ma jak. Ale już nie żadne fotki-śmotki, portale randeczkowe, nie, nie. Już się z tego wyleczyła. Teraz się poświęca tylko i wyłącznie, li i jedynie sztuce nekromancji. A nawet SZTUCE. A że z niej marna sztuka, to, moim zdaniem, se swoje braki rekompensuje. Z maczo-menów, i w ogóle z każdego jednego mena – poza mną i Zygmuntem, chociaż my się nie za bardzo kwalifikujemy – zrezygnowała na zawsze, na amen, na śmierć i życie, jak mamcię i tatka kocha, i takie tam ble ble zaklęcia. Od tej pory zamierza wieść żywot ascetyczny.

Zawsze była głupia, ale tym razem pobiła granice swojej głupoty, serio serio. Bo rozumiecie, pod naszymi oknami, obok tej zmarnowanej rajskiej jabłonki, wystaje grabarz. Ten obleśny, z ziemistą cerą, co za laską się przywlókł z cmentarza. Oprócz obleśności i grobowej cery ma też bukiecik kwiatków. Nie cmentarnych, o dziwo, o nie, nie. Niezapominajki jej nosi. Wyśpiewywał też miłosne wyznania, ale dzielnicowy go zgasił, że nie wolno, i mir zakłóca. Skargi były, ale nie od nekromantki, bo ona wyczytała w sieci, że prześladowców należy ignorować. To ignoruje. Zakupy jej robi sąsiadka z parteru w zamian za seanse za spirytualiami – nie, nie pomyliłem się, wiem, czym się spirytyzm od spirytusu różni, i szczerze żałuję, że dwie kutwy mi chociaż na język nie kapną, na smaczek – no więc seanse sobie robią z wódeczką, zagrychą i duchem sąsiadki zmarłego małżonka, Henryka. Tak na marginesie, z tym dzielnicowym i skargami od innych mieszkańców, to całe szczęście, bo głosu to chłopina nie ma, ma za to chrypkę. No, wiadomo, cmentarze zimne, wilgoć od ziemi, takie tam. No więc już nie śpiewa. Ale stoi. I coś mnie się widzi, że targany uczuciem swym szczerym, głębokim i kompletnie idiotycznym, to on tak będzie stał pod tymi oknami, a laska, zaszczuta i zestresowana, się będzie kuliła przed kompem, i tak, psia kostka, chyba do usranej śmierci będą sobie trwali. Nie mojej, bo ja już jestem martwy.

Co nie znaczy, że nie mam uczuć wyższych, niższych i innych, że nie mam planów na życie… Wróć: śmierć znaczy. Drugi raz wróć: ja nie mam planów, ja miałem plany, kurka wodna, podwójnie o ścianę pizgana. Chciałem osiągnąć, i to nie byle co, nie, nie. Chciałem tworzyć. Wylać z siebie tę żółć, co we mnie zalega, rozumiecie, metaforycznie rzecz jasna, bo w kwestii trzewi mam pewne braki, i przelać ją na papier. Nie osobiście, rzecz jasna. Zygmunt miał przelewać, bo mnie oprócz trzewi, to jeszcze innych części ciała brakuje, a Zygmunt the chomik posiada je nadal, aczkolwiek zasuszone ździebko. Grunt, że klawiaturę obsługiwać może, jeśli tylko by się dorwał.

Bo gdyby się dorwał, rozumiecie, to byśmy stworzyli taką Ksenę Łarior Princez, tylko opartą na faktach. Znaczy: bierzemy laskę, ale bez swetra i z implantami w tej chudej dupie. Lasce dajemy giezło, ale takie obcisłe, najlepiej z czarnej skóry i z ćwiekami… Taka, rozumiecie, „Żyleta”, tylko w wersji nekro. Nekro-porno-akszyn, czy jak to tam zwać. Bo laska sama w sobie nie jest specjalnie marketingowa. Ale po apgrejdzie, uzupełnieniu biografii – walki w błocie, sceny z sukubami płci obojga, takie tam różne inne klimatyczne drobiażdżki – to byłby hit. A nawet HIT. Hollywood, Bollywood, Kollywood, Pekinwood i inne takie biłyby się o prawo do ekranizacji moich wspomnień. Rwaliby sobie włosy z głów i wypruwali flaki swoim asystentom. A my z Zygmuntem żylibyśmy długo, szczęśliwie i bogato. Lasce też by coś skapnęło, fundnąłbym jej operację plastyczną, karnet na solarium i długą terapię. Najlepiej taką z elektrowstrząsami, nic poniżej dwustu wolt raczej by jej nie pomogło. Może wtedy jakieś popłuczyny po Conanie Barbarzyńcy z lokalnej siłowni by się za nią obejrzały.

Ale nie… Dostępu do kompa nie ma, ba, laska jeszcze jakieś hasła instaluje, spisać niczego nie ma jak, no, chyba że pójdzie spać, a Zygmunt nauczy się hakerki i jej hasła połamie… No i mamy jeszcze nagły odpływ inspiracji, bo się, kostka wodna, nic nie dzieje – grabarz pod oknem, sąsiadka z zakupami w domu, seans z Henrykiem – nudny to był gość, tak na marginesie, nie wiem, co ta jego żona się tak uparła na rozmowy z nim – przecież na śmierć się można przy tym zanudzić, a, kurka, jak ktoś już jest martwy, jak ja, to nawet takiej nadziei na wybawienie nie ma… No więc nie dzieje się nic. Nie ma szans na poprawę. Żadnego żyli długo, szczęśliwie i kasiasto, bo my se tu będziemy z Zygmuntem i laską dalej radośnie egzystować kolejne dziesięć lat w dusznym mieszkaniu.

Może to i kurka długo, ale cosik za mało jak dla mnie szczęśliwie. O kasiasto nawet nie wspomnę.

Ściągnij tekst:
Strony: 12345

Powiązane wpisy

Urodziny Mileny Wójtowicz
Aktualności - 4 lipca 2018

Urodziny Mileny Wójtowicz.

Wyniki konkursu PS: Memento Mori
Konkursy - 18 kwietnia 2019

Przedstawiamy wyniki i najlepsze odpowiedzi w konkursie, w którym nagrodą była powieść…

Już jutro Milena Wójtowicz we Wrocławiu
Aktualności - 15 marca 2019

Już jutro w księgarni Tajne Komplety we Wrocławiu odbędzie się spotkanie autorskie…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!