Tomasz Jarząb „Wola życia” (4)

Jego głos niósł się echem w sali. Nastała cisza.

Twarz inspektora nie wyrażała żadnych uczuć, niczym odlana z ołowiu maska. Odezwał się dopiero, gdy w słuchawce usłyszał instrukcję Góry, która zza matowego szkła nieustannie śledziła przebieg rozmowy.

– Proszę się uspokoić – zaczął beznamiętnie Haler. – Gdy tylko Kongres wyda orzeczenie, przekażemy pańskiej żonie zawiadomienie o pana odnalezieniu. Co prawda trzeba będzie poinformować małżonkę o okolicznościach, ale jeśli się zgodzi, to zorganizujemy spotkanie. Proszę o jeszcze odrobinę cierpliwości, a na pewno się zobaczycie. Teraz zadam panu kilka pytań. Proszę odpowiadać zgodnie z posiadaną wiedzą. Możemy kontynuować?

– Oczywiście.

– Dobrze. Co może pan powiedzieć o pierwszym pilocie Grimie…

Nil poczuł ulgę. Napięcie opadło. Przecież tak bardzo je kochał. One były sensem jego życia. Tylko dla nich mógł przetrwać to wszystko, nim odda się wieczności. Kochane, za chwilę się zobaczymy!

*

Haler był już zmęczony tym teatrzykiem. Metody Góry zdawały się równie osobliwe, co zupełnie niepotrzebne. Czemu to miało służyć, zadawał sobie pytanie. Dojściu do prawdy? Poznaniu okoliczności?

Godzinę po wyprowadzeniu Nila Haler dalej siedział zasępiony nad wspomnianą decyzją Kongresu, która była mu znana, nim zaczęło się przesłuchanie. Orzeczenie nie pozostawiało złudzeń. Zresztą, nie spodziewał się innego rozwiązania sprawy. Nil nigdy nie spotka się ze swoimi bliskimi.

Otworzył w przeglądarce archiwalne materiały, które zgromadzono w toku poszukiwań. Wybrał zdjęcia załogi statku Wir, zrobione na potrzeby artykułu do popularnego pisma naukowo-przyrodniczego tuż przed wylotem w jej ostatnią misję.

Odszukał fotografię Nila, stojącego w okularach przeciwsłonecznych na tle odrzutowca szturmowego.

Drugi pilot – nawigator Gerald Rudolf Nil. Jego życiowe motto brzmi: „Wola zgina stal” – głosił podpis pod zdjęciem.

Haler wczytał się w wywiad przeprowadzony przez korespondenta prasowego. Nil opowiadał w nim, jak to się stało, że zamienił samoloty na statki kosmiczne. Gratka dla młodych chłopców, marzących o podboju wszechświata. Z artykułu wyzierał twardy człowiek, pewny swoich przekonań. O rodzinie wypowiadał się zdawkowo, ale dobrze. Można by odnieść wrażenie, że inaczej niż teraz, gdy wrócił…

Powstrzymał się przed myśleniem o tej pokracznej maszynie z włókna węglowego i aluminium jak o człowieku. Czyż nie był to tylko zimny cyfrowy zapis neuronowych połączeń mózgu tego faceta ze zdjęcia? Zwykłe interaktywne nagranie osoby, której już nie ma. Nic ponadto. Echo prawdziwych emocji i uczuć, iluzja prawdziwego życia.

Wszedł Jantar z dwoma kubkami gorącej kawy.

– Ale szef dzisiaj przejęty. – zaczął głupkowato podinspektor, stawiając jeden z nich w zasięgu ręki Halera. – Myślałem, że sprawa jest oczywista.

Inspektor nawet na niego nie spojrzał. Przełączył na portal informacyjny, donoszący o odnalezieniu szczątków zaginionej dwadzieścia lat temu jednostki dalekosiężnej Wir. Tajemnica zaginięcia rozwiązana! Czarne skrzynki mówią głosem umarłych – głosił tytuł.

Nie wiedzą nawet połowy, przeszło mu przez myśl.

– Chłopaki z dołu pytają, czy zamierza pan wyjaśnić sytuację puszce, zanim ją wyczyścimy.

– Nie. To niepotrzebne.

Jantar jest pewny. Kongres i Góra też. Wszyscy są tego pewni. Specjaliści nie mają wątpliwości i zawsze będą twierdzić, że to niemożliwe, by syntetyczne elementy zasłużyły na miano żywej istoty. Dla nich sama pamięć, inteligencja, a nawet pozory samoświadomości to za mało. Dopiero w połączeniu z organiczną resztą, genetyczną informacją przekazywaną od matki wszystkich komórek nieprzerwanie od powstania pierwszych struktur organicznych do teraz, można mówić o życiu, o istocie ludzkiej. Nierozerwalna więź między duchem a ciałem to dla nich paradygmat, z którego nie zrezygnują. Nil w takiej postaci nie miał prawa istnieć.

Ale czy mogą się mylić? Skąd się bierze ta ich pewność? Może to zwykły strach przed przyznaniem przed samymi sobą, że jesteśmy tylko wyładowaniami elektrycznymi i niczym poza tym, nie pozwala nam uznać komputerów, maszyn obdarzonych niespotykanym w przyrodzie potencjałem, za równe sobie, bo przecież…

Stop!

Rozmasował skronie.

Nie miał czasu, by się na tym zastanawiać. Nawet jeżeli wraz z kopią połączeń mózgu Nil przekazał maszynie coś więcej niż tylko zestaw danych o sobie, nawet jeżeli transfer dokonał niewyobrażalnej rzeczy i sprawił, że elektroniczna plątanina stała się gospodarzem ludzkiej istoty, a tym samym – człowiekiem świadomym i wrażliwym emocjonalnie, to nie miało to żadnego znaczenia. Nawet jeżeli Nil żył i był sobą, to teraz wyrwałby sobie z piersi mechaniczne serce.

Inspektor odszukał w bazie danych krótką notatkę swojego poprzednika, dotyczącą żony i córki Nila.

Weronika Nil (34 lata) i Melania Nil (4 lata) w dniu 1 grudnia 2089 roku zostały odnalezione martwe w swoim domu przy ulicy Więzów 13 przez zaalarmowaną przez sąsiadów policję obywatelską. Oględziny zwłok i późniejsza sekcja pozwoliły ustalić, że Weronika Nil (matka) zamordowała we śnie swoją córkę, a następnie popełniła samobójstwo. W pożegnalnym nagraniu sprawczyni jako powód swojego postępowania podała zaginięcie rok wcześniej swojego męża Gerarda R. Nila (36 lat) – pilota międzygalaktycznego w korporacji Fenix, oficjalnie uznanego za martwego.

Według ustaleń śledczych kobieta leczyła się psychiatrycznie.

Tak. Nil nigdy nie wrócił. Zginął w tym dryfującym fragmencie statku. Tak będzie lepiej dla wszystkich.

Heler upił łyk kawy i przeciągnął się. Postanowił. Po powrocie do domu wyściska swojego nastoletniego syna i powie mu, jak bardzo go kocha, nawet jeżeli młody uzna, że jego stary zwariował.

KONIEC

Tomasz Jarząb

 

 

Ściągnij tekst:
Strony: 1234

Mogą Cię zainteresować

Jakub Bogucki „Żeglarz”
Opowiadania Jakub Bogucki - 1 października 2018

Niech mi pan na chwilę uwierzy. Zróbmy z tego taką grę… Jest…

TOP 5 najbardziej kultowych nieistniejących statków kosmicznych
Felietony De Agostini - 8 października 2018

Choć tak naprawdę nie istnieją, to pobudzają wyobraźnię i fascynują miłośników fantastyki na całym świecie. Nieistniejące statki…

Łukasz Sikora „Centralne Biuro Śledzenia Autorów”
Opowiadania Cintryjka - 20 czerwca 2014

Pan Mietek uważał się za wzorowego pracownika, w takim przekonaniu utwierdzały go…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!