A. S. „NIEMI BOGOWIE”

ZakuŻona Planeta Cordeliane - 20 lutego 2015

1900061_511733558935948_1632892022_nZwłoki wychudzonych ciał kłębiły się pośród śnieżnego puchu, [Choćbym miesiąc myślała, to nie znalazłabym zdania, które równie spektakularnie pogrążałoby tekst na wstępie.] [Zombie czekają pod Lidlem na karpia?] który pokrywał brukowany chodnik. [Ale że co? Że narrator ma laserowy wzrok supermana i widzi bruk przez śnieżny puch?] [Nie, narrator jest wszechwiedzący, a poza tym przechodził tędy na jesieni, to widział chyba, nie?] Świeża [A nieświeża?] krew przestała już wylewać się z ran zabitych Żydów, [Estetyka rodem z rzeźni, muszę przyznać.] dekorowała śnieg, [Dekorowała? Narrator perwers mi się trafił najwyraźniej.] [A co Ty się estetyki czepiasz. Ładnie jest. Biały śnieg, czerwona krew, kontrast, flaga, w krwawem polu srebrne ptaszę, całkiem patriotycznie. I estetycznie.] by spłynąć dalej, [Hm, „przestała płynąć”, „by spłynąć”?] wśród mniejszych uliczek miasta. [Tak to działa. Każda struga cieczy rozdziela się na mniejsze. Chociaż właściwie to nie. To strugi mniejsze łączą się w większą. Tak przynajmniej zachowują się strugi wody, ale co ja tam wiem o strugach krwi?] Można było odnieść wrażenie, że całe miasto tonie we krwi. [O tak. Z pewnością.] [No już nie tonie, bo krew spłynęła, ale zwalmy to na dramatyzm sceny.]

Mieszkańcy miasteczka ukryci byli głęboko w swych domach, [Chroniąc się przed zalewem krwi zakopali się w piwnicach.] ściskając kurczowo zasłony okien. [Mieli długie ręce, ci mieszkańcy, i sięgnęli do zasłon z piwnic] [Może mieli zasłony w piwnicach? Wiesz, niektórzy robią w piwnicach siłownie, pokoje dla gości albo służby itp.] Byli właśnie świadkami okrucieństwa Niemców, [No ale jak to byli świadkami? Siedząc w piwnicy, i to ukryci za zasłonami?] bo przecież nie wojny. [A czego?] [A ja się zgadzam z Autorką, znałam jedną Wojnę, Edyta miała na imię, wcale nie była okrutna.] Wojna nie kazała im zabijać niewinnych dzieci, które przecież nie zrobiły nic złego, poza tym, że były Żydami. [Tak, rzeczywiście, w końcu rzeź ludności cywilnej to wynalazek hitlerowców… No doprawdy.] [Zaraz, zaraz, ktoś Autorce zajumał podmiot? Czy też mamy do czynienia z drugim Jedwabnem? Dlaczego Autorka pisze, że mieszkańcy zabijali niewinne dzieci? Tak z piwnicy? Zza kotar? Siłą woli? Chociaż wielka jest siła nienawiści.] Czy to był wystarczający powód do mordu? Dla Niemców tak. Zresztą nie tylko dla nich. [Kto jeszcze mordował tych biednych Żydów oprócz Niemców? Boję się, że tu zaraz jakieś Jedwabne nam się zacznie.] [Aha, wiedziałam!]

No dobrze, a właściwie niedobrze, oj, niedobrze, panowie, niedobrze! Dwa pierwsze akapity to Holokaust. Zagłada masowa języka i logiki. Sens zginął we wrześniu 39. Co będzie dalej, strach się bać.

Większość Polaków nienawidziła Żydów. Dlaczego? Z zemsty, [Próbuję sobie wyobrazić, jak to jest nienawidzić z zemsty…] [Zemszczę się – krzyknął Polak – będę cię nienawidził tak, że strach! Teraz jasne?] z zazdrości, [Jak wyżej, wystarczy podmienić „zemszczę się” na „wyzazdroszczę cię”. Elementarne.] która przecież pali bardziej od piekielnego ognia… [I nawet bardziej od smoły gotowanej w kotłach albo kwasu siarkowego.] W strachu przed Esesmanami pozamykali się w swych domach, które służyły im za twierdzę, której nie można przekroczyć, zburzyć. Mylili się. I dobrze o tym wiedzieli. [No to skoro się mylili i wiedzieli, że się mylą, to zdanie o twierdzach chyba specjalnie sensu nie ma.] [Nie ma. I jakoś nie widzę związku między początkiem akapitu a środkiem, że o końcówce zmilczę. Jeśli Polacy nienawidzili Żydów – powód nieistotny – to czemu nie urządzili z esesmanami (nadal małą literą, nic się nie zmieniło) wspólnej imprezy? Albo po prostu nie usiedli w oknach z popcornem? Poza tym czego tu się bać, Niemcy zajęci, no przecież się nie rozerwą.]

Będzin… Miasto położone nad rzeką Czarną Przemszą płynęło krwią Żydów, ale też i Polaków. [Czyżby to jakaś rzeźnicka saga nam się przytrafiła?] [Niemiec ciachał, co popadło.] Okupacja hitlerowska zaczęła się czwartego września, tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Prawdziwy koszmar, który zdawał się być [„być” opuszcza zdanie, ale to już] tylko okrutnym snem objawił się swoją rzeczywistością ubogim mieszkańcom. [Patetyczna grafomania objawiła się swoją nieporadnością biednym czytelnikom.] [Mnie zastanawia, co w tym czasie oglądali ci bogatsi. Taniec z gwiazdami?] Kilka dni po wkroczeniu wojsk niemieckich, hitlerowcy podpalili synagogę, która mieściła się obok zamku królewskiego. [Znaczy, Niemcy weszli a zasiedzieli w miasteczku z dziada pradziada hitlerowcy postanowili im sprezentować specyficzne fajerwerki?] Wewnątrz byli modlący się Żydzi. [Wszystko ładnie pięknie, ale gdzie ci mordowani Polacy, o których na początku akapitu wspomniała Autorka? Umarli w przerwie na reklamę?]

Tych przeraźliwych wrzasków, bo już nie krzyków, tego niewyobrażalnego cierpienia i rozpaczy nie zapomnę nigdy… Widziałem to całe zdarzenie z okna mieszkania mojej matki [Czyli nieletni bohater przebywał u matki jedynie z wizytą?] [Może był, zwyczajnie jak to dziecko, zorientowany, kto podpisywał z kamienicznikiem umowę najmu i chciał podzielić się tą wiedzą z czytelnikiem, że niby przed wojną kobiety były równouprawnione?] ale gdy tylko Niemcy podłożyli ogień, natychmiast odgoniła mnie od okna zamykając je szczelnie i zaciągając zasłony. [Z piwnicy zaciągała te zasłony.] [No nie, wtedy jeszcze będzińscy Polacy nie mieli piwnic. Wykopali je dopiero przed likwidacją getta.] Potem nastał krzyk palonych żywcem ludzi i śmiech Niemców unoszący się wysoko ponad kamienicę, w której mieszkałem i ponad niebo, aż do Boga, który nie raczył się przejąć ogromną katastrofą. [Katastrofą? Rozumiem, że należało uniknąć powtórzenia słowa „tragedia”, ale „katastrofa”? No doprawdy.] [Nie, no dlaczego? Z boskiej perspektywy, to taka tam katastrofa budowlana.] Miałem wtedy cztery lata, [Zapamiętajcie wiek chłopca, bowiem w ciągu najbliższych dwóch lat zmieni się magicznie w młodzieńca. Logika wydarzeń i spójność czasu nie są niestety najmocniejszymi atutami tego opowiadania.] kiedy doświadczyłem tej straszliwej tragedii. [Nie wiem, jakiej tragedii doświadczył czteroletni chłopczyk. Żydzi, to tak, ale czterolatek? Odciągnięty na dodatek przez matkę o długich rękach od zasłon?] [Co ty, dzieckiem nie byłaś?! Matka nie dała popatrzeć na pożar, a inne chłopaki widzieli. To JEST tragedia.]

Byłem małym chłopcem, kiedy całe zło holocaustu zabrało mi wszystko co było mi bliskie. [No wszystko to nie, przynajmniej w tamtym momencie.] Na chrzcie dali mi Jakub. Miałem nie więcej niż czternaście lat. [No tak. Bowiem okupacja trwała w Będzinie ponad dziesięć lat. Podsumujmy. W 1939 wchodzą Niemcy a główny bohater ma cztery latka. Niecałe trzy lata później, podczas tworzenia getta w Będzinie ma już lat czternaście.] Jestem i byłem Polakiem, [?] jednak nie oszczędzono cierpienia naszej rodzinie. [No wreszcie! Czekam i czekam na tę przelaną polską krew.] Mój ojciec, szanowany lekarz, działacz, nauczał w tajemnicy Żydowskie [nadal małą literą] dzieci, został pojmany przez Niemców i wywieziony do obozu pracy. [No dobrze, ale co to ma wspólnego z Holocaustem?] Pamiętam dzień, kiedy to się stało… [Z pewnością pamiętał. W końcu w ciągu roku dojrzał i rozumiał dużo więcej.] Chłód uderzył mnie w twarz, kiedy matka otworzyła drzwi czterem rosłym mężczyznom o kwadratowych szczękach i ostrych rysach twarzy, [Jakież to stereotypowe.] [Zauważ, że Autorka nie użył słowa „tępych”, to jednak trochę łamie schemat.] tak surowych, że aż skuliłem się w sobie. Ich skórzane, czarne płaszcze furkotały prawie przy każdym ruchu. [Bowiem w mieszkaniu powiał wiatr.] Szybko przeszli do sedna sprawy. Demolowali nam mieszkanie, tłukli szkliwo, [Szkliwo zębów?] przewracali meble, aż w końcu pobili ojca i wywlekli go na zewnątrz do samochodu. Płacz matki i mój strach panował w pokoju przez kilka dni. [Panowanie płaczu ma miejsce podczas monarchii hitlerowskiej.] [Keiser Płacz III] Mimo iż pocieszałem matkę, że ojca na pewno wypuszczą, bo przecież nie mogą trzymać w niewoli tak dobrego lekarza. [Jakiż dojrzały wniosek narodził się w mózgu czterolatka, który magicznie stał się czternastolatkiem!] Matka tylko kręciła głową ze załzawionymi oczyma. [Oczy się załzawiły od zbyt energicznego kręcenia głową.] [Nie, był to model głowy z oczami, matki starszych modeli mają głowy bez oczu. Dzieci takich matek nie są objęte monitoringiem rodzicielskim i rosną bez dozoru.]

Ściągnij tekst:

Mogą Cię zainteresować

KONKURS! Komu „Reputacja”, komu?
Konkursy Fahrenheit Crew - 18 sierpnia 2015

Wydawnictwo Fabryka Słów i redakcja Fahrenheita zapraszają do udziału w postupalnym, ale nadal letnim konkursie. Do wygrania…

VII Fantazje Zielonogórskie
Aktualności Fahrenheit Crew - 5 kwietnia 2017

Fantazje Zielonogórskie to konkurs na opowiadanie fantastyczne inspirowane przeszłością, teraźniejszością lub przyszłością Zielonej Góry.…

Rafał Dębski „Serce teściowej”
Patronaty F-ta Fahrenheit Crew - 30 października 2008

Serce teściowej skrywa tajemnice tak piekielną, że utajnioną na 666 lat… Wyobrażasz sobie jak byłoby pięknie,…

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!